Zobacz
Do góry

Finał ze wskazaniem

ZAKSA prowadzi 2-0, ale wiele rywalizacji w play offie tak się zaczynało, a potem było 2-2. Sprawa złotego medalu wciąż jest otwarta – stwierdził Andrea Gardini, trener kędzierzynian.

Kędzierzynianie są o krok od powrotu – po roku przerwy – na mistrzowski tron. W finale z ONICO Warszawa prowadzą już 2-0. Jeśli dziś (17.30) wygrają we własnej hali po raz trzeci, sięgną po złoto. – Na pewno będzie to trudne spotkanie. Ale jeśli uda nam się tak zmotywować jak na starcie w Warszawie, to powinniśmy się cieszyć ze zwycięstwa – powiedział Rafał Szymura, przyjmujący ZAKSY, który w ostatnim meczu wyszedł w pierwszej szóstce, zastępując słabiej spisującego się Aleksandra Śliwkę. – Ale do tego jeszcze daleka droga – przestrzegł.

Lepiej, choć nie perfekcyjnie

W pierwszym spotkaniu ZAKSA wygrała z trudem i po ogromnych kontrowersjach 3:2. W Warszawie nie pozostawiła już złudzeń rywalom. Była zdecydowanie lepsza. Zwyciężyła pewnie, prezentując wysoką formę. Jej trener, Andrea Gardini, miał jednak zastrzeżenia do postawy swych podopiecznych. – Jeszcze trochę nam brakuje do najlepszej formy. W ostatnich tygodniach praktycznie cały mój zespół zmagał się z wirusem. Kilku zawodników w ogóle nie trenowało. Zagraliśmy jednak dużo lepiej niż w poprzednim meczu. Wciąż musimy poprawić niektóre aspekty, ponieważ straciliśmy zbyt wiele punktowych okazji – oceniła Włoch.

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle. Faworyci na papierze

– Mam nadzieję, że w trzecim meczu zagramy jeszcze lepiej niż w Warszawie, bo to co pokazaliśmy wówczas może nie wystarczyć – dodał Łukasz Wiśniewski, środkowy ZAKSY.

Obstrzeliwany Łukasik

Kędzierzynianie w stolicy byli przede wszystkim bardzo konsekwentni. Do tego mocno zagrywali. Za cel obrali sobie [Piotra Łukasika]. Przyjmujący ONICO w ataku jest świetny, ale z odbieraniem serwisów nie radzi sobie najlepiej. I gracze z Opolszczyzny znakomicie to wykorzystali. Łukasik miał zaledwie 14% przyjęcia perfekcyjnego. Nic dziwnego, że pod koniec pierwszego seta Stephane Antiga, trener ONICO, posadził go na ławce. A bez niego warszawianie sporo stracili ze swojej siły ofensywniej. – Bardzo dobrze zagrywali. Zazwyczaj potrafiliśmy trzymać przyjęcie oraz kończyć trudne ataki, a tym razem rywale posłali bardzo dużo asów. Zagraliśmy najsłabsze spotkanie na Torwarze w tym sezonie – przyznał Łukasik.

– ZAKSA zdominowała nas zagrywką, z kolei my popełniliśmy za dużo błędów. Sprawdziło się powiedzenie: kto zagrywa, ten wygrywa – skomentował Maciej Muzaj, atakujący, który do ONICO dołączył dopiero kilkanaście dni temu na zasadzie transferu medycznego, zastępując kontuzjowanego Bartosza Kwolka.

Nic do stracenia

Przed dzisiejszym starciem ZAKSA jest faworytem. Gospodarze zdają sobie jednak sprawę, że czeka ich bardzo trudne zadanie. – Będzie na nas spoczywać duża presja, jednak to zespół, który powinien być gotowy radzić sobie z tym rodzajem ciśnienia. Na pewno będzie to trudny mecz, ale będziemy gotowi na walkę, punkt po punkcie. Rywalizacja wciąż jest otwarta – ocenił trener Gardini.

Warszawianie nie zamierzają jednak oddać pola bez walki. Wierzą, że jeszcze mogą odmienić losy rywalizacji. – Nadal, by zdobyć mistrzostwo, musimy wygrać trzy mecze i postaramy się to zrobić. Sytuacja jest taka jak przed drugim półfinałem z Jastrzębskim Węglem, czyli prosta. Nie ma miejsca na pomyłki. Chcemy być mistrzem Polski, ale to nie jest presja. Nikt nie będzie nas winił za porażkę z ZAKSĄ. Chcemy jednak pozostawić po sobie dobre wrażenie – powiedział Łukasik. Optymistą jest też Muzaj. – Nasza gra wymaga poprawy w każdym elemencie. Z drugiej strony nie mamy już nic do stracenia. Bardzo chcemy się odkuć i wrócić na kolejny mecz do Warszawy – powiedział atakujący ONICO.

Na zdjęciu: Rafał Szymura (z lewej), Sam Deroo (w środku) i Paweł Zatorski już dziś mogą się ogrzać w blasku złota. ZAKSA na razie prowadzi w pojedynkach z ONICO 2:0.

***
Superpuchar w Gliwicach

Mecz o Superpuchar Polski, otwierający nowy sezon ligowy, odbędzie się w Arenie Gliwice. Do spotkania dojdzie w październiku, a zmierzą się w nim ZAKSA i ONICO. Przypomnijmy, że Arena Gliwice ma już za sobą siatkarski debiut. Kędzierzynianie rozegrali w niej mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów z Cucine Lube Civitanova. 25 maja w tym obiekcie wystąpi też reprezentacja Polski, która w meczu towarzyskim podejmie Niemców.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w katowicki sport