„Zamknięcie” rozgrywek byłoby sensowne

 

Byłby pan w stanie zaakceptować obecny kształt tabeli ekstraklasy jako ostateczny?
Piotr RZEPKA: – W tym przypadku nie ma dobrego, sprawiedliwego rozwiązania. Zgodnie z regulaminem rozgrywek jest to jednak możliwe.

Zostawmy na boku przepisy i regulaminy, kierujmy się duchem fair play, zwykłą uczciwością. Nie miały pan nic przeciwko temu, żeby obecna kolejność w tabeli nie uległa już zmianie?
Piotr RZEPKA: – W tej chwili nic nie może być do końca uczciwe, ale trzeba zrozumieć powagę obecnej sytuacji. Przecież nikt nie zrobił nikomu na złość, że zawiesił rozgrywki.

No właśnie, do zakończenia tzw. sezonu zasadniczego pozostały już tylko cztery kolejki, więc może na tym etapie można byłoby zakończyć rozgrywki?
Piotr RZEPKA: – Moim zdaniem byłby to tylko półśrodek, więc albo musielibyśmy dokończyć całe rozgrywki, albo w ogóle ich nie wznawiać. Zaakceptowanie obecnego kształtu tabeli byłoby mniejszym złem, drużynom uczestniczącym w rywalizacji stałaby się mniejsza krzywda, chociaż – przyznaję – krzywda. Moim zdaniem nie ma dobrego rozwiązania tej sytuacji, a o idealnym możemy zapomnieć. W takich sytuacjach zawsze jedni będą bardziej zadowoleni, a inni mniej.

Uważa pan, że gdyby kontynuowano rywalizację, ktoś mógłby sprzątnąć Legii sprzed nosa mistrzowski tytuł?
Piotr RZEPKA: – Nie ma takiej opcji i możliwości. Po prostu stołeczna jedenastka ma w tej chwili w tabeli zbyt dużą przewagę nad konkurentami, żeby ktokolwiek mógł ją dogonić. Odwrotny wariant byłby możliwy, Legia mogłaby odrobić taką stratę.

Dlaczego nie wierzę, by Legii mistrzowski tytuł wymknął się z rąk? Po prostu inne zespoły ze ścisłej czołówki, jak Piast Gliwice, Lech Poznań, Cracovia, Śląsk Wrocław, czy Pogoń Szczecin nie są w stanie seryjnie wygrywać meczów. I tyle.

Widzi pan możliwość, by Korona Kielce, Arka Gdynia i ŁKS Łódź uniknęły spadku do I ligi, nawet gdyby rozegrano wszystkie 11 kolejek?
Piotr RZEPKA: – Obecny układ tabeli jest odzwierciedleniem wartości tych drużyn. Przecież to właśnie one miały najwięcej problemów z punktowaniem, odniosły najmniej zwycięstw spośród całej stawki. Liczby są bezwzględne, brutalne.

Mieszka pan na stałe w Gdyni, więc zapytam wprost – dla Arki nie ma już ratunku? Musi się pożegnać z ekstraklasą nawet wówczas, gdyby rozgrywki wznowiono? Czytałem o jej problemach finansowych, waśniach wewnątrz klubu oraz o tym, że miasto odwróciło się plecami do Arki.
Piotr RZEPKA: – To prawda, Arka ma w tej chwili duże problemy finansowe, są nieporozumienia wewnątrz klubu. Jeżeli człowiek cały tydzień się martwi, to nie wierzę, że może należycie skoncentrować się i skupić na meczu. Nie jest jednak tak, że piłkarzom nie zależy, że „odpuszczają”. Przeciwnie, robią co mogą, ale nie zawsze „chcieć” znaczy „móc”. Nie ma pozytywnej otoczki wokół klubu, piłkarze i pracownicy klubu nie mają komfortu psychicznego, bo miasto wycofało się ze wsparcia finansowego Arki.

Skupmy się teraz na I lidze, w której jest znacznie więcej niewiadomych niż szczebel wyżej. Od biedy można by zaakceptować awans do elity Podbeskidzia Bielsko-Biała, Warty Poznań i Stali Mielec?
Piotr RZEPKA: – Moim zdaniem te drużyny zasłużyły na awans, bo… mają po prostu najwięcej punktów. Czwarty Radomiak ma pięć punktów straty do Stali, a siedem do Warty i Podbeskidzia.

Teoretycznie do końca zmagań wiele mogłoby się zdarzyć i zmienić, ale śledząc poczynania zespołów zauważyłem, że wszystkim brakowało stabilizacji formy, przydarzały im się wpadki.

Stal potrafiła rozgromić w Grudziądzu Olimpię 5:0, by tydzień później przegrać u siebie z Termaliką aż 0:3. Miedź przegrała u siebie z zagłębiem Sosnowiec, by kilka dni później wygrać wysoko z Chojniczanką.

Wspomniane Zagłębie po zwycięstwie w Legnicy przegrało u siebie z Puszczą Niepołomice, tracąc aż pięć bramek! Przykłady można by mnożyć, a wspomniałem tylko mecze z rundy wiosennej.

Widzi pan możliwość rozegrania barażów między drużynami z miejsc 3-6, by wyłonić trzeci zespół, który zagra w następnym sezonie w ekstraklasie?
Piotr RZEPKA: – Nie chciałbym panikować, ale moim zdaniem takie rozwiązanie jest po prostu nierealne. Podobno wszystko co najgorsze związane z pandemią koronawirusa dopiero przed nami, więc nie powinniśmy odkładać decyzji na później i już teraz „zamknąć” sezon 2019/2020.

Czy pański punkt widzenia na pewno poprą pierwszoligowcy, którzy w tej chwili znajdują się w strefie spadkowej? Tam różnice punktowe są niewielkie, wystarczyłyby 2-3 kolejki, by układ uległ diametralnej zmianie.
Piotr RZEPKA: – Gdyby brać pod uwagę tylko wątek sportowy, zgodziłbym się z panem w stu procentach. Ale przecież nikt nie zagwarantuje nam, że rozgrywki będzie można kontynuować nawet w lipcu. „Kwarantanna” może potrwać dłużej.

 

Na zdjęciu: Trener Piotr Rzepka nie widzi złotego środka, dzięki któremu wszystkie zespoły rywalizujące w ekstraklasie i I lidze byłyby zadowolone.

Komentarze