Zobacz
Do góry

Zagłębie Sosnowiec. Z dedykacją dla prezesa

Piątkową wygraną w Olsztynie piłkarze zadedykowali Marcinowi Jaroszewskiemu, prezesowi Zagłębia, który z końcem września ma odejść z piastowanego stanowiska.

– Wygraną dedykujemy naszemu prezesowi. Mamy nadzieję, że decyzja, którą podjął jeszcze nie jest ostateczna. Liczymy, że zostanie w klubie – mówił po zakończeniu spotkania Tomasz Nawotka, piłkarz Zagłębia, dla którego mecz przeciwko Stomilowi był sentymentalną podróżą w rodzinne strony.

– Urodziłem się w Olsztynie, ale mieszkałem i grałem w położonej niedaleko stolicy Warmii Ostródzie. Jako gracz Zagłębia byłem tutaj po raz drugi i po raz drugi odnieśliśmy zwycięstwo. W sezonie, w którym wywalczyliśmy awans do ekstraklasy wygraliśmy 2:0, teraz też udało się zainkasować komplet punktów. Mecz źle się dla nas ułożył, szybko straciliśmy bramkę, ale potrafiliśmy się otrząsnąć. Na pewno jednym z kluczowych momentów spotkania był niewykorzystany rzut karny przez Lecha. Matko Perdijić po raz kolejny w tym sezonie pokazał klasę i był jednym z ojców tej wygranej – przyznał Nawotka, który po raz pierwszy w tym sezonie został ustawiony na skrzydle.

– Do tej pory z powodów personalnych musiałem grać na boku obrony. Nie ukrywam, że lepiej czuję się ofensywie, ale dobro zespołu jest najważniejsze, stąd moja obecność w linii defensywnej. Przeciwko Stomilowi zagrałem w pomocy i mam nadzieję, że częściej będę mógł grać na skrzydle. W drugiej połowie wypunktowaliśmy rywali. Świetnie zagrali doświadczeni Patryk Małecki i Szymek Pawłowski. Ta wygrana była nam bardzo potrzebna. Teraz spokojnie możemy się przygotowywać do niedzielnego pojedynku z GKS-em Bełchatów. Na wyjeździe na razie częściej punktujemy. Liczymy, że od meczu z GKS-em ta sytuacja się zmieni – dodaje Nawotka.

Miniony tydzień dla Zagłębia rozpoczął się nienajlepiej. Najpierw przyszła porażka z GKS-em Tychy, a w poniedziałek prezes Jaroszewski ogłosił, że odchodzi z zajmowanego stanowiska. Od tej decyzji chce go odwieźć Arkadiusz Chęciński, prezydent Sosnowca. Przypomnijmy, że to właśnie gmina Sosnowiec jest właścicielem spółki akcyjnej Zagłębie S.A. Czy tak się stanie dowiemy się w najbliższych dniach. Tymczasem nadal urzędujący prezes nie próżnuje.

Dzień przed meczem w Olsztynie Zagłębie o kolejny rok przedłużyło współpracę z firmą Lemir, specjalizującą się m.in. w sprzedaży aut marki Škoda. Stosowną umowę w siedzibie firmy podpisali Marcin Jaroszewski, prezes Zagłębia i Lechosław Juszczyk, współwłaściciel Lemira. Przy podpisaniu umowy obecny był także prezydent Chęciński. – Zagłębie ostatnio poślizgnęło się, ale nie załamujmy się, po każdej porażce trzeba umieć się podnieść. Wspólnie z Lemirem jedziemy po zwycięstwo, życzę zwycięstw zarówno piłkarzom, jak i hokeistom – mówił na specjalnie zwołanej konferencji.

Przypomnijmy, że w skład spółki wchodzi także sekcja hokeja na lodzie. Hokeistów Zagłębia podczas spotkania w firmie Lemir reprezentowali Semen Garszyn i Tomasz Kozłowski, kapitan zespołu. Piłkarskie Zagłębie reprezentowali Mateusz Bieniek i Filip Karbowy, którzy nie znaleźli się w kadrze na mecz ze Stomilem. Karbowy jest kontuzjowany, a Bieniek nie „załapał” się do składu.

– Nie wszystkie kluby mają to szczęście mieć takich wspaniałych sponsorów, jak bracia Juszczykowie, właściciele firmy Lemir. Razem z nimi wjechaliśmy do pierwszej ligi i do ekstraklasy, a teraz wrzuciliśmy bieg wsteczny. Chciałbym, by Zagłębie miało taką renomę w świecie piłkarskim, jak Lemir w świecie motoryzacyjnym – mówił z kolei Marcin Jaroszewski, prezes zagłębiowskiego klubu.

– Kontynuujemy współpracę z Zagłębiem i szczególnie w tej chwili ta współpraca dla nas wszystkich bardzo ważna. Jedziemy razem po zwycięstwa – zaznaczył Lechosław Juszczyk, współwłaściciel firmy. Po części oficjalnej szefowie firmy Lemir wręczyli kluczyki do czterech nowych aut marki Škoda prezesowi Marcinowi Jaroszewskiemu. Służyć one będą Zagłębiu.

Tradycji stało się zadość

Mimo wygranej w Olsztynie trener Radosław Mroczkowski nadal ma sporo problemów, głównie kadrowych. Najdłużej, bo co najmniej pół roku poza grą będzie Michał Góral. Napastnik sosnowiczan kontuzji nabawił się w meczu 4. kolejki z Miedzią Legnica. Pierwsze diagnozy dawały nadzieje, że nie stało się najgorsze, ale ostateczny wynik lekarskich konsultacji to zerwane więzadła krzyżowe i operacja, którą na dniach przejdzie utalentowany piłkarz.

Kontuzja Górala sprawiła, że w kadrze pozostał tylko jeden nominalny napastnik, Fabian Piasecki. Okienko transferowe właśnie się zamknęło, ale można jeszcze sięgnąć po graczy z tzw. kartą na ręku. W minionym tygodniu wydawało się, że blisko transferu jest reprezentant Madagaskaru, ale temat jest już nieaktualny, co nie znaczy, że nie aktualne jest pozyskanie przez sosnowiczan napastnika.

Poza Góralem dłuższa przerwa, choć nie tak długa czeka jeszcze Bułgara Płamena Kaczurowa, który złamał żebra. W Olsztynie nie grali także Rafał Grzelak, Filip Karbowy i Bartłomiej Babiarz. Ten ostatni gra już w rezerwach, Karbowy narzeka na uraz mięśnia, a Grzelak na łydkę, ale cała trójka już niebawem powinna być do dyspozycji trenera sosnowiczan. Być może już w niedzielnym meczu z Bełchatowem.

 

Na zdjęciu: Zagłębie Sosnowiec w Olsztynie wreszcie z  kompletem punktów.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze