Białek: Ambicja to za mało

Reprezentacja Polski U-20 dotarła do 1/8 finału mistrzostw świata i pożegnała się z turniejem. Jak pan ocenia postawę naszego zespołu.
Janusz BIAŁEK: – Trzeba zacząć od tego, że niełatwo jest przygotować zespół do takiej rywalizacji. Sam czegoś podobnego doświadczyłem. Szykowałem zespół U-19 do turnieju eliminacji ME i dzień przed pierwszym meczem wypadł mi Arkadiusz Milik, bo dostał powołanie, a następnie zadebiutował w reprezentacji seniorskiej. Z takimi historiami należy się liczyć. Praca z młodzieżą jest specyficzna, np. jeżeli chodzi o zawodników, którzy przyjeżdżają na zgrupowanie z klubów zagranicznych. Pomiędzy nimi a piłkarzami polski klubów, zachwiane są pewne proporcje i trzeba to odpowiednio zbilansować. Chodzi o to, że u nas szkoli się nieco inaczej, a za granicą inaczej, co w tak młody wieku ma znaczenie.

Gdzie zatem leżał klucz do tego, aby dobrze przygotować zespół?
Janusz BIAŁEK: – W motoryce i taktyce. W pierwszym przypadku się udało i chwała za to sztabowi szkoleniowemu, bo chociażby mecz z Włochami dużo lepiej wytrzymaliśmy od rywala. Jeżeli chodzi o drugi element, to był z nim duży problem. Najczęściej graliśmy długą piłką. Rzadko dochodziliśmy do sytuacji strzeleckich i nie chodzi tylko o mecz 1/8 finału, ale także o starcia z Kolumbią i Senegalem. Najczęściej na taktykę trzeba poświęcić najwięcej czasu, a tego czasu nie ma. Trudno jest znaleźć na to antidotum.

Serca i ambicji nie można naszej drużynie odmówić.
Janusz BIAŁEK: – Na pewno nie. Walczyli, starali się i próbowali tym nadrabiać pewne niedoskonałości. Nie można jednak nawet na tym poziomie wiekowym, bazować wyłącznie na tym. Jeżeli chce się zdobywać bramki, to trzeba umieć współpracować na boisku, a tego bardzo brakowało. Nie próbowaliśmy też w żaden sposób zaskoczyć przeciwnika. A przecież na poziomie Ligi Mistrzów można tego spróbować, co chociażby pokazał Liverpool w półfinale z Barceloną. Jeżeli tam się da, to dlaczego miałoby się nie udać w rozgrywkach dwudziestolatków? Nasz zespół nie zaryzykował w meczu z Włochami. Można mówić, że to drużyna o większym potencjale, która wygrała zasłużenie i jest wicemistrzem Europy, ale w końcu też z takimi rywalami powinniśmy i chcemy wygrywać. Patrząc na to, że naprawdę niewiele brakowało, tym bardziej szkoda, że nie daliśmy rady ich zaskoczyć.

Czy w zespole Jacka Magiery zauważył pan piłkarzy, którzy w niedługim czasie mogą trafić do pierwszej reprezentacji?
Janusz BIAŁEK: – Nie chciałbym pokazywać palcem, bo piłka młodzieżowa, a seniorska, to dwie różne bajki, ale pewnych prawideł nie zauważyć nie sposób. Na grze środkowego napastnika niewątpliwe piętno odcisnął Robert Lewandowski i Dominik Steczyk próbuje grać tak, jak on. Oczywiście zachowując wszelkie proporcje. Ponadto Radosław Majecki ma szanse pójść w ślady Łukasza Fabiańskiego czy Wojtka Szczęsnego. Na ogół zespół trenera Magiery nie miał lidera. Akcenty rozkładały się w miarę równomiernie i myślę, że w niedługim czasie dwóch, może trzech zawodników powinno trafić do seniorskiej reprezentacji. Z reguły różnie z tym bywa. Pamiętam, jak miałem w reprezentacji U-19 Bartosza Bereszyńskiego. Miałem do niego duże zaufanie i nigdy nie zawiódł. Wydawało się, że od razu wywalczy sobie miejsce w pierwszej reprezentacji, a tymczasem trochę to trwało, aż trafił na salony.

Drużyna, kończąc mundial, zakończyła również swój byt. Czego można życzyć byłym już reprezentantom Polski U-20?
Janusz BIAŁEK: – Spokoju. To młodzi chłopcy i teraz, pewnie jeszcze przez kilka dni, będą załamani. Na pewno chcieli na tym turnieju osiągnąć więcej. Myślę, że błąd Sebastiana Walukiewicza z meczu z Kolumbią, który później był jednym z lepszych piłkarzy naszego zespołu, jeszcze długo będzie siedział w jego głowie. Nadzieja jest taka, że kiedy zawodnik ten, czego mu życzę, trafi do seniorskiej reprezentacji Polski, to takiego błędu już nie popełni.

 

Na zdjęciu: Pozostaje mieć nadzieję, że takiego błędu, jak w meczu z Kolumbią, Sebastian Walukiewicz (z lewej) więcej w reprezentacji Polski już nie popełni.

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze