Zobacz
Do góry

Adam Buksa: W Ameryce współpracuję z legendą

Rozmowa z Adamem Buksą, napastnikiem New England Revolution z ligi MLS.

 

Adam Buksa zdążył strzelić pierwszego gola na boiskach ligi MLS, zanim ogłoszono „Bramka cieszy, mam nadzieję, że zdobędę ich więcej, ale teraz priorytetem jest zdrowie” – przyznał piłkarz

Już w drugiej kolejce rozgrywek zdobył pan pierwszego gola w MLS – jeszcze zanim ogłoszono przerwę w rozgrywkach…
Adam BUKSA: – Każda bramka cieszy, bo dla napastnika nie ma nic ważniejszego. Szkoda tylko, że to trafienie nie dało nam kompletu punktów, bo wtedy mówilibyśmy o pełni szczęścia, chociaż z drugiej strony punkt przed własną publicznością na inaugurację też nie jest złym wynikiem. Patrzę jednak do przodu i już nie rozpamiętuję tego, co się wydarzyło.

Zamiast kolejnych meczów na razie liga zarządziła przynajmniej 30-dniową przerwę. Jak się pan zapatruje na zawieszenie rozgrywek z powodu koronawirusa?
Adam BUKSA: – W pełni rozumiem decyzję władz MLS. Zdrowie ludzi jest absolutnym priorytetem, a skoro istnieje podwyższone ryzyko rozsiewania wirusa podczas większych zgromadzeń, to nie ma wątpliwości, że decyzja o zawieszeniu rozgrywek jest jedyną słuszną. Musimy dostosować się do nakazów specjalistów i skupiać się na tym, by ze swojej strony minimalizować ryzyko złapania wirusa, zgodnie z wytycznymi. Nie ma znaczenia, czy jest się sportowcem, czy nie. Dotyczy to każdego człowieka, bo wirus nie wybiera.

Spędził pan w Ameryce już kilka miesięcy. Co zaliczyłby pan do plusów, a co do minusów przeprowadzki za ocean?
Adam BUKSA: – Jest na pewno wiele różnic zarówno na boisku, jak i poza nim, ale zdaję sobie sprawę, że wciąż jestem tu nowy. Dlatego uważam, że na takie porównania jest nieco za wcześnie i wstrzymam się od wydawania opinii. Możemy wrócić do tematu za kilka miesięcy. Wtedy będę mieć za sobą więcej doświadczeń, które pomogą mi wyrobić zdanie.

W Bostonie jest pan jednym z trzech tzw. designated players, czyli piłkarzy z gwiazdorskimi kontraktami. Jak się panu układa współpraca z pozostałą dwójką, czyli Gustavo Bou i Carlesem Gilem?
Adam BUKSA: – Bardzo dobrze. Bou to wychowanek River Plate. Ma duże umiejętności indywidualne i wrodzoną wizję gry. Jest inteligentny i potrafi w pojedynkę rozstrzygnąć mecz. Z każdym dniem się docieramy i nasza współpraca wygląda coraz lepiej. Z pewnością mogę stwierdzić, że to przyjemność grać z nim w jednej drużynie. To samo Carlos Gil, który grał w Valencii, Aston Villa i Deportivo La Coruna. On dopiero wraca do drużyny po kontuzji i miał być do dyspozycji trenera w ubiegły weekend. Z nim nasza ofensywa będzie ustawiona najbardziej optymalnie.

Waszą drużynę prowadzi Bruce Arena. Co może Pan powiedzieć o tym 68-letnim już szkoleniowcu, świetnie znanym z pracy z reprezentacją USA?
Adam BUKSA: – Wiem, że trener Arena jest bardzo dobrze znany w Polsce, choćby ze względu na mecz Polska – USA podczas mundialu w Korei Południowej, gdzie prowadzeni przez niego Amerykanie doszli aż do ćwierćfinału. W Stanach ma także wiele osiągnięć klubowych i dzięki temu status legendy. Jeśli chodzi o bezpośrednią współpracę, to jestem z niej zadowolony. Wiem dokładnie czego ode mnie oczekuje, więc staram się wykonywać jego polecenia i realizować założenia.

Z którym z Polaków grających w MLS ma pan najlepszy kontakt?
Adam BUKSA: – Z Przemkiem Frankowskim i Jarkiem Niezgodą. Z „Frankiem” graliśmy już przeciwko sobie, właśnie Fire strzeliłem gola, a przed meczem mieliśmy chwilę na krótką rozmowę. Na pewno przed majowym meczem naszych drużyn spotkamy się w Chicago na kawę. Z Jarkiem z kolei spotkaliśmy się w Portland w trakcie przedsezonowego turnieju, a w lidze też niebawem mieliśmy zagrać przeciwko sobie.

Śledzi pan polską ligę i brata Aleksandra, który ostatnio świetnie spisuje się w barwach Wisły Kraków?
Adam BUKSA: – Dużo meczów mnie omija ze względu na różnicę czasu. Polska liga gra w godzinach, które przypadają albo na pory naszych treningów, albo też spotkań MLS. O transmisje Ekstraklasy także ciężko z powodu ograniczeń licencyjnych, ale meczów Wisły z Olkiem w składzie, a także Pogoni Szczecin nie odpuszczam.

Polskich kibiców martwiła ostatnio kontuzja Roberta Lewandowskiego. Ile goli musi zdobyć Adam Buksa w MLS, żeby Jerzy Brzęczek wysłał powołanie na zgrupowanie?
Adam BUKSA: – To nie jest pytanie do mnie. Wiem natomiast, że samo myślenie o powołaniu do reprezentacji Polski nic mi nie da. Muszę je wywalczyć postawą na boisku, dlatego skupiam się na tym, aby jak najlepiej przygotowywać się do treningów i jak najlepiej wypadać w meczach. Wówczas wszystko jest sprawą otwartą.

Rozmawiał w Nowym Jorku: Tomasz Moczerniuk

 

Na zdjęciu: Adam Buksa na tyle szybko zaaklimatyzował się w USA, że już w drugim występie doczekał się premierowej bramki.

Komentarze