Zobacz
Do góry

Zaskakujący zwrot akcji w Gliwicach dał punkty Piastowi

Raków na własne życzenie przegrywa mecz z mistrzem Polski. Losy spotkania zmieniły się w samej końcówce.

Do 73 minuty beniaminek kontrolował to co działo się na boisku stadionu przy ulicy Okrzei. Wtedy jednak zakotłowało się pod bramką częstochowian. Na bramkę Michała Gliwy trzy raz strzelał rezerwowy Patryk Sokołowski, a raz Jorge Felix. Gliwiczanie, po trzecim uderzeniu Sokołowskiego domagali się karnego, reklamując zagranie ręką Igora Sapały. Sędzia Wojciech Myć skorzystał z VAR, wskazał na jedenastkę i pokazał czerwoną kartkę piłkarzowi Rakowa. To, jak się okazało, był decydujący moment spotkania.

Dobry początek beniaminka

Częstochowianie zaczęli mecz bez jakiegokolwiek respektu dla rywala. W wyjściowym składzie pojawił się 19-letni Michał Skóraś, który debiutował w wyjściowym zestawieniu beniaminka, zastępując awizowanego wcześniej i figurującego w meczowym składzie Patryka Kuna. – Patryk przez cały tydzień nie trenował. Decyzja o tym czy zagra czy nie została podjęta tuż przed meczem – tłumaczył Wojciech Cygan, prezes Rakowa.

To właśnie po akcji wychowanka MOSiR Jastrzębie goście objęli prowadzenie. Skóraś świetnie wypuścił w bój Miłosza Szczepańskiego. Piłkarze z Gliwic myśleli, że jest spalony, sędziowie puścili jednak grę. Szczepański zagrał do Felicio Brown Forbesa, który z kilku metrów, nie atakowany przez nikogo, wpakował piłkę do siatki, zdobywając swojego czwartego gola w tym sezonie. Gospodarze byli skonsternowani licząc na VAR i spalonego, arbiter uznał jednak trafienie.

Mistrzowie Polski zupełnie nie mieli pomysłu na grę. Raziło częste wycofywanie piłki do tyłu także w momencie, kiedy byli w okolicach pola karnego częstochowian. Dopiero w końcówce I połowy mieli swoją szansę, ale Piotr Parzyszek zaprzepaścił dobre podanie z lewej strony w wykonaniu Mikkela Kirkeskova. Potem szczęścia po strzale z dystansu próbował Tomasz Jodłowiec, ale Michał Gliwa był na miejscu.

Zdecydował samobój

Po przerwie, zniecierpliwieni kibice na stadionie przy Okrzei, w dość niecenzuralny sposób zaczęli zachęcać swój zespół do aktywniejszej gry. Niewiele to pomogło, a momentami było jeszcze gorzej, bo piłkarze Piasta w niegroźnych sytuacjach tracili piłkę na rzecz rywala… Tak było w 54 minucie, kiedy Frantiszek Plach źle wybił futbolówkę. Ta trafiła pod nogi Daniela Bartla, który zagrał do Szczepańskiego. Dobrze grający pomocnik Rakowa odegrał ją do partnera, a Bartl huknął tak, że piłka wylądowała na poprzeczce. W chwile później z kilku metrów chybił Szczepański. Potem dokładnie przymierzył Bartl, ale dobrze interweniował Plach. Raków mimo prowadzenia atakował. W 61 minucie zza pola karnego strzelał dobrze grający Skóraś, ale minimalnie chybił.

Aż przyszły dobre zmiany dokonane przez Waldemara Fornalika i pechowa dla Rakowa 73 minuta. Z karnego najpierw wyrównał starający się Jorge Felix, a zaraz potem było już 2:1 dla mistrza Polski! Świetną akcję przeprowadził rezerwowy Patryk Tuszyński. Kiedy składał się do strzału we wszystko wmieszał się Skóraś i… skierował piłkę do swojej siatki. Częstochowianie przegrali po samobójczym golu w Zabrzu, przegrali i w piątek w Gliwicach! – Nie można winić chłopaka za to trafienie, bo to już była ostatnia faza akcji. Błędy zostały popełnione wcześniej – komentował po spotkaniu smutny trener Rakowa Marek Papszun.

 

POWIEDZIELI PO MECZU

MAREK PAPSZUN (RAKÓW)

– Serce boli, bo uważam, że powinniśmy wygrać ten mecz. Zaprezentowaliśmy się jako drużyna bardzo zorganizowana, zdyscyplinowana. Stworzyliśmy pięć stuprocentowych sytuacji, które należało zamienić na bramki. Szczególnie kiedy prowadziliśmy 1:0 powinniśmy ten mecz zamknąć. Wydawało się, że nic nam nie grozi, ale kontrowersyjna sytuacja, rzut karny i czerwona kartka podcięły nam skrzydła. Zabrakło nam chłodnej głowy i doświadczenia, ciągle się hartujemy.

WALDEMAR FORNALIK (PIAST)

– Drużyna Rakowa pokazała bardzo dobrą piłkę. W wielu wcześniejszych spotkaniach to my dyktowaliśmy warunki i mieliśmy więcej sytuacji, ale nie wygrywaliśmy. Dziś role się odwróciły. Pogratulowałem moim zawodnikom wyszarpanych punktów, które zdobyliśmy mimo, że gra nam się nie układała. Było tak m.in. dlatego, że wciąż szukamy optymalnego ustawienia drużyny po zmianach, jakie nastąpiły w jej składzie. Cieszymy się z ważnego zwycięstwa, wygraliśmy mimo, że nie mieliśmy tylu sytuacji co Raków. Bardzo pomogli drużynie rezerwowi.

 

 

Piast Gliwice – Raków Częstochowa 2:1 (0:1)

0:1 – Felicio Brown Forbes (6.), 1:1 – Jorge Felix (78 z karnego), 2:1 – Michał Skóraś (81. samobójcza)

PIAST: Plach – Kirkeskov, Malarczyk, Mokwa, Korun – Jodłowiec (70. Sokołowski), Hateley, Milewski, Badia (90+2. Huk) – Félix, Parzyszek (60. Tuszyński). Rezerwowi: Szmatuła – Pietrowski, Holúbek, Sokołowski, Huk, Borkała, Steczyk, Tuszyński, Alves. Trener Waldemar Fornalik.

RAKÓW: Gliwa – Petrasek, Azemović (86. Kolev), Jach – Sapała, Schwarz, Skóraś, Bartl, Szczepański (90. Luković) – Brown Forbes, Musiolik (87. Babenko). Rezerwowi: Szumski – Piątkowski, Domański, Luković, Kościelny, Babenko, Kun, Kolev, Szymonowicz. Trener Marek Papszun.

Sędziował: Wojciech Myć (Lublin). Żółte kartki: Felix, Malarczyk, Hateley – Petraszek, Jach. Czerwona kartka: Sapała (78.) Widzów: 4260

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze