Chcą napisać piękną historię

Maciej Grygierczyk, Dariusz Leśnikowski

W środę – wspólna analiza jednego z meczów rywali i trening na głównej płycie Areny Zabrze, a w czwartek zajęcia na Stadionie Śląskim. Tak wygląda ostatnia prosta przygotowań młodzieżowej reprezentacji Polski do finału eliminacji mistrzostw Europy, które w przyszłym roku odbędą się w San Marino i Włoszech. Już jutro (18.00) kadra trenera Czesława Michniewicza w Zabrzu podejmie Portugalczyków. Rewanż – we wtorek o tej samej godzinie w Guimaraes.

Mają moc

Portugalia w fazie grupowej eliminacji zdobyła aż 33 bramki – najwięcej spośród wszystkich reprezentacji. – Zgoda, ale my jeszcze nie przegraliśmy meczu. To świadczy o naszej mocy w grze obronnej. Wiemy, co mamy robić – odbija piłeczkę Paweł Bochniewicz, obrońca i jeden z tych zawodników naszej młodzieżówki, dla których jutrzejszy mecz z racji miejsca jego rozegrania będzie szczególny.

– To pewne ułatwienie. Na co dzień gram na tym stadionie, znam murawę, wiem co i jak. Nie tylko dla mnie, ale i reszty chłopaków z Górnika, powinno to być fajne przeżycie – uśmiecha się Bochniewicz, a Szymon Żurkowski dorzuca: – Wiadomo – Portugalczycy grają dobrze do przodu, są mocni technicznie, chcą trzymać piłkę przy nodze. Ale… my już z takimi zespołami graliśmy, dlatego będziemy gotowi, licząc na kontry. Tym bardziej na boisku Górnika! Chciałoby się rzec, że znam tam każdą kępkę trawy, ale nasi greenkeeperzy tak dobrze dbają o murawę, że trudno o takie charakterystyczne miejsca – żartuje środkowy pomocnik.

Gotowi na wszystko

Ostrożność w poczynaniach nakazywać będzie w piątek nie tylko klasa rywala, ale też specyfika dwumeczu. Ot, choćby po stracie bramki na 0:1 – czego (odpukać!) absolutnie sobie nie życzymy – nie będzie można rzucić się na gości z Półwyspu Iberyjskiego.

– Trzeba pamiętać o tym, że u siebie gramy nie rewanż, a pierwszy mecz. Trener z pewnością rozpatruje kilka przypadków, kilka scenariuszy tego, jak może się potoczyć to spotkanie. Nasz sztab szkoleniowy na pewno będzie dobrze przygotowany i już dawno przemyślał, co w danej sytuacji trzeba będzie zrobić. Z tym nie będzie problemu – podkreśla Żurkowski, który jeszcze przed przyjazdem na chorzowskie zgrupowanie wraz z resztą kadrowiczów otrzymał od selekcjonera i jego współpracowników materiały wideo dotyczące gry Portugalczyków.

– Nie wiem jeszcze tylko, czy będę wyznaczony do ewentualnej serii rzutów karnych… Ale wszystko w swoim czasie. Na razie skupiamy się na ogólnej taktyce meczowej, a z czasem dojdziemy i do „jedenastek” – uśmiecha się środkowy pomocnik Górnika.

Uwaga na dośrodkowania

Na ciężką przeprawę z pewnością nastawiać musi się blok defensywny. – Bo Portugalia to bardzo kreatywny zespół, który potrafi grać w piłkę. Tam każdy zawodnik ma naprawdę wysokie umiejętności techniczne. Wiele bramek pada po dośrodkowaniach. To ich konik, te centry są bardzo groźne. Na ten aspekt gry musimy zwrócić dużą uwagę – analizuje Paweł Bochniewicz, ale jednocześnie… nie zgadza się, że Dania, z którą biało-czerwoni finalnie przegrali walkę o pierwsze miejsce w grupie, to rywal od Portugalczyków słabszy.

– To ta sama półka. Skoro Portugalia zajęła w swojej grupie drugie miejsce, przegrała z Rumunią, to znaczy, że jest do pokonania i z takim przekonaniem wyjdziemy na boisko. Jesteśmy pewni swoich umiejętności. Wiemy, że dobrze bronimy i to na solidne defensywie oraz kontrach opiera się nasza gra. Mam nadzieję, że po tych dwóch meczach zachowamy status niepokonanych – dodaje środkowy obrońca.

Wygrać można wiele indywidualnie (- Każdy gra dla swojej kariery – przyznaje Żurkowski), ale przede wszystkim – zespołowo. – Wiemy, o co toczy się walka. Żadna młodzieżowa reprezentacja Polski nie zakwalifikowała się do Euro od ponad 20 lat. W finałach byliśmy raz – jako gospodarz. Awans byłby więc historyczną sprawą. I chcemy napisać tę historię! – podkreśla Paweł Bochniewicz.

 

Na zdjęciu: Paweł Bochniewicz (z prawej) i spółka dotąd w eliminacjach nie przegrali żadnego z 10 meczów. I niech tak zostanie po barażach!

LICZBA

10 000
BILETÓW na piątkowy mecz znalazło już swoich nabywców. Wejściówki w cenie 10 i 15 zł można nabywać m.in. za pośrednictwem serwisu internetowego PZPN

18
MILIONÓW EURO według transfermarkt.de jest wart najdroższy członek młodzieżowej reprezentacji Portugalii – skrzydłowy Diogo Jota (Wolverhampton).

Komentarze