Zobacz
Do góry

Memoriał Janusza Kusocińskiego. Karolina Kołeczek skradła show na Stadionie Śląskim

Dwa najlepsze wyniki sezonu na świecie – Pawła Fajdka w rzucie młotem i Marii Łasickienie w skoku wzwyż – okrasiły 65. Orlen Memoriał Janusza Kusocińskiego. Ponad 14 tysięcy kibiców było też świadkami sensacyjnego występu Polki na wysokich płotkach.

Być może wpływ na niższą niż się spodziewano frekwencję wpływ miała ulewa, która przeszła nad stadionem tuż przed mityngiem, co już staje się krótką tradycją „Kusego” w Chorzowie. W porównaniu z ubiegłoroczną, premierową edycją na Śląskim, deszcz jednak był nieco łaskawszy – w 2018 roku lunęło na gwiazdy mityngu, gdy objeżdżały w cabrioletach bieżnię, witając się z kibicami, a zawody zostały opóźnione niemal o godzinę; w niedzielę najgorsze zdążyło ustąpić przed otwarciem mityngu, ale być może odstraszyło niektórych.

Ci, którzy jednak wybrali się na Śląski nie mogli żałować. Padło wiele znakomitych wyników, światowe gwiazdy nie zawiodły, a i polscy bohaterowie królowej sportu pokazali się z jak najlepszej strony.

 

Pokonała mistrzynię z Rio!

Największą sensację mityngu sprawiła w biegu na 100 metrów przez płotki Karolina Kołeczek. 26-letnia Polka pokonała samą mistrzynię olimpijską Amerykankę Briannę Rollins-McNeal (z powodu kontuzji nie przyleciała awizowana w Chorzowie, srebrna w Rio, jej rodaczka Nia Ali). Na dodatek czasem 12,75 aż o 16 setnych sekundy poprawiła rekord życiowy z 2015 roku i za jednym zamachem wypełniła minima na mistrzostwa świata w Dausze (27 września – 6 października) oraz przyszłoroczne igrzyska olimpijskie w Tokio.

Rezultat Kołeczek to także najlepszy w tym roku wynik w Europie oraz najszybszy bieg polskiej płotkarki od 16 lat (Aurelii Trywiańskiej z 2003 r. – 12,73).

Udział w katarskiej imprezie zapewniła sobie także trzecia na mecie Klaudia Siciarz z rekordem życiowym 12,89.

 

Fajdek wziął rewanż

Najlepsze wyniki na świecie uzyskali Maria Łasickiene w skoku wzwyż oraz Paweł Fajdek w rzucie młotem.

Dwukrotna mistrzyni świata skoczyła 2,02 m, a potem trzykrotnie atakowała jeszcze 2,07, choć już bez powodzenia. Rosjanka „skradła” liczący sobie trzy lata rekord memoriału Kamili Lićwinko (1,99), która w niedzielę wróciła na skocznię po prawie dwuletniej przerwie. Polka, która we wrześniu ubiegłego roku urodziła córkę, zawody zakończyła na trzeciej pozycji – 1,87.

Fajdek wraca do wysokiej formy. Trzykrotny mistrz świata w rzucie młotem zrewanżował się mistrzowi Europy Wojciechowi Nowickiemu za porażkę w środowym Memoriale Ireny Szewińskiej w Bydgoszczy i zabrał mu przewodnictwo na światowych listach. W czwartej kolejce Fajdek rzucił na odległość 80,87, drugi z Polaków – dominatorów w światowym młocie – zaliczył tym razem wynik poniżej 80 metrów (79,52).

 

Anita znowu druga

Obydwa konkursy rzutu młotem – także ten żeński – miały bardzo mocną stawkę, bo ich wyniki liczyły się do światowego challenge’u IAAF. Stadion Śląski na razie nie jest jednak zbyt szczęśliwy dla Anity Włodarczyk. Dopiero w 3. kolejce najbardziej utytułowana atletka w historii konkurencji i rekordzistka świata pokazała lwi pazur, osiągając 75,12. Polka prowadziłaby, gdyby nie to, że chwilę wcześniej Amerykanka Gwen Berry nie rzuciła o kilkadziesiąt centymetrów dalej – 75,79. Wspierana aplauzem kibiców Włodarczyk zmobilizowała się w ostatniej kolejce, jeszcze raz przekroczyła 75 metrów (75,11), ale podobnie jak przed rokiem na Śląskim przegrała z zawodniczką zza oceanu.

 

Swoboda jak… juniorka

Porażkę w Bydgoszczy z Amerykanką Morolake Okinosun odbiła sobie coraz szybsza Ewa Swoboda. Halowa mistrzyni Europy (na 60 metrów) wygrała rywalizację na 100 m w swoim najlepszym czasie od czterech lat – 11,18. To jej drugi wynik w karierze, ale szybsza była tylko jako juniorka. W czwartek poprawiła rekord Memoriału Kusocińskiego, który od 43 lat należał do… Ireny Szewińskiej i wynosił 11,22.

Sprint mężczyzn wygrał dwukrotny srebrny medalista MŚ w sztafecie 4×100 m Amerykanin Mike Rodgers w niezłym czasie 10,06, ale wciąż gorszym od pamiętnego 10,00 Mariana Woronina z 1984 roku.

 

Aniołki przekraczają siebie

Kibiców rozgrzał bieg na 400 metrów. Na wysokości zadania stanęły „aniołki Matusińskiego”, na czele z raciborzanką Justyną Święty-Ersetic, którą z trybun obserwowali rodzice, mąż i liczni znajomi. Wprawdzie zwyciężyła mistrzyni olimpijska na płotkach Amerykanka Dalilah Muhammad, bijąc rekord życiowy 50,60, ale za nią finiszowało pięć Polek. Najszybsza z nich była mistrzyni Europy Święty-Ersetic, ze swoim drugim czasem w karierze – 50,85 (szybciej 26-letnia zawodniczka AZS AWF Katowice biegła tylko rok temu po złoto mistrzostw Europy – 50,41). Iga Baumgart-Witan (51,12) i Anna Kiełbasińska (51,57) poprawiły rekordy życiowe i wypełniły minimum na mistrzostwa świata.

Nieoczekiwanie swój bieg przegrał wicemistrz świata na 800 m Adam Kszczot. „Profesor” finiszował drugi, ulegając Kenijczykowi Alfredowi Kipketerowi.

W silnie obsadzonym konkursie tyczkarzy górą był Amerykanin Sam Kendricks, choć omal nie wyleciał z zawodów już na pierwszej, „treningowej” wysokości 5,32 – dwukrotnie strącił, uratował się w trzeciej próbie. Potem jednak mistrz świata jako jedyny skoczył 5,85. Drugi, wicemistrz świata Piotr Lisek zaliczył 5,78, a czwarty halowy mistrz Europy Paweł Wojciechowski „tylko” 5,61.

 

Kula latała daleko

Po raz kolejny imponującą serię w pchnięciu kulą miał Michał Haratyk. Mistrz Europy przegrał wprawdzie z Nowozelandczykiem Tomem Walshem – 22,18, ale Polakowi do granicy 22 metrów zabrakło jedynie dwóch centymetrów; najsłabsze pchnięcie miał na odległość 21,33. Czwarty był Konrad Bukowiecki – 21,58. – Rzucić ponad 21 i pół metra i być czwartym… Niesamowite… – kręcił z niedowierzania lider europejskich tabel. – Konkurs stał na bardzo wysokim poziomie – ocenił mistrz olimpijski w kuli i wiceprezes PZLA Tomasz Majewski.

Nie udał się konkurs naszej faworytce, Paulinie Gubie, która nie przerzuciła 18 metrów. Mistrzyni Europy najdalej pchnęła w drugiej próbie 17,96, ale niestety w kolejnych czterech nie zdołała już się poprawić i została sklasyfikowana dopiero na 6. pozycji. Wygrała brązowa medalistka z Berlina Białorusinka Aliona Dubicka z rezultatem 18,60, a dopiero czwarta konkurs zakończyła mistrzyni świata sprzed czterech lat z Pekinu Niemka Christina Schwanitz – 18,18.

 

Zobacz jeszcze: Stadion Śląski jednak ma rywala

Śląski ma rywala

 

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w lekkoatletyka