Zobacz
Do góry

Zwrot kamer drugoligowych

Stowarzyszenie Druga Liga Piłkarska jesienią musiało dopłacać do niemal połowy transmisji meczów, dlatego teraz odpowiedzialność za ich realizację przenosi na kluby. Najpopularniejsi – jak GKS Katowice – na zmianach stracą.

Drugoligowe kluby i kibiców czekają zmiany dotyczące internetowych transmisji z meczów o punkty na platformie tvcom.pl. Od rundy wiosennej większa odpowiedzialność za ich realizację spoczywać będzie na gospodarzach spotkań, a nie – jak było do tej pory – stowarzyszeniu Druga Liga Piłkarska, które opłacało koszty produkcji sygnału. Odkąd transmisje z drugoligowych stadionów weszły w życie – w sezonie 2018/19 – pojedynczy mecz kosztował 12 zł. Teraz ceny dyktować będą kluby – gospodarze. Zmiany w tej materii spowodowane są niezadowoleniem włodarzy stowarzyszenia z małego zainteresowania, jakie wzbudzają niektóre drużyny. Przenosząc na kluby koszt realizacji transmisji, DLP chce zmobilizować je do działania, większej promocji transmisji, które w nowym modelu mogą już przynosić klubom straty. Do tej pory, przez trzy rundy, pokrywało je stowarzyszenie. Pytanie tylko, czy to słuszne podejście, czy może jedynie próba zawrócenia kijem rzeki?

Zysk siódemki

Jak było dotąd? Średni koszt realizacji transmisji w rundzie jesiennej tego sezonu wyniósł blisko 1000 zł (co pokrywało stowarzyszenie DLP). Aby się zbilansował, szacowano, że średnio kibice musieli wykupić 100 dostępów do transmisji, po 12 zł każdy (z czego 1,30 zł to prowizja dla portalu tvcom.pl, na którym pokazywano mecze). Zysk był dzielony w proporcjach: 40 procent dla gospodarza, 40 procent – dla gościa, a 20 procent dla stowarzyszenia. O ile ten zysk był, bo wypracowała go w tym sezonie raptem niewiele ponad połowa spotkań. Do reszty dopłacało DLP. Klubów, których mecze wypracowały zysk, było ledwie siedem: Stal Rzeszów, GKS Katowice, Olimpia Elbląg, Resovia, Pogoń Siedlce, Elana Toruń i Stal Stalowa Wola. Transmisje pozostałych w ujęciu zbiorczym 20 jesiennych kolejek okazały się deficytowe, przy czym ten deficyt nie przekroczył wpływów.
Bardzo ważne jest, że w zestawieniu tym nie są uwzględniane dwa kluby: Widzew Łódź oraz Lech II Poznań. Łodzianie transmitują mecze za pośrednictwem swojej telewizji internetowej. W przypadku wyjazdów, płacą gospodarzowi 5000 zł, a ze spotkań domowych udostępniają sygnał platformie tvcom, z czego zysk czerpią goście – rywale Widzewa. Rezerwy Lecha z kolei występy we Wronkach pokazują za darmo na klubowym kanale YouTube, w zamian rezygnując z profitów za transmisje z meczów wyjazdowych.

Zarabia się na gościach

Niektóre jesienne spotkania interesowały w internecie naprawdę garstkę zapaleńców. „Rekordowy” okazał się przekaz ze starcia Skra Częstochowa – Znicz Pruszków, wykupiony przez 14 osób. 25-osobowej publiki więcej niż raz nie przekroczyli nie tylko częstochowianie i pruszkowianie, ale też Legionovia czy Gryf Wejherowo. Można postawić tu pytanie, na ile to efekt zaniedbań tych klubów w działaniach marketingowo-promocyjnych, a na ile – po prostu odzwierciedlenie ich realnego potencjału i zainteresowania, jakie generują. Zatem ani kij, ani marchewka ze strony stowarzyszenia Druga Liga Piłkarska wiele w tej materii nie zmieni. Od rundy wiosennej 100 procent zysku z transmisji pobierać będzie gospodarz, ale na nim spoczywać też będą wszelkie koszty, które mogą te zyski znacząco przekraczać.

Działania promocyjne gospodarzy na wiele mogą się tu nie zdać. Przecież ci kibice, którzy są gotowi sięgnąć do kieszeni i wyłożyć tych kilkanaście złotych za transmisję, w znakomitej większości po prostu są na stadionie. A zarabia się na kibicach gości, bo dla nich, poza zorganizowanym wyjazdem, to jedyne rozwiązanie, by obejrzeć mecz, a nie skazywać się tylko na relacje tekstowe. Na zmianach średnio wyjdą najpopularniejsze kluby, jak GKS Katowice, bo teraz z zainteresowania, jakie generowały jego wyjazdowe mecze, nie będą miały ani złotówki.

Czekając na korzyści z TVP

Obserwatorzy zmagań Fortuna 1. Ligi nieraz denerwują się, że niby mamy sezon 2019/20, a w wielu momentach można czuć się jak w czasach, gdy wyniki śledziło się na telegazecie. Polsat Sport nie wypracował przez kilka lat modelu umożliwiającego kibicom dostęp do każdego meczu w danej kolejce. Pod tym względem, druga liga bije pierwszą na głowę. Owszem – bywa, że jest na co narzekać. A to zła jakość transmisji, a to stronniczy, niefachowy, amatorski komentarz, niektórzy ponarzekają też na cenę.
Mimo wszystko, w zasadzie każdy mecz da się obejrzeć, co jest wartością samą w sobie. Stowarzyszenie DLP wylicza co prawda, że w rundzie jesiennej poprzedniego sezonu sprzedało się o 10 tysięcy transmisji więcej (25 tys. – 10 tys.), ale od tamtej pory trochę się pozmieniało. Po pierwsze – do wyalienowanego w tej materii Widzewa doszły rezerwy Lecha. Po drugie – w stawce nie ma już tak popularnych jak na drugoligowe realia ekip, co Ruch Chorzów, Radomiak, ROW Rybnik bądź GKS Bełchatów. Po trzecie – jesienią 2018 „meczu kolejki” nie transmitowała jeszcze TVP 3, co dzieje się od roku. Można domyślić się, że same derby Rzeszowa, czy trzy wyjazdowe starcia GKS-u Katowice, jakie pokazano na telewizyjnej antenie, to czterocyfrowa liczba dostępów, które jesienią przeszły koło nosa. Na razie kluby na transmisjach TVP nie zarabiały, a raczej traciły. Włodarze DLP zapowiadają jednak, że: „To ma być promocja, która przyniesie wymierne korzyści w następnym sezonie”.

Lepiej niż u sąsiadów

Z perspektywy obserwatorów drugoligowych zmagań – nie narzekajmy, a doceńmy tę internetową alternatywę do relacji tekstowych czy wizyt na stadionie, zwłaszcza jeśli w ujęciu całościowym strat nie generuje. Jesienią transmisje wypracowały blisko 32 tys. zł zysku. Są transmisje, są drobne wpływy. Szanujmy to – zwłaszcza patrząc na posuchę u sąsiadów z wyższego, pierwszoligowego piętra. Zgoda, od wiosny kluby jako realizatorzy transmisji w skrajnych przypadkach mogą tracić, ale ile? W przekroju całej rundy raczej nie więcej niż kwotę równą jednej, może dwóch miesięcznych pensji pierwszego z brzegu piłkarza.

15 186 DOSTĘPÓW do płatnych (12 zł) transmisji na portalu tvcom wykupiono jesienią w drugiej lidze. Pokazano 149 ze 180 meczów (resztę transmitowała TVP, Widzew TV oraz Lech TV), co daje średnią 102 dostępy na mecz, podczas gdy szacuje się, że potrzebnych jest 100, aby koszty transmisji (około 1000 zł) się zwróciły.

31 951 ZŁOTYCH zysku wygenerowały II-ligowe transmisje (nie uwzględniając meczów pokazywanych na Widzew TV).

2 KLUBY nie wygenerowały straty w ani jednym meczu ze swoim udziałem – to Stal Rzeszów i Olimpia Elbląg.

GieKSa jest druga

Transmisje meczów z udziałem GKS-u Katowice wygenerowały jesienią 6945 złotych przychodu. Skoro Widzew działa na własną rękę, wychodzi na to, że bardziej wartościowa dla II ligi jest tylko Stal Rzeszów (9091 zł). Do kasy klubów spłynęło 40 procent tych kwot; resztą podzielili się przeciwnicy (40%) i stowarzyszenie DLP (20%). Największą popularnością w przypadku GieKSy cieszył się wyjazdowy mecz z Resovią (1528 zł), a najmniejszą – domowy ze Skrą Częstochowa (94 zł). Przez całą jesień najlepszy wynik to 2731 zł. Tyle zarobiła Stal Rzeszów na wyjeździe do Łodzi (Widzew TV udostępnił sygnał do tvcom). Deficytowe zaś okazało się spotkanie Widzew – GKS Katowice, bo było wtedy sporo reklamacji. Przez całą jesień DLP uwzględniła ich 206, czyli około 1% wszystkich wykupów.

Na zdjęciu: Transmisja listopadowego meczu Resovii z GKS-em Katowice (2:2) cieszyła się w internecie największą popularnością spośród wszystkich rozegranych jesienią przez drużynę z Bukowej.

Komentarze