Zapraszamy na stadiony. Jedna cyfra w kalendarzu

„Przyjeżdża do nas konkretny przeciwnik. Ten stadion widział już jednak nie takie rzeczy i nie takie zespoły” – słowa Dariusza Fornalaka, nowego trenera Ruchu, wypowiedziane na antenie radia zapinamypasy.pl, a odnoszące się do meczu z Chojniczanką, brzmieć mogą dla kibiców „Niebieskich” bardzo smutno; o ile nie żałośnie.

Jeszcze w 2017 roku chorzowianie byli w stanie w fantastycznym stylu pokonać Legię przy Łazienkowskiej, a coraz więcej wskazuje na to, że w 2018 roku może zdarzyć im się wyprawa na mecz do (nikomu niczego nie ujmując!) Brzegu, Tarnowskich Gór, Polkowic czy innego beniaminka drugiej ligi. A to przecież tylko jedna cyfra w kalendarzu!

Piłka jest okrutna, ale i przewrotna. Czasem, gdy wydaje ci się, że sięgnąłeś dna, to właśnie wtedy się odbijasz. A gdy jesteś na topie wręcz z głową w chmurach, też możesz się odbić – tyle że od sufitu, zaliczając bolesne zderzenie z rzeczywistością.

Gdy w październiku Ruch wygrał piąty mecz na przestrzeni sześciu kolejek – z Odrą Opole – na konferencji prasowej żartom i śmiechom nie było końca. Jak się okazało, było to przedostatnie na chorzowskiej ziemi zwycięstwo Juana Ramona Rochy. Teraz, gdy Ruch jest na dnie i racjonalnie myślący kibice tracą już resztki nadziei na uniknięcie historycznego spadku na trzeci szczebel rozgrywkowy, piłka może udowodnić, że racjonalna jednak nie jest. I Chojniczanka nie okaże się przy Cichej drużyną tak mocną i tak bardzo nie do pokonania, jak w obecnym położeniu „Niebieskich” może się wydawać.

Komentarze