Zobacz
Do góry

Zapraszamy na stadiony. Woń Ligi Mistrzów

UEFA przed tym sezonem zmieniła co prawda pory rozgrywania meczów w Lidze Mistrzów, ale o kultywowanie „słynnej” godziny 20:45, na której zapewne niejeden z młodszych Czytelników się wychował (też jestem w tym gronie!) dba w ostatnich tygodniach jesieni Polsat Sport.

Jeśli Polsat decyduje się na taką porę dla meczów Fortuna 1 Ligi, to słupki oglądalności po prostu muszą się zgadzać. Dzięki kwadransowi różnicy (20:30-20:45) uszczknąć da się też część ekstraklasowej publiki. Nie ma jednak też wątpliwości, że pozytywnie na frekwencję to nie wpływa.

Wyspiarska przestroga dla Rakowa

No bo i coraz później, i coraz chłodniej, i pewnie z transportem publicznym trudniej… Dotąd o 20:45 dwa razy swoje mecze zaczynała Stal Mielec (z Odrą Opole i GKS-em Katowice). Nie przekroczono liczby 3000 osób, mimo że o innych porach, w inne dni, to akurat na tym stadionie formalność. „Dziś kapcie i TV, ale jako karnetowicz i tak zostanę przecież uwzględniony we frekwencji!” – mignął mi gdzieś mniej więcej takiej treści wpis jednego z tyskich kibiców.

Uściślijmy, że władze I-ligowych rozgrywek zachęcają kluby, by podawały oficjalną liczbę widzów (czyli wszystkich uprawnionych do wejścia) a nie realną (czyli taką, która „odbije” się na bramofurtach). Można się oszukiwać, tylko po co?

Komentarze

Więcej w katowicki sport