Zobacz
Do góry

Górnik Zabrze. Zjechali na sam dół

W dniu górniczego święta część piłkarzy i sztabu szkoleniowego Górnika zjechała na poziom 320 metrów pod powierzchnię w zabytkowej kopalni „Guido”.

Górniczy klub w należyty sposób uczcił Barbórkę. W zeszłym tygodniu piłkarze odwiedzili Kopalnię Węgla Kamiennego „Sośnica”, a wczoraj kopalnię „Guido”, fedrującą węgiel już w XIX wieku, a obecnie będącą częścią Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu.

Pod ziemię zjechali trener Marcin Brosz, a także kilku czołowych zawodników: kapitan zespołu Szymon Matuszek, bramkarz Martin Chudy, obrońca Erik Janża oraz pomocnicy David Kopacz i Łukasz Wolsztyński. Dla Janży było to pierwsze takie przeżycie w życiu.

– U nas w Słowenii nie ma kopalń węgla. To na pewno ciekawe doświadczenie – mówił słoweńskim obrońca.

Trener Brosz i kapitan Matuszek zaczęli rozmowę z dziennikarzami od życzeń dla górniczej braci. – Wszystkim górnikom życzymy Szczęść Boże! Pochodzimy z tego regionu i każdy z nas ma w rodzinie kogoś, kto związany jest z górnictwem. To święto dla górników i dla całego naszego regionu – podkreśla szkoleniowiec zabrzan.

Uwiera ich seria

W podobnym tonie wypowiadał się Matuszek, który pochodzi przecież z górniczego Jastrzębia. – Od czasu kiedy jestem w Górniku kilka lat, to takich zjazdów mieliśmy kilka, ze cztery czy pięć. Dzięki temu można z jeszcze większym szacunkiem spojrzeć na pracę górników – zaznaczał z kolei kapitan Górnika.

Barbórka to jedna rzecz, ale teraz wszyscy w Zabrzu żyją już piątkowym meczem z Wisłą Kraków. Starcie z „Białą gwiazdą” ma skończyć fatalną serię jedenastu spotkań w lidze bez wygranej. W tym czasie zabrzanie siedem spotkań wygrali, a cztery przegrali. Tak długie czekanie na zwycięstwo wszystkich w górniczym klubie mocno uwiera, a szczególnie – co oczywiste – samych zawodników.

– W wielu meczach brakowało nam szczęścia, jak choćby w spotkaniu z Wisłą Płock. Ostatnio w Lubinie nie było jednak dobrze i nie można powiedzieć, że akurat w tym meczu szczęście nie było po naszej stronie. Zabrakło nam większej determinacji, zagraliśmy tam słaby mecz. Teraz już jednak trzeba myśleć o tym, co przed nami. Spotkanie z Wisłą Kraków może zadecydować, czy będziemy grać w tym sezonie o utrzymanie czy o coś więcej, bo dalej myślimy o pierwszej ósemce. Żeby tak jednak było, trzeba punktować, wygrać w trzech czekających nas meczach – podkreśla Martin Chudy.

W zimowych warunkach

Sztab szkoleniowy robi, co może, żeby jak najlepiej przygotować zespół do piątkowego, wieczornego starcia.

– To dla nas trudny czas. Zdajemy sobie sprawę, w jakiej jesteśmy sytuacji. Te trzy najbliższe spotkania mogą zmienić spojrzenie na drużynę. Nie patrzymy na rywala i jego problemy, ale wyłącznie na siebie. Kluczem jesteśmy my sami. Na pewno stać nas na znacznie więcej niż pokazaliśmy to w ostatnim czasie. Z Wisłą czeka nas trudne spotkanie, ale trzeba zrobić absolutnie wszystko, żeby punkty zostały u nas i ze świadomością, że zrobiliśmy wszystko, żeby tak było – zaznacza trener Brosz.

Mecz z krakowianami odbędzie się w piątek dopiero o godzinie 20.30. Do wczorajszych godzin popołudniowych sprzedano niecałe 5 tys. biletów. Sprzedaż powinna jednak ruszyć w czwartek i w dniu meczowym, tak jak to z reguły bywa w Zabrzu. Na pewno nie będzie przyjemnej aury. – Przy takich warunkach trzeba się lepiej rozgrzać, ale warunki są takie same dla obu stron. Poza tym boisko jest podgrzewane, więc dla nas piłkarzy nie będzie problemów – tłumaczy Szymon Matuszek.

Na zdjęciu: Piłkarze Górnika na dole w kopalni „Guido”. Od lewej: David Kopacz, Erik Janża i Martin Chudy.

Komentarze