Zobacz
Do góry

Comarch Cracovia. Rewolucja w „Pasach”

Najgorsze miejsce za kadencji trenera Rudolfa Rohaczka sprawiło, że w przyszłym sezonie zobaczymy zupełnie odmieniony zespół Cracovii.

 

Takiego scenariusza chyba nikt się nie przewidział, bo przecież hokeiści Comarch Cracovii po licznych wzmocnieniach mieli aktywnie włączyć się do rywalizacji o miejsce na podium. Profesor Janusz Filipiak, prezes i właściciel klubu, liczył nawet na złoto, ale ostatecznie skończyło się na szóstej lokacie, najgorszej w dziejach 16-letniej pracy trenera Rudolfa Rohaczka.

Szef klubu darzy jednak czeskiego szkoleniowca ogromnym zaufaniem i jeszcze przed zakończeniem ćwierćfinałowej rywalizacji z JKH GKS Jastrzębiem przedłużył z nim kontrakt na kolejne trzy sezony. Jest przekonany, że „Pasy” w następnych rozgrywkach znów powrócą do ścisłej czołówki.

Zabrakło stabilności

Trener Rohaczek, obchodzący wczoraj 57. urodziny, to chodząca legenda hokejowej sekcji – z zespołem sięgnął po 7 złotych, 3 srebrne i 2 brązowe medale. Tylko 4 razy „Pasy” znalazły się poza podium, 3 razy przegrywając w ćwierćfinale: z Aksam Unią Oświęcim 2-3 (2014), Podhalem Nowy Targ 0-3 (2015) i teraz z JKH GKS Jastrzębiem 3-4 oraz w półfinale z Tauronem GKS Katowice 1-4 (2018).

– Finisz fazy zasadniczej w wykonaniu zespołu był udany i nic nie wskazywało, że sezon zakończy się niepowodzeniem – mówi były reprezentant kraju i napastnik Cracovii Roman Steblecki.

– Drużynie zabrakło chyba stabilności. Transfery robione w trakcie pierwszej części sezonu nie do końca były trafione. W końcowym rozdaniu trener Rohaczek wciąż szukał właściwych ustawień w formacjach. A potem brakowało pewności siebie, zespół prezentował się słabiej w grze obronnej. T

akie szukanie na ostatnią chwilę niewiele dobrego mogło przynieść. Transfer Norberta Abramowa nic nie przyniósł. Z kolei Damian Kapica miał prawo czuć się zagubiony, bo był przymierzany do różnych ustawień. Słabiej niż oczekiwano spisywał się bramkarz Miloslav Koprziva.

Daleko jestem od szatni, ale wydaje się, że atmosfera w niej też była daleka od ideału. Niech ta bolesna wywrotka będzie nauczką dla wszystkich związanych z hokejową sekcją.

Tajemnicze zmiany

Planowane na wczoraj spotkanie właściciela klubu z trenerem Rohaczkiem z wiadomych względów nie doszło do skutku. Jednak w telefonicznej rozmowie profesor Filipiak zapewnił czeskiego szkoleniowca, że ma pracować nad nowym kształtem drużyny. A wszystkie formalności będą finalizowane po przejściu pandemii koronawirusa.

Portal internetowy hokej.net ujawnił, że z zespołem żegnają się Maciej Kruczek (kapitan), Mateusz Bepierszcz, Adam Domogała i Kamil Kalinowski. Do tej listy dołączamy kolejnych: bramkarza Miloslava Koprzivę (ma kontrakt, ale zostanie rozwiązany), obrońców Bartosza Dąbkowskiego, Mateusza Rompkowskiego oraz napastników Tomasza Urbana (również będzie rozwiązany kontrakt) i Kaspra Bryniczykę.

– Domogale oraz Kalinowskiemu nie zaproponowano przedłużenia kontraktów, zaś Bepierszcz, Kruczek, Rompkowski oraz Bryniczka otrzymali propozycję znacznego ich obniżenia – mówi nasz, proszący o anonimowość, informator.

– Dwaj pierwsi nie przystali na nowe warunki i stąd informacja ujrzała światło dzienne. Nie wiem, co z pozostałymi, bo negocjacje nie zostały zakończone. Rohaczek będzie chciał pewnie stworzyć drużynę w oparciu o swoich rodaków oraz Słowaków, skoro mamy ligę otwartą. Ale na naszych oczach tworzy się nowa rzeczywistość i zmiany dotkną również całe środowisko sportowe.

Chcieli odejść, ale zostaną?

Utalentowani Sebastian Brynkus i Łukasz Kamiński, mający status młodzieżowców, wyrazili chęć odejścia, ale pewnie pozostaną w „Pasach”. Obaj, mający zaledwie 21 i 19 lat, mają wszelkie dane, by stać się wartościowymi napastnikami. Oczywiście pod jednym warunkiem: muszą grać, a z tym ostatnio różnie bywało.

Jedno jest pewne: pod Wawelem zobaczymy nowy zespół, ale wciąż pod kierunkiem trenera Rohaczka!

 

Na zdjęciu: Niezwykle nerwowo było w boksie „Pasów” podczas ćwierćfinałowych potyczek z JKH GKS-em Jastrzębie. Po porażkach sytuacja nie mogła się poprawić…

 

***

Dłuższa izolacja w NHL

Władze ligi NHL wydały rekomendację dla hokeistów i członków sztabów klubów o wydłużeniu do 6 kwietnia samodzielnej izolacji. Wszyscy pozostają w niej od 13 marca, czyli od momentu przerwania rozgrywek. Panuje przekonanie, że ligę uda się dograć latem lub wczesną jesienią, po to aby przyznać najlepszej drużynie Puchar Stanleya. Plan zakłada również, że sezon 2020/21 uda się rozegrać w całości, nawet gdyby rozpoczął się dopiero w listopadzie. Do tej pory dwóch graczy Ottawa Senators miało pozytywny wynik testu na COVID-19.
Od 1893 roku tylko dwa razy nie udało się wyłonić triumfatora Pucharu Stanleya – w 1919 przez epidemię grypy hiszpanki oraz w 2005 z powodu lokautu. W USA zawieszono także rozgrywki m.in. koszykarskiej ligi NBA.

Komentarze