Czas sprzymierzeńcem Piasta?

Mistrz Polski stracił kilka kluczowych ogniw z poprzedniego, historycznego sezonu. Jeśli ktoś myślał, że możliwe jest niemal bezbolesne i błyskawiczne zastąpienie Joela Valencii, Aleksandara Sedlara czy Patryka Dziczka, ten był w ogromnym błędzie.

Kłody pod nogi

Nawet tak świetny szkoleniowiec, jak Waldemar Fornalik potrzebuje czasu, by z domieszki nowej gliny ulepić kolejny trwały przedmiot. W dodatku plany sztabu szkoleniowego pokrzyżowały kontuzje, a zwłaszcza ta pechowa Jakuba Czerwińskiego – filaru defensywy i dyrygenta całej linii obrony. Z tego powodu nie tylko Piast dokonał transferu stopera Piotra Malarczyka, ale także zdecydował się na zmianę ustawienia. Ostatnio częściej można było zobaczyć w akcji gliwiczan grających trójką z tyłu niż duetem środkowych zawodników.

Tak dużo roszad musiało odbić się nie tylko na wynikach, ale na stylu czy też płynności gry w wykonaniu mistrzów Polski. Widzą to kibice, ale i widzą to piłkarze z Okrzei. – Dużo się u nas zmieniło. Dołączyło do nas kilku piłkarzy w ostatnim oknie transferowym, to na pewno zmienia zespół. Kiedy przychodzą nowi, to potrzebujemy czasu, żeby się nawzajem poznać i zrozumieć na boisku. Nowi muszą nauczyć się gry drużyny. Z całą pewnością możemy grać lepiej. Jeszcze nie jesteśmy tak zgrani, jak chcielibyśmy być, ale jesteśmy na dobrej drodze – mówi szczerze Mikkel Kirkeskov. Duńczyk widzi to doskonale, bo przecież pełni rolę lewego obrońcy lub lewego wahadłowego.

Zupełnie inny sezon

Nic więc dziwnego, że każde zdobyte punkty i fakt, iż Piast jest w górnej ósemce i trzyma dystans do ścisłej czołówki, bardzo cieszą wszystkich związanych z Gliwickim klubem. Plan bowiem jest taki, żeby trudną jesień przetrwać punktując, gdzie tylko się da, a wiosną gdy wszyscy będą zdrowi a drużyna zgrana, pokazać pełnię swojego potencjału. – Na pewno nie mamy teraz jako drużyna łatwego zadania w związku z tym, że zostaliśmy mistrzami. Nie tylko kibice mają wobec nas większe oczekiwania, ale my sami czujemy się zobowiązani do tego, by prezentować wysoki poziom gry i wygrywać. Naprawdę jest trudno grać cały czas na najwyższym pułapie – stwierdza Tom Hateley.

Piłkarze Piasta na własnej skórze przekonali się, jak futbolowa rzeczywistość jest ulotna i jak wszystko może się zmienić w mgnieniu oka. – Rok temu mieliśmy dużo szczęścia, praktycznie omijały nas kontuzje i nie łapaliśmy kartek. Teraz sytuacja jest taka, a nie inna, więc musimy sobie z tym poradzić. Mamy w szatni dwudziestu kilku zawodników, którzy walczą o skład i myślę, że każdy, któremu przyjdzie grać, będzie dawał z siebie wszystko, aby drużyna zwyciężała. Na pewno jest o to trudniej, kiedy nie gra się jedną jedenastką, ale po to codziennie trenujemy wszyscy razem, żeby ten skład w meczu prezentował się dobrze – stwierdza słoweński obrońca Urosz Korun

 

Na zdjęciu: Piłkarze Piasta muszą odnaleźć się w nowej rzeczywistości i zdają sobie sprawę, jak wiele rzeczy się zmieniło po mistrzostwie Polski.

***

Dwóch w szerokiej kadrze

Bramkarz Frantiszek Plach i obrońca Tomasz Huk znaleźli się w szerokiej kadrze Słowacji na najbliższe zgrupowanie oraz październikowe mecze, gdy drużyna trenera Pavla Hapala zmierzą się z Walią oraz Paragwajem. Ostateczna kadra zostanie ogłoszona w ciągu kilku najbliższych dni. Jeśli Plach znajdzie się na liście powołanych, to stanie przed szansą debiutu w pierwszej reprezentacji. Natomias tHuk ma na swoim koncie dwa mecze rozegrane w seniorskiej kadrze. Obrońca Piasta zagrał w barwach Słowacji w towarzyskich spotkaniach z Ugandą oraz Szwecją.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 
ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze