Zobacz
Do góry

Niespokojny los

Katowiczanie nie zdołali urwać nawet seta mistrzom Polski z Kędzierzyna-Koźla. To ich druga porażka do zera. Czy to początek kłopotów ekipy trenera Dariusza Daszkiewicza?

Takiej „serii” siatkarze z Katowic w tym sezonie jeszcze nie mieli. Przyzwyczaili swoich kibiców do zaciętych spotkań, często kończących się tie breakiem. Choć nie każdy z nich wygrywali, to niemal w każdym punktowali. Komplet w starciach z katowiczanami zdobyły jedynie PGE Skra Bełchatów, Cerrad Czarni Radom oraz Cuprum Lubin, Teraz do tego grona dołączyła Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle.

Ostatnie dni były zatem dla katowiczan wyjątkowo bolesne. W miniony piątek zostali rozbici w Sosnowcu przez MKS Będzin 0:3, a wczoraj w takim samym stosunku przegrali z mistrzami Polski. Porażki bez wygranego seta nie rokują zbyt dobrze na przyszłość. A przecież w najbliższej perspektywie GieKSę czekają trudne starcia z VERVĄ Warszawa ORLEN Paliwa (najbliższa sobota) i Jastrzębskim Węglem (8 marca).

Niepotrzebna zmiana

Perspektywa gry w play offie, która jeszcze nie tak dawno wydawała się niemal oczywista, teraz wcale nie jest już taka pewna. Prawdopodobnie o być albo nie być w czołowej ósemce zdecydują ostatnie mecze sezonu zasadniczego, które GKS zagra z drużynami z Radomia i Suwałk.

Wczorajsze spotkanie w szopienickiej hali nie miało większej historii. Mistrzowie Polski górowali nad gospodarzami w każdym elemencie. Gospodarze wyrównaną walkę potrafili nawiązać jedynie w pierwszym secie. W nim od początku gra toczyła się punkt za punkt. Katowiczanie dwukrotnie potrafili odrobić dwupunktową stratę. Przy stanie 22:22 trener GKS-u Dariusz Daszkiewicz zdecydował się na podwójną zmianę, ale zamiast pomóc, kompletnie wybiła z rytmu jego zespół.

W kolejnych dwóch partiach przy świetnym przyjęciu rozgrywający ZAKSY Benjamin Toniutti robił, co chciał i równo rozdzielał piłki pomiędzy kolegów. W efekcie po 80 minutach gry było już po wszystkim.

– ZAKSA była zdecydowanie lepsza. Wiedzieliśmy, że musimy ryzykować na zagrywce, ale nic to nie zmieniło, bo rywale bardzo dobrze przyjmowali i grali na siatce. Niczego jeszcze nie możemy być pewni. Przed nami bardzo ciężka walka. O miejsce w ósemce będziemy walczyć do ostatniej kolejki. Nie składamy broni, choć zdajemy sobie sprawę z renomy najbliższych rywali – podsumował Dariusz Daszkiewicz, szkoleniowiec GKS-u Katowice.

GKS Katowice – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 0:3 (22:25, 20:25, 20:25)

KATOWICE: Firlej (2), Szymura (6), Nowakowski (4), Jarosz (14), Kwasowski (9), Zniszczoł (4), Watten (libero) oraz Gregorowicz (libero), Musiał, Fijałek, Buchowski (1), Kohut (1). Trener Dariusz DASZKIEWICZ.

KĘDZIERZYN-KOŹLE: Toniutti, Semeniuk (14), Wiśniewski (8), Baroti (7), Śliwka (8), Smith (11), Zatorski (libero) oraz Stępień, Grygiel (1). Trener Nikola GRBIĆ.

Sędziowali Tomasz Janik i Marcin Herbik (obaj Warszawa). Widzów 1100.

Przebieg meczu

I: 7:10, 14:15, 17:20, 22:25.

II: 8:10, 11:15, 16:20, 20:25.

III: 2:10, 8:15, 15:20, 20:25.

Bohater – Łukasz WIŚNIEWSKI.

Komentarze