Zobacz
Do góry

Babskim okiem. Ciszej, panowie!

Z męskiego – jak ciągle jeszcze dotąd – świata futbolu, coraz częściej, i coraz głośniej, słychać mocne i znaczące kobiece głosy.

 

Okazuje się bowiem, na przykład, że świat wcale się nie zawalił od tego, że irańskie władze wpuściły na stadion – o zgrozo! – kobiety. A tym wiekopomnym wydarzeniem był mecz ich piłkarskiej reprezentacji z Kambodżą.

Dopiero po 40 latach, rządzący krajem ajatollahowie – których władza zdecydowanie dyskryminuje płeć piękną – wyraźnie zmiękli i pozwolili paniom obejrzeć to futbolowe spotkanie. Wprawdzie stało się to pod groźbą wykluczenia Iranu z eliminacji mistrzostw świata, ale stało się. I miejmy nadzieję, że tak już zostanie. Zwłaszcza że zainteresowanie pań było tak duże, że przeznaczona dla nich pula 3,5 tysiąca biletów poszła w niespełna godzinę i organizatorzy „rzucili” do sprzedaży dalszy tysiąc wejściówek, który też rozszedł się błyskawicznie.

Oczywiście dla kibicek przygotowano specjalnie wydzielony sektor, na który wchodziły też przeznaczonym tylko dla nich wejściem. Ale to naprawdę ogromny sukces. To tak z ostatniej chwili. A przecież dobrze mamy jeszcze w pamięci dzień 15 sierpnia tego roku, kiedy to Francuzka Stephanie Frappart została pierwszą w historii piłki nożnej kobietą, która sędziowała finał europejskich rozgrywek.

Frappart była bowiem głównym arbitrem w meczu o Superpuchar Europy, w którym Liverpool – po rzutach karnych – pokonał Chelsea. To rzeczywiście data przełomowa. Wręcz historyczna. A takich przykładów jest coraz więcej.

Na naszym zaś, rodzimym podwórku, bardzo głośno zrobiło się ostatnio o niezwykłej historii Anety Gójskiej. Pani doktor fizyki jądrowej – a zajmuje się ona czymś tak oryginalnym jak… archeometria, czyli dziedzina łącząca archeologię z fizyką – trenuje bowiem męski zespół A-klasowego CKS Celestynów.

Pani Aneta należy do tych kobiet, które nie dają sobie w kaszę dmuchać. Nim pokusiła się o trenowanie futbolistów, sama, na własnej skórze, sprawdziła co i jak. Uprawiała piłkę nożną, siatkówkę oraz sztuki walki. Nie tylko w Polsce trenująca męską drużynę kobieta, to naprawdę dość niecodzienny widok. Pasja do futbolu okazała się jednak tak silna, że pani Gójska zaliczyła kurs sędziowski i postawiła również na trenerską karierę.

Zrobiła licencję i teraz głowi się nad skomplikowanymi schematami rozgrywania rzutów wolnych… Sama też odnosi wiele sukcesów w Atomiadach – takich igrzyskach dla naukowców – a w swej kolekcji ma wiele przywiezionych stamtąd medali w najrozmaitszych konkurencjach lekkoatletycznych.

A to trenowanie tak ją wciągnęło, że teraz 44-letnia pani doktor, po zakończeniu swej pracy w Narodowym Centrum Badań Jądrowych, wskakuje w dres i rozpoczyna zajęcia z piłkarzami. Brawo pani doktor! Tak trzymać! No i ciszej panowie, bo już nie tylko wy znacie się na futbolu.

 

Na zdjęciu: Okazuje się, że już nie tylko mężczyźni znają się na futbolu.

Komentarze