Zobacz
Do góry

Żurkowski „violi” niepotrzebny

W meczach ligowych nie ma dla niego miejsca w składzie Fiorentiny. Szansy na występ w pucharze też nie dostał, więc… pora na odjazd.

 

W tym tygodniu odbywają się mecze 4. rundy Pucharu Włoch. Kończy ona pierwszą fazę kwalifikacji, w której biorą udział kluby z niższych lig oraz z Serie A z miejsc 9-20. Awans uzyska 8 klubów, które dołączą do 8 najlepszych z Serie A i w fazie drugiej rywalizacja zacznie się w styczniu. Zwycięzcę wyłania jeden mecz, wyjątkiem jest półfinał, gdzie jest także rewanż. Finał 13 maja 2020.

Miliardy nie grają

W gronie tych słabszych pierwszoligowych zespołów jest Fiorentina, która miała w tym sezonie odgrywać większą rolę dzięki wsparciu nowego właściciela, amerykańskiego miliardera Rocco Commisso. Jednak na razie idzie jak po grudzie. W lidze jest dopiero na 13. miejscu, w listopadzie w 4 meczach zdobyła punkt. Grudzień zaczęła udanie. Pokonała na swoim boisku drugoligową Cittadellę 2:0, chociaż od 27 minuty musiała grać w osłabieniu po czerwonej kartce dla Lorenzo Venutiego. Obie bramki zdobył Marco Benassi. W 1/8 finału Fiorentina zmierzy się z Atalantą, która w poprzedniej edycji pucharu wyeliminowała obrońcę trofeum Juventus, a w finale przegrała z Lazio.

Ostatni sygnał do odejścia

Puchar jest zwykle szansą dla rezerwowych i w bramce Fiorentiny nie zagrał Bartłomiej Drągowski, ale Pietro Terraciano. Jednak zaskoczeniem było to, że trener Vincenzo Montella nie dał też szansy Szymonowi Żurkowskiemu.

W lidze przesiaduje na ławce, zagrał w dwóch meczach w sumie 12 minut, więc puchar był okazją do pokazania się. Tak się nie stało i to ostatni sygnał, że jeśli chce grać, to powinien jak najszybciej opuścić Fiorentinę. Gdy w styczniu tego roku podpisał z nią kontrakt wart 3,5 miliona euro, w polskich mediach nie brakowało optymizmu.

Miał być podobno bardzo potrzebny nowemu klubowi, ale jednocześnie „violi” się do niego nie spieszyło i jeszcze pół roku pozostał w Górniku. Zaczął się nowy sezon i jest jednym wielkim rozczarowaniem.

Miał grać częściej…

Jeszcze w październiku jego menedżer Jarosław Kołakowski tłumaczył nieobecność w składzie tym, że zmienił się właściciel, poprzedni miał inne plany, kadra się powiększyła i Żurkowski ma problem. Jego zdaniem miał jednak coraz częściej otrzymywać szansę gry. Było to po meczu z Udinese, w którym wszedł na boisko w 81 minucie. To by jego najdłuższy występ.

Mieliśmy wtedy swoją ocenę tej sytuacji i ona się potwierdza. Gdy zespół uzyskuje gorsze wyniki, gdy są problemy z kontuzjami, trenerzy szukają nowych rozwiązań, roszad w składzie. Żurkowski szansy nie otrzymał i wszystko wskazuje na to, że zostanie wypożyczony do innego włoskiego klubu i raczej nie będzie to klub pierwszoligowy.

Asysta Jagiełły

Pucharową szansę otrzymał natomiast Filip Jagiełło i jej nie zmarnował. Pomocnik Genoi znalazł się w pierwszym składzie na mecz z Ascoli i już w 14 minucie miał asystę przy bramce Andrei Pinamontiego.

Po przerwie wyrównał Giacomo Beretta, samobójczego gola sprezentował gościom Domenico Criscito, na co trener Thiago Motta zareagował wzmocnieniem ataku. W 71 minucie Jagiełło opuścił boisko, wszedł Goran Pandev, już po minucie Criscito zrehabilitował się wyrównującym golem, a zwycięstwo 3:2 i awans zapewnił w 79 swoim drugim golem Pinamonti. W 1/8 finału Genoa zagra z Torino.

4. runda pucharu: Fiorentina – Cittadella 2:0, Genoa – Ascoli 3:2, Cremonese – Empoli 1:0.

Komentarze