Wiara w cuda na Camp Nou

– Kiedy zakładasz koszulkę Manchesteru United, to wszystko jest możliwe. Jedziemy do Barcelony z wynikiem 0:1 z pierwszego spotkania i nasza sytuacja nie jest dobra. Jesteśmy jednak bardzo mocno zmotywowani. Gramy na Camp Nou. To jeden z najpiękniejszych stadionów na świecie i występ na nim jest czymś niezwykłym. Mamy nadzieję uczynić ten mecz wielkim spotkaniem – powiedział tuż przed wejściem na pokład samolotu odlatującego do stolicy Katalonii, [Juan Manuel Mata], ofensywny gracz Manchesteru United. „Czerwone diabły” przegrały w zeszłą środę z „Barcą” 0:1 przed własną publicznością. Odrobienie strat w starciu przeciwko jednej z najlepszych europejskich drużyn, w dodatku na jej terenie, graniczy z cudem, bo jeżeli Manchester United zdoła awansować do półfinału, to właśnie w takich kategoriach kibice będą rozpatrywać to osiągnięcie.

W Paryżu się udało

Za ekipą Ole Gunnara Solskjaera nie przemawia zbyt wiele argumentów, chociaż fani zespołu z Old Trafford żyją tym, czego ich ulubieńcy dokonali w 1/8 finału. United przegrali w pierwszym meczu u siebie z PSG 0:2, a w rewanżu zdołali pokonać francuskiego rywala 3:1 i dzięki temu znaleźli się w najlepszej ósemce rywalizacji. Ponadto sympatycy „Czerwonych diabłów” wierzą w magię miejsca, w którym przyjdzie rywalizować ich zespołowi. 20 lat temu, dokładnie 26 maja 1999 roku, zespół prowadzony przez Sir Alexa Fergusona mierzył się na Camp Nou w finale Ligi Mistrzów z Bayernem Monachium. Od szóstej minuty, po trafieniu Mario Baslera, na prowadzeniu znajdował się zespół z Niemiec, ale końcówka spotkania należała do Anglików.

Do wyrównania, w pierwszej doliczonej minucie, doprowadził Teddy Sheringham, a dwie minuty później bramkę zwycięska strzelił nie kto inny, tylko Ole Gunnar Solskjaer, obecny szkoleniowiec Manchesteru United. – Tamten mecz to nie tylko piękna część historii Manchesteru United, ale kawał historii Ligi Mistrzów – podkreśla Juan Manuel Mata. – To był niesamowity wieczór. Pamiętam go doskonale. Mam nadzieję, że we wtorek doświadczymy kolejnej magicznej nocy na Camp Nou. Trzeba wierzyć – powiedział piłkarz, który w 1999 roku liczył sobie 11 lat. 13 lat później, w barwach Chelsea, wygrał Ligę Mistrzów na stadionie w Monachium, a jego zespół pokonał w finale – po rzutach karnych – Bayern. Co ciekawe Mata swojej próby w konkursie „jedenastek” nie wykorzystał.

O 17 półfinał w historii

FC Barcelona, która niezagrożona lideruje rozgrywkom La Liga i pewnie zmierza po 26 w historii klubu mistrzostwo Hiszpanii, w ostatnim meczu ligowym wyraźnie się oszczędzała. W bezbramkowo zremisowanym starciu z Huescą na placu gry pojawili się tacy piłkarze, jak Moussa Wague, Jean-Clair Todibo czy Riqui Puig. Nazwiska te znane są jedynie najbardziej zagorzałym fanom „Dumy Katalonii”. Wielu kluczowych zawodników, w tym Lionel Messi, odpoczywało. Przypomnijmy, że Argentyńczyk w pierwszym meczu przeciwko Manchesterowi United, po ataku Chrisa Smallinga, doznał uszkodzenia przegrody nosa. Uraz okazał się poważny i wczoraj nie było przesądzone, czy Messi wybiegnie dziś na plac gry w wyjściowym składzie. Jeżeli tak się stanie, to piłkarz wystąpi w specjalnej masce ochronnej.

„Barca” walczy dziś o swój 17 półfinał Pucharu Europy i pierwszy od sezonu 2014/15. W trzech następnych edycjach rozgrywek Messiemu i kolegom nie udało się przebrnąć fazy ćwierćfinałowej. Najpierw drużyna uległa Atletico Madryt, a następnie Juventusowi Turyn, by w zeszłym sezonie odpaść po rywalizacji z AS Romą. Teraz ma być inaczej. – Cały czas twierdzę, że Manchester United jest świetnym zespołem i nic w tej rywalizacji nie jest przesądzone – podkreśla [Ernesto Valverde], szkoleniowiec FC Barcelony.

Ćwierćfinał Ligi Mistrzów

Wtorek, 16 kwietnia, godz. 21.00

FC Barcelona – Manchester United

Sędziuje Felix Brych (Niemcy)

Pierwszy mecz: 1:0.

Na zdjęciu: Piłkarze Manchesteru United podejmą dziś rękawice i spróbują dokonać niemożliwego.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze