Zobacz
Do góry

Żużel. Maksym Drabik na zakręcie

 

Kontrolę antydopingową przeprowadzono po drugim meczu finałowym PGE Ekstraligi Fogo Unia Leszno – Betard Sparta Wrocław 22 września. Maksym Drabik sam przyznał się do przyjęcia 4 dni przed meczem infuzji dożylnej, która miała mu pomóc na problemy żołądkowe. Teraz 22-letni mistrz świata juniorów ma 14 dni na ustosunkowanie się do zarzutów Polskiej Agencji Antydopingowej (POLADA). W lutym prawdopodobnie odbędzie się pierwsza rozprawa w tej sprawie.

Czekał 3 miesiące

Problem leży w wielkości kroplówki oraz sposobie jej przyjęcia. Było w niej 500 ml płynu, gdy dozwolone normy to zaledwie 100, a podanie nie nastąpiła w warunkach ambulatoryjnych (a więc ani w szpitalu, ani w karetce). Gdy zaś żużlowiec został poproszony o wyjaśnienia, nie zrobił tego przez prawie 3 miesiące! Odpowiedź przesłał dopiero tuż przed świętami, gdy otrzymał informację z POLADY o możliwych sankcjach.

Na jego nieszczęście już po wspomnianej kontroli odbyły się Indywidualne Mistrzostwa Świata Juniorów. Jeżeli decyzja POLADY będzie dla zawodnika negatywna, nie tylko może zostać zdyskwalifikowany, ale też pozbawiony mistrzowskiego tytułu.

Kolejna wpadka

Ostatnie pół roku Drabika nie należy do udanych. Zawodnik Betardu Sparty popadł także w konflikt z Markiem Cieślakiem i PZM. Chodzi o sprawę zwolnień lekarskich i brak występu w finale Złotego Kasku oraz meczu Polska – Reszta Świata. Selekcjoner „wyrzucił” Drabika oraz trzech pozostałych „chorych” z kadry na 2020 rok. Poza tym żużlowiec nie potraktował poważnie osób zarządzających Włókniarzem, kiedy ci chcieli zakontraktować go i umieścić w kadrze na najbliższy sezon. Teraz klub z Częstochowy powinien się chyba cieszyć, że Drabik w 2020 roku zostanie we Wrocławiu…

Sparta milczy

Tymczasem Betard Sparta chowa głowę w piasek. Klub z Wrocławia wydał tylko lakoniczne oświadczenie, w którym informuje, że „w organizmie zawodnika nie wykryto żadnych niedozwolonych substancji. POLADA nie zawiesiła zawodnika, poprosiła jedynie o dodatkowe wyjaśnienia, w związku z oświadczeniem zawodnika złożonym podczas kontroli antydopingowej o przyjęciu na kilka dni przed zawodami substancji nawadniających organizm.

Działanie to zostało zaordynowane przez klubowego lekarza i było podyktowane stanem zdrowia żużlowca”.
Ekipa z Wrocławia nie będzie także komentować sprawy do zakończenia postępowania.

Jeżeli jednak Drabik zostanie zdyskwalifikowany, Sparta będzie miała problem. Żużlowiec był bardzo ważnym elementem ekipy, która sięgnęła po srebrny medal Drużynowych MP. Brak Drabika może mocno wpłynąć na postawę wrocławian w najbliższym sezonie, tym bardziej, że rynek transferowy jest dość skromny, szczególnie kiedy poszukiwany jest Polak.

 

Na zdjęciu: Spóźnione tłumaczenia Maksyma Drabika mogą utalentowanemu żużlowcowi niewiele pomóc…

Komentarze