Zapraszamy na stadiony. Co państwu powiedzieć?

„Mój Boże, co ja mam państwu powiedzieć”… Jeszcze nigdy tytuł naszego copiątkowego cyklu pierwszoligowych komentarzy nie brzmiał tak kuriozalnie. „Zapraszamy na stadiony”. Ta, chyba piłkarzy, choć to też może teraz czynić raczej wróg niż przyjaciel. Trudno dziwić się słowom zawodników czy trenerów – jak choćby tych głoszonych obok przez Dietmara Brehmera – ganiących decyzję PZPN, który wyselekcjonował trzy centralne ligi i nakazał grać mimo wszystko. Jaka to konsekwencja względem tego, co zaproponowała część innych europejskich czy światowych federacji? Względem tego, że trzecia liga nie gra, ale druga – już tak?

Mało tego, podkręcono jeszcze emocje, skoro wybiegasz na boisko ze świadomością, że możesz to czynić po raz ostatni, a wynik zadecyduje o losie twojego klubu. Zresztą, jakie ma to teraz znaczenie? Ktoś może powiedzieć, że przedstawiciele wielu innych zawodów muszą chodzić do pracy i publicznie się nie żalą. Tak, zgoda, ale bez walki o punkty na pustych stadionach drugiego, trzeciego czy pierwszego poziomu rozgrywkowego naprawdę można by się teraz obejść. Żeby była jasność: trochę w nas hipokryzji – skoro zagrają, to oczywiście zerkniemy, zwłaszcza że ludzkim gestem wykazał się Polsat i wreszcie otworzył swoją internetową platformę na wszystkie mecze kolejki.

Będziemy się emocjonować, może i denerwować, ale pamiętajmy, że tak jak niektórzy z nas nie mają ochoty iść teraz do sklepu, tak nie po myśli pierwszoligowców może być jazda przez całą Polskę i gra w piłkę.

Komentarze