Zagłębie Sosnowiec. Więcej czasu dla rodziny

 

– W godzinach porannych trochę pobiegałem, oczywiście w miejscach rzadko uczęszczanych, trochę ćwiczeń fizycznych i do domu. Pozostała część zajęć zleconych przez sztab trenerski w miarę możliwości odbywa się w domowych warunkach.

Na razie robimy co możemy i czekamy. Jakieś decyzją muszą zapaść bo najgorsza jest ta niepewność – podkreśla wychowanek sosnowieckiego klubu, który kilka tygodni temu cieszył się z powrotu do pierwszego składu Zagłębia.

Teraz z przyczyn losowych znów nie może grać. – Na tamtą sytuację miałem przynajmniej wpływ. To w dużej mierze ode mnie zależało czy uda mi się przekonać do siebie sztab trenerski tak aby dostać jeszcze jedną szansę. Bardzo się z tego cieszę, że swoją postawą zasłużyłem na możliwość powrotu do zespołu.

Nie ukrywam, że momenty zwątpienia były, ale to już za mną. Niestety, teraz to już sytuacja ode mnie nie zależna. Człowieka nosi, pogoda za oknem coraz lepsza, nic tylko trenować i grać, ale cóż, na razie przegrywamy z wirusem, z pandemią koronawirusa.

Musimy przestrzegać zasad tak aby to wszystko zatrzymać. To w pewien sposób test dla naszego społeczeństwa, zwłaszcza dla młodego pokolenia, które do tej pory nie miało do czynienia z sytuacją, kiedy pewne codzienne działania są ograniczone – mówi Ryndak.

Jak podkreśla nie ważne jaką decyzję podejmie piłkarska centrala, złotego środka na pewno nie uda się znaleźć. – Zawsze ktoś będzie poszkodowany. Jeśli liga ma ruszyć w tym samym składzie to co z rozgrywkami w europejskich pucharach, jeśli zostawiamy wszystko tak jak jest w tej chwili, też będą głosy niezadowolenia. Sytuacja jest patowa, ale jakieś decyzje muszą zapaść. A może uda się jednak dokończyć rozgrywki? To na pewno marzenie wszystkich ludzi sportu – zapewnia.

31-letni piłkarz nie ukrywa, że w wolnym czasie nadrabia zaległości związane z opieką nad córką Judytą, która przyszła na świat w styczniu ubiegłego roku.

– Wiadomo jak to jest z piłkarzami, treningi, wyjazdy, mecze. Teraz do woli mogę przebywać z córką, bawimy się, a jednocześnie mogę się wielu rzeczy poduczyć, na co dzień nie ma na to czasu. Oczywiście dzięki temu mogę odciążyć żonę. Staramy się spożytkować jak najlepiej ten czas. Na pewno najbardziej wygraną jest w tym momencie córka, która niemal przez całą dobą ma koło siebie i mamę i tatę – uśmiecha się piłkarz Zagłębia.

 

Na zdjęciu: Dawid Ryndak może teraz poświęcić więcej czasu na obowiązki taty.

Komentarze