Zobacz
Do góry

Zagłębie Sosnowiec po rundzie. Trudny los spadkowicza

Gdyby nie zwycięstwo w ostatniej kolejce z Termaliką Bruk-Bet Nieciecza piłkarze Zagłębia spędziliby zimę tuż nad strefą spadkową. Sosnowiczanie to kolejny klub z naszego regionu, który przekonał się, jak bolesne są spadki z ekstraklasy…

– Przed nami ciężki rok, z tego powodu chcemy, aby Zagłębie w pierwszej kolejności dobrze grało w piłkę. Jeśli będziemy dobrze grać, to znajdzie to odzwierciedlenie w wynikach. Prędzej czy później tabela nam to odda. Nie ukrywam, że założenie jest takie, aby spróbować skończyć sezon na minimum 6. miejscu. To zapewnia nam baraże, które rządzą się swoimi prawami. Jednak… ekstraklasa nie jest celem ponad wszystko. Mamy już dość rewolucji, której doświadczamy rok w rok – mówił przed rozpoczęciem sezonu prezes Zagłębia, Marcin Jaroszewski, realnie podchodząc do tematu.

Suchą stopą przez pierwszoligową rzeczywistość miał przeprowadzić sosnowiczan Radosław Mroczkowski. Były szkoleniowiec m.in.: Sandecji Nowy Sącz i Widzewa Łódź próbował poukładać kadrowe klocki po trzęsieniu ziemi, jakim było odejście niemal wszystkich zawodników, ale tak naprawdę swoją przygodę z Zagłębiem skończył, zanim na dobre rozpoczął. Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że szczególnego pomysłu na ten zespół nie miał. Nie ma co ukrywać, że łatwego zadania nie miał, bo zespół tworzył niemal od podstaw, ale od doświadczonego szkoleniowca można, a nawet trzeba wymagać więcej. Suma summarum Mroczkowski próbował, ale poza incydentalnymi przypadkami – patrz wygrana ze Stomilem Olsztyn na wyjeździe czy z Miedzią Legnica na Ludowym – prowadzony przez niego zespół zawodził. Gwoździem do trumny okazał się mecz Pucharu Polski z ŁKS-em Łódź, przegrany przez sosnowiczan 0:3. Na konferencji prasowej trener Mroczkowski nie miał większych pretensji do swojego zespołu, mimo że Zagłębie nawet przez moment nie postawiło się rywalowi. Szkoleniowiec problemu nie widział, widzieli go działacze i następnego dni ogłoszono, że misja trenera dobiegła końca.

Miejsce Mroczkowskiego zajął Dariusz Dudek, co dla wielu było sporym zaskoczeniem. Prezes Jaroszewski wraz z nowym-starym trenerem postanowili jednak, że zadadzą kłam stwierdzeniu, że nic dwa razy się nie zdarza i że nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki. Dudek wsiadł do pociągu z napisem Zagłębie podobnie jak jesienią 2017 roku, gdy przejmował sosnowiecki klub z rąk Dariusza Banasika. Wówczas z roli strażaka wywiązał się znakomicie. Opanował sytuację, ugasił pożar, a finalnie cieszył się wraz z drużyną z awansu do ekstraklasy. Jak będzie teraz?

Przed rundą wiosenną Zagłębie zajmuje w tabeli 9 miejsce, tracąc do czołowej szóstki 5 punktów. W tym miejscu trzeba jednak zaznaczyć, że gdyby nie wygrana w ostatnim tegorocznym meczu to Zagłębie miałoby tylko 3 punkty przewagi nad strefą spadkową…

Dudek objął zespół w trudnym momencie. Wcześniej rezygnację z funkcji prezesa złożył Marcin Jaroszewski, który ostatecznie na Ludowym pozostał. Dudek, który traktuje powrót do Sosnowca, jako dokończenie poprzedniej misji szybko znalazł wspólny język z zespołem, tchnął nowego ducha i choć pod jego wodzą drużyna nie uniknęła wpadek – 0:3 w Głogowie czy 1:4 w Bielsku – to takie mecze jak wygrana nad Wartą Poznań czy spotkanie w Grudziądzu – choć przegrane – pokazały, że nowy-stary szkoleniowiec jest w stanie wykrzesać z tej drużyny więcej niż poprzednik i przede wszystkim ma na ten zespół pomysł.

Dudek do tej pory grał takim składem osobowym, jaki na Ludowym zastał. Zimą na pewno dojdzie do zmian w składzie, ale rewolucji nie ma się co spodziewać. Na razie podziękowano sześciu graczom, w tym kilku, którzy jesienią stanowili drugi plan. Największym problemem będzie znalezienie odpowiedniego/odpowiednich młodzieżowców, bo to jedna z największych bolączek zespołu z Sosnowca.

Zagłębie stać na wywalczenie miejsca w pierwszej szóstce. Najważniejsze, aby wychodząc na każdy kolejny mecz, sosnowiczanie bardziej o ewentualnych baraż myśleli o tym, aby po prostu gromadzić punkty, które pozwolą patrzeć w górę tabeli. Przypadki Ruchu Chorzów czy Polonii Bytom, zespołów, które po spadku z ekstraklasy w kolejnych sezonach opuszczały także jej zaplecze pokazują, że na początek lepiej myśleć o tym jak się w tej lidze utrzymać niż jak ponownie wywalczyć awans…

Strzelcy

10 – Fabian Piasecki, 4 – Szymon Pawłowski, 3 – Patryk Małecki, 2 – Stanisław Biłeńkyj, Rafał Grzelak, Patryk Mularczyk, 1 – Michał Góral, Płamen Kraczunow, Tomasz Nawotka, Błażej Radwanek, Mateusz Szwed

Plus

Fabian Piasecki – bezsprzecznie najlepszy letni transfer Zagłębia. Były piłkarz Miedzi Legnica miał odpowiadać za strzelanie bramek i wywiązał się z tego zadania bez zarzutu. Jednocześnie wykonał osobisty plan jakim miało być zdobycie co najmniej 10 bramek w rundzie jesiennej. „Piasek” do 10 goli dorzucił jeszcze cztery asysty. Więcej podań otwierających drogę do bramki kolegom miał tylko kapitan Szymon Pawłowski. Piasecki harował także w defensywie na co zwracał uwagę trener Dariusz Dudek.

Minus

Kibice – tak źle na Ludowym z frekwencją nie było już dawno. Tylko podczas meczu z GKS-em Tychy na trybunach zasiadło ponad 3 tysiące widzów, ale od razu trzeba zaznaczyć, że średnią zawyżyli kibice drużyny przyjezdnej. Były jednak i takie mecze, gdzie ilość widzów wyniosła nieco ponad 600 osób. Piłkarze Zagłębia nie rozpieszczali jesienią  fanów, ale przecież kibice się jest a nie bywa, a poza tym to właśnie na Ludowym śpiewają na dobre i na złe i w każdej lidze…Aż strach pomyśleć kto w tej sytuacji zapełni nowy stadion, który właśnie w Sosnowcu powstaje.

Liczby

2 – tyle rzutów karnych obronił jesienią Matko Perdijić. 37-letni Chorwat, który w tym sezonie przeżywał kolejną młodość nie dał się pokonać z strzałem  jedenastu metrów piłkarzom Stomilu Olsztyn oraz Odry Opole.
2674 – tyle minut spędzili jesienią na boiskach I ligi młodzieżowcy w barwach Zagłębia. To dorobek czterech piłkarzy: Kacpra Radkowskiego, Jakuba Siniora, Mateusza Szweda i Michała Kiecy. To czwarty wynik w lidze. Lepszym mogą się pochwalić tylko Wigry Suwałki,  Sandecja Nowy Sącz i GKS Jastrzębie.
7 – tyle asyst zanotował na koncie kapitan zespołu Szymon Pawłowski. Lider i kapitan Zagłębia najczęściej w ekipie z Sosnowca ostatnim podaniem otwierał kolegom z drużyny drogę do bramki rywali

Prognoza na wiosnę

Piłkarzy Zagłębia stać na znaczniej więcej niż pokazuje tabela. Sosnowiczanie powinni się włączyć do walki o czołową szóstkę. Warunków jest kilka. Przede wszystkim ustabilizowanie formy, bo jesienią zespół z Ludowego grał w kratkę oraz mniej indywidualnych błędów, które niweczyły dorobek całej drużyny. Biorąc pod uwagę jak w ostatnich latach w większości kończyli pierwszy sezon pod spadku z ekstraklasy przedstawiciele naszego regionu miejsce w czołowej szóstce będzie dla Zagłębia sukcesem.

Komentarze