Zmartwienia na chłodno

 

GieKSie tej zimy nie udało się pokonać rywala z ligi, do której aspiruje. Sparingowe starcia z przedstawicielami zaplecza ekstraklasy rozpoczęła od bezbramkowego remisu z Podbeskidziem, po którym przyszły porażki z Chrobrym Głogów (0:2) i Puszczą Niepołomice.

Piątkowy mecz, rozegrany na „Kolejarzu”, dał dowód różnicy między 14. zespołem I ligi, a 3. zespołem II ligi. – Graliśmy z przeciwnikiem z wyższej klasy. Mamy młodą ekipę, która wielu rzeczy się uczy. Bywają momenty dobre i bardzo dobre, ale też słabe.

Wiadomo, że nie było to spotkanie ligowe, bo wystąpiło ponad 20 zawodników, dlatego trzeba na wszystko spoglądać z zimną krwią. Tak jak nie byłem jakoś ogromnie zadowolony, gdy tydzień temu wygraliśmy 6:0 z Gwarkiem Tarnowskie Góry, tak teraz na chłodno podchodzę do tej porażki – mówił Rafał Górak, trener GieKSy.

Duża dysproporcja

Rywale z Małopolski na przestrzeni 90 minut sprawiali lepsze wrażenie, długimi momentami zmuszając katowiczan do biegania za piłką i praktycznie nie dopuszczając do bramkowych okazji. Mimo to, po I połowie prowadził GKS, który wykorzystał to, co miał. Marcin Urynowicz dobił z bliska strzał Szymona Kiebzaka i było 1:0, a kolejna kontra mogła dać nawet drugiego gola, lecz Adrian Błąd uderzając lewą nogą pomylił się minimalnie, bo piłka odbiła się od słupka.

Po zmianie stron – i wraz z kolejnymi roszadami dokonywanymi przez katowicki sztab – coraz bardziej zarysowywało się, kto rywalizuje na poziomie rozgrywkowym nr 2, a kto – nr 3. Wyrównanie padło z rzutu karnego, sprokurowanego przez Macieja Dampca, który w niegroźnej sytuacji zagrał futbolówkę ręką. Z „wapna” nie pomylił się Piotr Stawarczyk, a wynik ustalił Łukasz Szczepaniak; mając sporo miejsca w katowickiej „szesnastce” skorzystał z bierności defensorów i posłał piłkę w „długi” róg.

– Martwi mnie trochę duża dysproporcja. Kilku zawodników otrzyma mocne, rzeczowe wytyczne dotyczące tego meczu – tymi słowami trener Górak odnosił się najwyraźniej do postawy zmienników.

W składzie GieKSy brakowało Jakuba Habusty i Dawida Rogalskiego. Ten pierwszy ćwiczył indywidualnie, ten drugi oglądał mecz „po cywilu”. – W przyszłym tygodniu będziemy już wypatrywać ich na treningu. Nie są to mam nadzieję takie urazy, które wykluczą ich na dłużej. Od poniedziałku, może wtorku, będą z nami – zapowiedział trener katowiczan, dla których próbą generalną przed inauguracją II-ligowej wiosny będzie potyczka z III-ligowym MKS-em Kluczbork, zaplanowana na przyszłą sobotę.

Wygrana nr 1

Ten mecz, jeśli aura pozwoli, ma odbyć się na głównej płycie stadionu przy Bukowej. – Szkoda, że nie udało się zagrać na naturalnej nawierzchni – żałował już po wczorajszym sparingu Tomasz Tułacz, trener Puszczy. – To był pożyteczny mecz dla obu drużyn, zmierzyliśmy się z przeciwnikiem wymagającym, dobrze zorganizowanym.

Widzę same plusy, a szczególnie jestem zadowolony z pierwszych 30 minut. Wielu zawodników pokazało, że małymi krokami zbliżają się do optymalnej formy. Nasza kadra jeszcze nie jest zamknięta. Wygląda na to, że uda nam się przeprowadzić dwa transfery, na które czekaliśmy i które planowaliśmy od dłuższego czasu, ale z różnych względów dotąd nie mogły dojść do skutku – zdradzał szkoleniowiec niepołomiczan.

 

GKS Katowice – Puszcza Niepołomice 1:2 (1:0)

1:0 – Urynowicz, 26 min, 1:1 – Stawarczyk, 76 min (karny), 1:2 – Szczepaniak, 86 min

GKS: Mrozek (60. Frankowski) – Wojciechowski (60. Michalski), Jędrych (60. Janiszewski), Broda (46. Dampc), Rogala – Gałecki, Stefanowicz (46. Bętkowski) – Kiebzak (46. Wroński), Błąd, Woźniak – Urynowicz oraz Kurbiel, Grychtolik, Szwedzik. Trener Rafał GÓRAK.

PUSZCZA: Górski – Mikołajczyk, Stępień, Stawarczyk, testowany – Tomalski, Uwakwe, Żytek, Serafin, Radionow – Klec oraz Stefanik, Czarny, Furtak, Sitek, Szczepaniak, Wojtaszek, Nowak. Trener Tomasz TUŁACZ.

 

1 WYGRANĄ zanotowała tej zimy Puszcza. Nim pokonała GKS, 2 razy zremisowała i 3 razy przegrała, choć mierzyła się wcześniej z innymi II-ligowcami: Resovią (1:1) i Stalą Stalowa Wola (0:2).

***

„Muszi” kończył staż

Kilkudniowy staż trenerski w GieKSie zakończył w piątek Mariusz Muszalik. 40-latek, który w barwach katowickiego klubu rozegrał ponad 150 meczów w ekstraklasie, jest w trakcie kursu na licencję UEFA A. Do niedawna prowadził A-klasowy CKS Czeladź, którego pozostaje czynnym zawodnikiem.

Wypożyczenie klepnięte

Potwierdziły się nasze doniesienia – Mariusz Kompanicki został wypożyczony do końca sezonu z GieKSy do Błękitnych Stargard, czyli zespołu, który… już za dwa tygodnie zagra przy Bukowej. „Kompan” będzie mógł w nim wystąpić tylko pod warunkiem, jeśli stargardzianie wyłożą kwotę zapisaną w umowie tego transferu czasowego. Możliwe, że nie był to ostatni tej zimy ruch kadrowy w szatni GKS-u. – Kadra nie jest jeszcze zamknięta. Ktoś może dojść, ale niczego nie musimy. Ta drużyna, którą dysponujemy, jest moim zdaniem na tyle mocna, że powinna walczyć w lidze – stwierdził trener Rafał Górak.

 

***

O stadionie na sesji

Dobry krok we właściwym kierunku został zrobiony – zakomunikował Bogumił Sobula, wiceprezydent Katowic, na sesji rady miasta, podnosząc temat budowy stadionu wraz z kompleksem sportowym. Do końca lutego Urząd Miasta dał czas firmie RS Architekci, projektantowi stadionu, na przedstawienie kosztorysu inwestorskiego zgodnego z umową. Ten wcześniejszy opiewał na 396,6 mln zł brutto, zaś kosztorys przewiduje 186 mln. Katowice są w stanie zgodzić się na kwotę wyższą maksymalnie o 25 procent.

– W ciągu ostatnich kilku tygodni miałem możliwość uczestnictwa w kilku spotkaniach z projektantem – powiedział radnym wiceprezydent Katowic. – Zgodnie z tym, co przekazywaliśmy mieszkańcom za pośrednictwem mediów, prowadzimy działania, żeby sprawdzić, czy możliwe jest uzyskanie wymaganej funkcjonalności stadionu i zespołu stadionowego przy akceptowalnej dla inwestora, czyli miasta, stawce i koszcie tego przedsięwzięcia. To jeszcze trochę potrwa. Jak wiecie, startowaliśmy z bardzo wysokiego poziomu cenowego. Idziemy w dobrą stronę, ale wymaga to jeszcze czasu, byśmy mogli odpowiedzialnie stwierdzić, czy z tej mąki będzie chleb, czy nie.

Na stole są dwie opcje: współpraca i w efekcie realizacja przedsięwzięcia według projektu, lub też droga prawna i dochodzenie naszych słusznych praw na drodze sądowej. Na razie wygląda to dosyć obiecująco, natomiast niczego nie przesądzam – dodał Bogumił Sobula. Jednocześnie zapowiedział, że po zakończeniu negocjacji z projektantem, bez względu na ich efekt, przedstawi komisji rewizyjnej działającej przy radzie miasta zestaw 80 dokumentów związanych z projektowaniem stadionu. 

Na zdjęciu: Gol Marcina Urynowicza nie uchronił katowiczan od porażki poniesionej na 15 dni przed startem ligi.

Komentarze