Zobacz
Do góry

Tenis. French Open bez kwalifikacji!

Finał ma swoją wymowę, ale najważniejsze było zapewnienie sobie startu w Paryżu od razu w turnieju głównym – skomentował występ Igi Świątek w Lugano jej trener Piotr Sierzputowski.

Polka odniosła największy sukces w seniorskiej karierze. W Szwajcarii niespełna 18-letnia Świątek, która rozgrywa pierwszy „dorosły” sezon, po raz pierwszy także znalazła się w głównej drabince imprezy WTA. Od razu dotarła do finału. Uległa dużo starszej i bardziej doświadczonej Słowence Polonie Hercog 3:6, 6:3, 3:6. – Trudno nie być zadowolonym z takiego wyniku. Finał zawsze ma swoją wymowę. Naszym głównym celem tego występu było zapewnienie sobie prawa startu we French Open bez konieczności udziału w kwalifikacjach. To było kluczowe założenie i to udało się zrealizować. Mieliśmy świadomość, że wszystko co więcej Iga osiągnie w Lugano będzie jej bonusem – powiedział Piotr Sierzputowski.

W poniedziałkowym notowaniu rankingu światowego tenisistka z Warszawy znalazła się na najwyższym w karierze 88. miejscu. – W tym tygodniu co prawda Idze odpadnie 50 punktów za zawody ITF sprzed roku, ale później będzie już raczej tylko zyskiwać. Ile, to oczywiście zależy od jej wyników, ale punktów do bronienia będzie bardzo mało. A to ważne w perspektywie Wimbledonu i US Open. Bardzo by nam zależało, żeby występować w nich bez konieczności przebijania się przez kwalifikacje, które są bardzo męczące i trudne. Takie rezultaty jak w Lugano zwiększają na to szanse – dodał.

Jak podkreślił, w sztabie Świątek i u samej zawodniczki nie było żalu po straconej szansie na pierwszy w karierze zawodowy sukces. – Iga jest na początku drogi. Ma tego świadomość. Wiele pracy przed nią, żeby na dobre zaistnieć w tenisowym świecie, ale ze sportowego punktu widzenia był to bardzo udany tydzień. Finału nie traktujemy jak porażki, bo to bardziej Hercog wygrała. Ale mecz był bardzo wyrównany i – podobnie jak cały turniej – pokazał Idze, że może rywalizować jak równy z równym z zawodniczkami wyżej notowanymi i zdecydowanie bardziej doświadczonymi, a nawet z nimi wygrywać – tłumaczył szkoleniowiec.

W półfinale Świątek rozprawiła się z Czeszką Kristyną Pliskovą 6:0, 6:1, ale to nie ten pojedynek warszawianka i jej trener uznają za najlepszy. – Zdajemy sobie sprawę, że Kristynę stać na dużo więcej niż pokazała w meczu z Igą. Nie była najlepiej dysponowana mówiąc delikatnie, w zasadzie nie podjęła rękawicy, choć trzeba przyznać, że Iga nie bardzo dała jej na to szanse. Dzień wcześniej Czeszka rozegrała bardzo długi, wyczerpujący mecz ze Swietłaną Kuzniecową i wyraźnie odczuwała jego skutki, choć z drugiej strony Iga też grała trzysetówkę w ćwierćfinale. To rzuca obraz na stopień przygotowania, wytrenowania zawodniczek i chyba nie mamy się czego wstydzić. Iga najbardziej zadowolona była z pokonania Viktorii Kuzmovej. Słowaczka jest w piątej dziesiątce świata i w oczach Igi zasłużenie, więc taka wygrana doda jej pewności siebie i pozwoli z optymizmem patrzeć w przyszłość – zauważył Sierzputowski.

Świątek: awans do finału jest dla mnie zaskoczeniem

On i Świątek nabierają doświadczenia i z bliska poznają środowisko WTA. Turniej w Lugano nie zrobił jednak na nich wielkiego wrażenia. – Nie odstawał ani na plus, ani na minus od imprez ITF, które znamy bardzo dobrze. Wszystko dobrze zorganizowane, ale bez fajerwerków. Do tego połowa kwietnia, góry, dość zimno, a trzeba było grać na powietrzu. „Wow” to było, jak pojechaliśmy na początku sezonu do Auckland. Tam otoczka turnieju zrobiła na nas wrażenie – wspominał.

Przez najbliższe dwa tygodnie Świątek będzie trenować w Warszawie, a następnie ma w planach występ w Pradze. Turniej w stolicy Czech, który rozpocznie się 29 kwietnia, będzie tej samej rangi, co ten w Lugano. – Po Pradze chciałbym, żeby Iga wystąpiła w dużym turnieju, czyli Madryt lub Rzym. Wszystko zależy od tego, jak wyglądać będą listy zgłoszeń. Sprawa jest prosta – pojedziemy tam, gdzie będzie większa szansa zaistnieć. A później już Paryż – poinformował.

Pytany o cele na część sezonu rozgrywaną na kortach ziemnych, odparł, że na konkretne wyniki się nie nastawiają. – Mamy oczywiście swoje kalkulacje, plany, ale przede wszystkim chciałbym, żeby to był dobry czas w wykonaniu Igi i widoczny był u niej stały postęp. Będę zadowolony, gdy na jedną porażkę będą przypadać dwa-trzy zwycięstwa – podsumował Piotr Sierzputowski.

 

Na zdjęciu: Będę zadowolony, gdy na jedną porażkę będą przypadać dwa-trzy zwycięstwa – mówi o sezonie trener Igi Świątek.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze

Więcej w Inne