Zepsute urodziny Seedorfa…

Nie tylko bratanek słynnego Clarence’a Seedorfa wylądował w drugiej drużynie, także inny młodzian, Anglik Carl Stewart zagrał w rezerwach.
– To efekt ich wahań formy – usłyszeliśmy w klubie i trudno się nie zgodzić z tą opinią. Po dobrym początku w Fortuna 1 Liga przyszły trudne momenty i trzeba było zrobić krok w tył, by – być może – wykonać dwa do przodu. Zwłaszcza dla Holendra to trudny moment w ciekawie rozwijającej się karierze, bo zderzenie z polską piłką seniorską okazało się bardzo bolesne.

Trener Radosław Mroczkowski szybko dostrzegł falowanie formy u obu obcokrajowców, ale nie zamierza ich skreślać. Obserwuje ich uważnie i ma swój plan na tych piłkarzy. A wracając do Seedorfa, to być może ten zdolny nastolatek potrzebuje indywidualnego podejścia, czy też zmiany pozycji boiskowej. Jedno jest pewne – szum jaki przetoczył się w mediach wokół Quentina bardziej mu zaszkodził, niż pomógł. W tej sytuacji nie obejdzie się bez indywidualnych rozmów z zawodnikiem…

Seedorf nie jest oczywiście pępkiem świata, i bez niego sosnowiecki zespół jest w stanie zdobywać punkty. W Radomiu nic się jednak nie kleiło w grze sosnowiczan, to był najsłabszy występ drużyny w tym sezonie, jeśli chodzi o wyjazdy. Zagłębie nadal się aklimatyzuje w nowym otoczeniu i nie jest powiedziane, że tych wpadek nie będzie więcej. – W tej lidze nie można sobie pozwolić na dwie porażki z rzędu, bo wtedy szybko ląduje się w okolicach strefy spadkowej – mówi „Sportowi” Dawid Ryndak.

-. Nam są potrzebne zwycięskie serie. Tabela jest spłaszczona, a zespoły grające w pierwszej lidze prezentują bardzo wyrównany poziom. Choćby taki przykład – wygraliśmy w Olsztynie ze Stomilem 3:1, a teraz Stomil wygrywa ze Stalą Mielec, z pewnością kandydatem do awansu – zaznacza prawy obrońca sosnowiczan, który czuje się coraz pewniej na swojej nowej pozycji.

Dzięki tej roszadzie trenera Mroczkowskiego bardziej wykorzystywany jest potencjał szybkościowy Tomasza Nawotki, który wcześniej, gdy Ryndak był kontuzjowany z konieczności grał na prawej obronie. W Radomiu żaden manewr taktyczny jednak nie zmylił czujności gospodarzy, którzy potrafili zneutralizować niemal wszystkie atuty Zagłębia.

Przed sobotnim spotkaniem z GKS-em Jastrzębie (w historii potyczek obu klubów to dopiera piąta ligowa konfrontacja) zespół nie tylko ma ciężko pracować, ale również analizować przyczyny słabszej postawy w potyczkach z Bełchatowem i właśnie Radomiakiem. Może w sosnowieckiej drużynie potrzebne jest jakiś, poważny wstrząs? – Za wcześnie, by mówić o takim wstrząsie. Nie uważam, że jest taka potrzeba. Nasza nowa drużyna dopiero się klaruje, zgrywa z sobą. Jestem przekonany o tym, że w meczu z Jastrzębiem pokażemy znacznie ciekawsze oblicze i wygramy to spotkanie – uważa Ryndak.

Ten doświadczony piłkarz, wychowanek Zagłębia, wraca jeszcze do nieudanego meczu z Radomiakiem. – Porażka w Radomiu to dla nas problem, ale nie jedyny. Problemem jest także to, że nie było z naszej strony dobrej gry. Musimy wziąć się w garść i udowodnić sobie, a także kibicom, że potrafimy grać w piłkę. Każdy z nas jest świadomy tego, w jakiej lidze gra i o co gra. Mamy jakość piłkarską, dobrych zawodników i trzeba te atuty wykorzystywać. W tej lidze trzeba dawać z siebie więcej niż 100 procent. I w meczu z Jastrzębiem tak będzie – deklaruje boczny obrońca.

 

Na zdjęciu: Quentin Seedorf jeszcze musi poczekać na grę w pierwszej drużynie.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze