Komentarz ,,Sportu”. Polska jak Ukraina?

A było czym, bo przecież młodzieżowa reprezentacja z tego kraju właśnie co została mistrzem świata, po pokonaniu w Łodzi Korei Południowej. Na to wszystko złożyły się kolejne wygrane pierwszej reprezentacji kierowanej przez samego Andrija Szczewczenkę, która prowadzi w eliminacjach Euro, a która w czerwcu rozbiła m.in. silną Serbię 5:0.

Może się tak zdarzyć, że równie wielkie powody do zadowolenia będziemy mieli wkrótce i my. Biało-czerwoni eliminacje Euro zaczęli przecież jeszcze lepiej niż Ukraińcy, którzy po czterech meczach mają na swoim koncie 10 punktów. My mamy ich komplet, dwanaście.

Teraz na dodatek przed olbrzymią szansę awansu do czołowej czwórki młodzieżowego Euro stoi jedenastka prowadzona przez Czesława Michniewicza. Do medalu jest jeszcze trochę, ale już sam awans to byłby coś, wiąże się przecież z olimpijską kwalifikacją. Dla naszego futbolu, nieobecnego na igrzyskach od pamiętnej dla nas Olimpiady w Barcelonie w 1992 roku, byłby to olbrzymi sukces. Żeby go osiągnąć, to trzeba nie przegrać z Hiszpanią. Jest zresztą kilka wariantów, jak możemy być w czwórce (piszemy o tym na stronach 2 i 3), ale najlepiej samemu wziąć sprawy w swoje ręce. Ta młodzieżowa kadra prowadzona przez Michniewicza, ze śląskimi zawodnikami w składzie, w ostatnim czasie pokazała, że wie jak to robić.

W eliminacjach nie było łatwo, bo trzeba było się bić nie tylko z Danią. Z taką Finlandią losy rywalizacji odwróciliśmy w końcówce. A baraże z Portugalią? Po porażce w Zabrzu 0:1 wydawało się, że wszystko jest już rozstrzygnięte, tymczasem przyszła efektowna wygrana na wyjeździe i awans na młodzieżowe Euro.

Tam biało-czerwone „Orły” jechały z myślą walki, ale kto mógł przypuszczać, że po dwóch meczach w grupie śmierci nasza młodzieżówka będzie miała na swoim koncie komplet punktów?! Szansa na wygranie trudnej grupy i wywalczenie upragnionej olimpijskiej kwalifikacji, a w perspektywie walka o medale w Młodzieżowych Mistrzostwach Europy jest już na wyciągnięcie ręki. Teraz wszystko zależy od starcia z Hiszpanami. Różnie może być, to tylko sport, ale na pewno można spodziewać się walki ze strony naszego zespołu.

Jak Ukraińcy przed młodzieżowym mundialem, nie przyjeżdżali do nas w roli faworyta, a najpierw wygrali swoją grupę, a potem eliminowali kolejnych rywali, z Włochami w półfinale na czele, to czemu teraz sytuacja ma się nie powtórzyć z biało-czerwonymi? Nasi są zaprawieni w trudnych bojach, dobrze radzą sobie z taktyką. Z Włochami zespół zagrał piątką z tyłu, jak Ukraińcy na MMŚ, i rywal nie umiał przebić tej ściany. Oby podobne problemy dzisiaj w Bolonii mieli Hiszpanie. Akurat z nimi zagraliśmy swój ostatni mecz na igrzyskach olimpijskich. Przegraliśmy z nimi finał w Barcelonie w 1992 roku 2:3, po świetny i niezapomnianym meczu. Teraz pora na rewanż i na wyrzucenie kolejnego wielkiego faworyta za burtę rozgrywek, tak jak robili to Ukraińcy w młodzieżowym mundialu. Nasza drużyna, z Szymonem Żurkowskim czy Patrykiem Dziczkiem w składzie, wie jak to robić.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze