Zagłębie w rytmie Jess

Jessica January to obecnie jedna z największych gwiazd Energa Basket Ligi Kobiet.


Lepszego początku rozgrywek w Sosnowcu nie mogli sobie wymarzyć. MB Zagłębie wygrało pięć z siedmiu spotkań, pozostawiając w pokonanym polu m.in. faworyzowane zespoły z Lublina (wicemistrz kraju) i Gdyni (brązowy medalista). Najlepszego startu w ekstralidze w historii klubu nie byłoby bez [Jessiki January], kapitan zespołu i prawdziwej liderki w talii trenera Jordiego Aragonesa.

Amerykanka w szóstej kolejce została MVP Energa Basket Ligi Kobiet, a zarazem znalazła się w najlepszej piątce wraz z koleżanką klubową, Quinn Urbaniak-Dornstauder.

17 pkt, 14 zbiórek i 11 asyst – to dorobek liderki MB Zagłębia w zaległym, wygranym przez sosnowiczanki wyjazdowym meczu przeciwko Polonii Warszawa. Do tego pełne 40 minut na parkiecie i 10 wymuszonych przewinień. Było to drugie triple-double January w polskiej ekstralidze. Pierwsze zaliczyła w sezonie 2020/21, debiutanckim na naszych parkietach, w meczu z PSI Enea Gorzów Wlkp. Zdobyła wówczas 17 pkt, zebrała 10 piłek i miała 10 asyst. Wtedy do wygranej to jednak nie wystarczyło.

W poprzedniej kolejce, w wygranym meczu z VBW Arką Gdynia, Jess, jak zdrobniale nazywają ją koleżanki z zespołu, zdobyła 16 pkt i zanotowała 13 asyst, a jej team dzięki wygranej nad zespołem z Wybrzeża awansował na trzecią pozycję w tabeli. W ostatnim meczu sposób na sosnowiecką rewelację znalazł mistrz kraju, BC Polkowice, ale Amerykanka znów osiągnęła double-double (14 pkt, 15 zbiórek). – Początek rozgrywek jest wręcz wymarzony, ale oczywiście zdajemy sobie sprawę, że musimy cały czas ciężko pracować nad naszą formą. Wygrałyśmy ważne mecze z zespołami z Poznania i Warszawy, bo to bezpośredni nasi rywale. Cenna była zwłaszcza wygrana w stolicy, bo w ubiegłym roku przegrałyśmy tam z ówczesnym beniaminkiem.

Zwycięstwa nad ekipami z Lublina i Gdyni to z kolei dowód, że mamy naprawdę spory potencjał, dzięki któremu w tym sezonie możemy powalczyć o więcej niż sam udział w fazie play off i do tego będziemy zmierzać. Dużo w nas energii, którą pożytkujemy na parkiecie. Ważne jest to, że mamy grupę zawodniczek, które są w stanie wziąć ciężar gry na siebie – podkreśla January, dla której jest to już trzeci sezon w ekipie z Sosnowca.

Ta 27-latka urodziła się w Richfield w stanie Minnesota. Mierzy 170 cm i na boisku najlepiej czuje się w roli rozgrywającej. Jest absolwentką uczelni De Paul. W 2017 r. została wybrana z 28. numerem draftu do WNBA przez ekipę Conneticut Sun, później grała także dla Indiana Fever.

Przed transferem do Zagłębia sezon 2019/20 spędziła w ekipie ze Słowacji – Piestanske Cajky – notując tam średnio 14,8 pkt, 7,8 zbiórki i 4,5 asysty na mecz. Za naszą południową granicą sięgnęła po tytuł wicemistrzyni Słowacji. Razem ze swoją byłą drużyną grała również w rozgrywkach regionalnych CEWL i EEWBL. W Europie poza Słowacją grała w Finlandii i Rumunii.

Poza Stanami Zjednoczonymi w Sosnowcu gra najdłużej i jak na razie nie ma zamiaru się stąd ruszać. – Oferta z Zagłębia od początku bardzo mi się podobała. Wiedziałam, że klub wracał wówczas do najwyższej klasy rozgrywkowej, powstawało coś nowego. Tworzył się zespół, którego miała być liderką i ta rola mi odpowiadała. Dwa minione sezony były ciekawym doświadczeniem, udało się zrealizować plan jakim był awans do play-off. Z każdym kolejnym sezonem zespół jest mocniejszy. Nie chcę składać deklaracji, bo nie o to chodzi. Spokojnie róbmy swoje, a co będzie zobaczymy. Plan na teraz to wywalczyć jak najwyższe miejsce przed play-off. Mamy naprawdę fajną ekipę, polskie zawodniczki są bardzo utalentowane, widać potencjał – dodaje January, która przed tym sezonem miała sporo propozycji z innych klubów, także z zagranicy.

– Czuję się w Polsce, w Sosnowcu bardzo dobrze, szybko się u was zaadaptowałam. Polska to ciekawy, piękny kraj, poza tym trafiłam tutaj na bardzo przyjaznych ludzi. Zresztą widać to także na naszych meczach, gdzie ludzie są otwarci, uśmiechnięci. Cieszę się, że kibiców na naszych meczach jest coraz więcej. Jedyne, czego mi brakowało, to moich bliskich, którzy nie mogli przyjechać do Polski głównie przez pandemię, ale na szczęście niebawem mnie odwiedzą w Sosnowcu – nie kryje zadowolenia Jessika January, która przygodę z koszykówką rozpoczęła jako kilkulatka.

– To było w drugiej klasie. Moja starsza siostra już grała, a ja chciałam robić wszystko to, co ona! Cała moja rodzina od zawsze uprawiała sport, aktywnie dorastałyśmy. Rzutu z wyskoku nauczył mnie ojciec, za to mama była zawsze najgłośniejsza na trybunach. Sportowe tradycje kontynuuje mój młodszy brat, który także gra w koszykówkę. Jestem dumna gdy mogę go oglądać na boisku. Trzymamy się razem i wszyscy bardzo się wspieramy – podkreśla Jessica. – Czuję się bardzo szczęśliwa, że mogę zawodowo robić coś, co jest moją pasją, a tak właśnie jest z koszykówką! Codziennie więc mogę robić to co kocham – dodaje pani kapitan, która marzy o tym, aby z Zagłębiem sięgnąć po tytuł mistrza kraju.

– Czuję się w Sosnowcu doskonale, cieszę się, że mogę kolejny sezon bronić barw Zagłębia i chciałabym z nim walczyć o jak najwyższe cele. Najlepiej byłoby sięgnąć po mistrzostwo. Wiem, że to marzenia mierzące wysoko, ale przecież w sporcie trzeba sobie wysoko stawiać poprzeczkę – stwierdza Amerykanka w barwach Zagłębia, która bardzo ceni sobie współpracę z Jordim Aragonesem, trenerem sosnowiczanek. – Widać jego doświadczenie, które nabył m.in. w pracy z reprezentacją Hiszpanii, poza tym od dłuższego czasu jest już w Polsce i dobrze się w tutejszych realiach odnajduje – komplementuje szkoleniowca czołowa zawodniczka jego zespołu.

W wolnych chwilach January najlepiej relaksuje się w kuchni. – Lubię przyrządzać słodkości, ale także wymyślać dania obiadowe. W kuchni czuję się równie dobrze jak na parkiecie – dodaje rozgrywająca Zagłębia.


Prawdziwa liderka

Marek Lesiak, prezes MB Zagłębie

O Jess mogę mówić tylko w superlatywach. To profesjonalistka w każdym calu, nigdy nie było z nią problemów, tak na boisku, jak i poza nim. Gdybyśmy za każdym razem trafiali tak z transferem, to aż strach pomyśleć o co teraz grałoby Zagłębie. Mówiąc poważnie Jessica to liderka, którą chciałby mieć każdy klub. Nie ukrywam, że przed rozpoczęciem tego sezonu to był priorytet, aby zatrzymać ją u nas, choć łatwo nie było. Naprawdę chciało ją wiele klubów. Cieszymy się, że jest z nami, że prowadzi nas do kolejnych zwycięstw. Inna sprawa, że w tym sezonie ma obok siebie naprawdę wartościowe partnerki i nie dochodzi do sytuacji jak w poprzednich sezonach, że gdy sytuacja była napięta, to każda szukała tylko Jess, aby oddać jej piłkę. Na pewno na jej umiejętnościach i doświadczeniu zyskują nasze młode zawodniczki, które mają się od kogo uczyć. Pozostaje nam mieć nadzieję, że nasza kapitan będzie grała u nas jak najdłużej.


Na zdjęciu: Jessica January od trzech lat decyduje o obliczu MB Zagłębia.

Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus