Zobacz
Do góry

Komentarz ,,Sportu”. Trenerski Panteon

Józef Kałuża, Kazimierz Górski, Jacek Gmoch, Antoni Piechniczek. Czterech selekcjonerów z XX wieku oraz trójka z obecnego stulecia: Jerzy Engel, Paweł Janas i Adam Nawałka. Co ich łączy?

To, że to jedyni polscy szkoleniowcy, którym w historii stulecia naszego piłkarstwa udało się awansować do dużej piłkarskiej imprezy, mistrzostw świata czy mistrzostw Europy. Już za kilka tygodni do tego szkoleniowego Panteonu może trafić nie kto inny, jak Jerzy Brzęczek, na którym wielu ekspertów czy zwykłych kibiców nie zostawia ostatnio suchej nitki. Obecny selekcjoner krytykowany jest za złą taktyką, złe decyzje. Apogeum było po meczu w Lublanie, gdzie wylano na niego falę hejtu po tym, jak wchodzącemu na murawę Krystianowi Bielikowi powiedział: „próbuj”. Ma to świadczyć o ubogości warsztatu szkoleniowego obecnego selekcjonera.

Trenera kadry w obronę bierze filar naszej defensywy Kamil Glik. Doświadczony reprezentant apeluje, żeby nie „jechać” tak po trenerze Brzęczku i jego szkoleniowym sztabie, bo na to nie zasługują, harując, jak mogą. Przypomniało mi się, co o Brzęczku ponad rok temu, po niespodziewanej nominacji na trenera kadry mówił jego kolega z biało-czerwonej kadry Tomasz Wałdoch, który sam jest teraz szkoleniowcem. „Jak znam życie, to Jurek teraz pracuje i planuje wszystko, żeby dobrze funkcjonowało” – mówił wtedy Wałdoch.

Bramkarza mamy wspaniałego

Na razie prowadzona przez Brzęczka kadra prowadzi w swojej grupie. Patrząc na terminarz gier, jest na dobrej drodze do awansu na Euro. Jasne gra w meczach ze Słowenią i Austrią, nie była taka, jakiej by wszyscy oczekiwali. Punktów za wiele zdobyć też się nie udało. Jest sporo do poprawy, ale nie jest też aż tak źle, jak niektórzy mówią i piszą. Rozgrywki ligowe w wielu krajach dopiero się rozkręcają. To szansa dla wielu zawodników na złapanie formy, jak choćby Krzysztofa Piątak. Coraz szerszą ławą do reprezentacji wchodzą też młodzi gracze. W piątek i w poniedziałek zadebiutowali Krystian Bielik i Sebastian Szymański.

To tylko wzmacnia rywalizację o miejsce w narodowej jedenastce, z korzyścią dla wszystkich. W październiku czy w listopadzie, kiedy przyjdzie grać decydujące spotkania, powinno być więc tylko lepiej, a wiele wskazuje na to, że selekcjoner Brzęczek, który na razie jako szkoleniowiec wiele nie osiągnął, będzie się cieszył ze swojego największego trenerskiego sukcesu i dołączy do znakomitego Panteonu polskich szkoleniowców, którzy wprowadzali naszą kadrę do wielkich futbolowych imprez.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze

Więcej w felietony