Zobacz
Do góry

Liga Narodów. Podwójna mobilizacja

Polacy meczem z Brazylią rozpoczynają grę w turnieju finałowym. Stawką jest nie tylko triumf w zawodach, ale też miejsce w kadrze na kwalifikacje olimpijskie i mistrzostwa Europy.

Dla Vitala Heynena, trenera biało-czerwonych, Liga Narodów nie jest priorytetem. Ważniejsze są sierpniowe kwalifikacje do przyszłorocznych igrzysk olimpijskich, które odbędą się w Tokio. I na tej imprezie skupia całą swoją uwagę. Liga Narodów była natomiast poligonem doświadczalnym. Belg nie zakładał awansu do turnieju finałowego, sprawdził w niej aż 26 zawodników, co jest chyba rekordem świata. Mimo częstych roszad Polacy spisywali się wręcz wybornie. W fazie interkontynentalnej z 15 spotkań wygrali jedenaście, co dało im piąte miejsce w klasyfikacji generalnej i prawo gry w turnieju finałowym.

– Ta sytuacja pokazuje siłę naszej ligi. Wielu chłopaków z PlusLigi jest w stanie wejść do reprezentacji i grać na równym poziomie. Nigdy wcześniej aż tak wielu rotacji nie było, ale to naprawdę przynosi korzyści. Sądzę, że trzeba zapytać trenera Vitala Heynena o receptę na te wszystkie zmiany, które dają wiele dobrego naszej drużynie. Osiągnęliśmy awans do Final Six, grając praktycznie cały czas w zmieniającym się składzie, a to duża sztuka – ocenił Karol Kłos, środkowy naszej kadry.

Coś więcej

Zawody rozegrane zostaną w Chicago i zagra w nich pięć najlepszych ekip po fazie zasadniczej oraz gospodarz, Stany Zjednoczone.
Nasz zespół trafił do grupy B, w której zmierzy się z Brazylią oraz Iranem. Do półfinałów awansują dwie czołowe ekipy. Choć Heynen, zgodnie ze swoją gradacją turniejów, w Chicago postawił na młodych siatkarzy – najlepsi: Fabian Drzyzga, Michał Kubiak, Dawid Konarski, Paweł Zatorski czy Wilfredo Leon w Zakopanem przygotowują się do drugiej części sezonu reprezentacyjnego – Polacy nie stoją na straconej pozycji. Z optymizmem podchodzą do rywalizacji. – Na etapie eliminacyjnym pokazaliśmy, że dla nas bez znaczenia jest, jakim składem gramy, bo i tak jesteśmy mocni i silni – zapewnił Kłos i dodał: – Chcemy pozytywną klamrą spiąć nasze występy w Lidze Narodów. Wszyscy lecimy do USA, bo wierzymy, że będzie „coś” więcej. Chcemy zostawić kawał zdrowia i serducha.

Wsparcie z trybun

Na inaugurację zawodów biało-czerwoni zmierzą się z Brazylią. Drużyna z Ameryki Południowej nie eksperymentuje i do Chicago przyleciała w najmocniejszym zestawieniu. Do zespołu wrócił m.in. Bruno Rezende, który w turniejach fazy zasadniczej nie występował. Trener Renan Dal Zotto ma do dyspozycji także Leala, Lucarellego czy Wallace’a.

„Formuła Ligi Nardów kompletnie się nie sprawdza. A wypowiedzi FIVB są kuriozalne”

Na sukces liczą też Irańczycy, którzy od kilku lat zaliczają się do światowej czołówki, ale jeszcze nic poważnego nie wygrali. Może uda się w Chicago. Kluczem do ich pokonania powinno być zatrzymanie Amira Ghafoura, zaliczanego do jednych z najlepszych atakujących świata. W nowym sezonie zagra w mistrzu Włoch i zwycięzcy Ligi Mistrzów Cucine Lube Civitanova. W fazie interkontynentalnej ta sztuka naszym siatkarzom się nie udała. Irańczycy po dramatycznym spotkaniu pokonali nasz zespół 3:2, a Ghafour wywalczył aż 28 punktów.

Atutem Polaków powinni być kibice. Chicago to największe „polskie miasto” po Warszawie. Polonusi, gdy tylko biało-czerwoni występowali w Stanach Zjednoczonych, zawsze ich mocno wspierali. Tak było m.in. w zeszłym roku, kiedy jeden z turniejów Ligi Narodów organizowany był w miejscowości Hoffmann Estates, na przedmieściach Chicago. – To niesamowite, że lecimy tyle kilometrów, a jesteśmy u siebie – stwierdził Maciej Muzaj, atakujący naszej kadru.

Gra o kwalifikacje

Polacy na parkiet hali w Chicago wyjdą podwójnie zmotywowani. Zdają sobie bowiem sprawę, że jest to dla nich ostatnia szansa na wywalczenie miejsca w kadrze na sierpniowe kwalifikacje do igrzysk olimpijskich. Michał Kubiak, Wilfredo Leon, Paweł Zatorski czy Mateusz Bieniek wydają się pewniakami, ale jak na każdym kroku podkreśla szkoleniowiec naszej drużyny, wszyscy mają równe szanse. Jest więc o co się bić. Najciekawiej wygląda rywalizacja atakujących. Do tej pory zarówno Dawid Konarski, Maciej Muzaj, jak i Łukasz Kaczmarek nie wyróżnili się niczym nadzwyczajnym. Jeden mecz może zburzyć hierarchię.

Podobnie sytuacja wygląda wśród przyjmujących czy rozgrywających. Na rozegraniu młody Marcin Komenda nie zaprezentował się gorzej od np. Jakuba Łomacza. Wśród przyjmujących konkurencja jest największa. Heynen przy wyborze składu będzie miał prawdziwy ból głowy, czy postawić na młodość (Kwolek), doświadczenie (Kubiak), siłę (Leon), czy może spryt i wszechstronność (Artur Szalpuk, Aleksander Śliwka)? – Wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to jest ostatnia prosta do kwalifikacji i każdy wie, po co tu przyjechał – podkreślił przyjmujący Bartosz Kwolek.

 

Terminarz Final Six

  • Środa/czwartek (10/11.07.: Polska – Brazylia (23.30)*, USA – Francja.
  • Czwartek/piątek (11/12.07): Polska – Iran (00), Rosja – Francja.
  • Piątek/sobota (12/13.07.): Brazylia – Iran (00), USA – Rosja (3.00).
  • Sobota/niedziela13/14.07.): I półfinał 1A – 2B (00), II półfinał 1B – 2A (3.00); mecz o 3. miejsce (22.00).
  • Poniedziałek (15.07.): finał (1.00).

* Mecze według czasu polskiego.

Michał Micor, Włodzimierz Sowiński, mib

 

Na zdjęciu: Obojętnie, w jakim zestawieniu wychodzili na parkiet, dla Polaków nie było rzeczy niemożliwych do zrobienia.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w reprezentacja Polski