Zobacz
Do góry

Po sześciu latach znów na podium

Może nie tak wyobrażano sobie w Zabrzu sukces, ale zespół Marcina Lijewskiego zrobił to, co dwa razy z rzędu nie udało się pod okiem Rastislava Trtika.

 

Czeski trener w sezonach 2017/18 i kolejnym był chwalony za grę NMC Górnika, wprowadził wiele kolorytu do superligi, ale miał pecha – czwarta, a rok później trzecia, drużyna sezonu zasadniczego nie sprostała wyzwaniu.

W ćwierćfinałowych dwumeczach nie wytrzymywała presji i – jeszcze zdziesiątkowana kadrowo – odpadała w rywalizacji z Gwardią Opole oraz MMTS-em Kwidzyn. Trtik zapłacił za niepowodzenie posadą, choć jeszcze chwilę wcześniej przedłużał kontrakt.

To, co nie udało się szkoleniowcowi z Karwiny, powiodło się już w pierwszym sezonie pracy na Śląsku Marcinowi Lijewskiemu. Dziś można tylko gdybać, czy zabrzanie nie pękliby w trzecim ćwierćfinale z rzędu (prawdopodobnie rywalem byłaby szósta w tabeli Energa MKS Kalisz), ale dziś nie ma to znaczenia: Górnik zapracował na 10. w historii, a piąty brązowy medal mistrzostw Polski – pierwszy po sześciu latach – przez bite siedem miesięcy.

– Długo czekaliśmy na taki sukces i ciężko na niego pracowaliśmy. Ostatnio wymykał nam się z rąk w ostatnich chwilach, ale teraz – choć czasy są trudne – to jednak upragniony medal smakuje wyjątkowo – mówi Bogdan Kmiecik, prezes NMC Górnika.

Zabrzanie podium sezonu zasadniczego zapewnili sobie już na trzy kolejki przed końcem tej fazy, mając wówczas aż 9 punktów przewagi nad czwartymi Azotami i wygrane obydwa mecze z drużyną z Puław, podobnie jak z Gwardią Opole, ubiegłorocznym brązowym medalistą. Pandemia przerwała rozgrywki w trakcie, nie doszło do rundy finałowej, ale trudno kwestionować pozycję Górnika w ligowej hierarchii.

– Uważam podział medali za sprawiedliwy. Weszliśmy na bardzo wysoki poziom na początku rozgrywek i utrzymaliśmy go praktycznie do końca, co jest największą sztuką. Zdaliśmy egzamin. Radość psuje mi oczywiście tylko fakt, że nie mogę usiąść z zawodnikami, prezesem i wszystkimi osobami w klubie, żeby po prostu świętować – przyznaje trener Marcin Lijewski.

– Świętowanie? Były żarty, że robimy imprezę na Skype, ale tak na poważnie to chyba nikt nie myśli o takich rzeczach. Każdy spędza teraz czas z rodziną. Możemy się śmiać, że dla nas takie zakończenie sezonu jest na rękę, choć wiadomo, że w normalnych warunkach chcielibyśmy dograć sezon i wywalczyć medal na parkiecie w pełnym sezonie – przekonuje obrotowy Bartłomiej Bis, który latem trafił do Górnika z Vive i wykorzystał swoją szansę.

Ocena transferów zabrzan – oprócz Bisa także Krystian Bondzior, Adrian Kondratiuk, Krzysztof Łyżwa i Jakub Skrzyniarz – może być niejednoznaczna, ale wszyscy dołożyli cegiełkę do medalu, a kadra Górnika stała się bardziej zbalansowana.

Największym wygranym sezonu okazał się jednak dwumetrowy bombardier Szymon Sićko, który – po nieudanym poprzednim sezonie w Zabrzu – pod okiem Lijewskiego okrzepł i uwierzył w swoje nieprzeciętne możliwości. Efekt? 120 bramek, 2. miejsce w klasyfikacji strzelców ligi, coraz pewniejsza pozycja w ataku reprezentacji Polski i oferty z bogatszych klubów.

Nieco cieniem na postawie Górnika kładzie się rywalizacja w Pucharze EHF, w którym zabrzanie – po wyeliminowaniu izraelskiego Maccabi Rishon Lezion – odebrali srogą lekcję w dwumeczu z SC Magdeburg (25:37 i 26:37).

 

ONI ZDOBYLI MEDAL – 21 ZASŁUŻONYCH

Bramkarze
Martina GALIA (Czechy): 24 mecze, 2 gole, 15 asyst, skuteczność obron 33,39%, 2 min kar
Paweł KAZIMIER: 5, 0, 0, 4,76%, 0
Jakub SKRZYNIARZ: 17, 0, 3, 28,39%, 0

Rozgrywający
Michał ADAMUSZEK: 3, 5 (55,56), 9, 6
Ignacy BĄK: 2, 6 (100,00), 1, 2
Rafał GLIŃSKI: 6, 2 (50,00), 18, 4
Łukasz GOGOLA: 23, 38 (53,52), 87, 4
Adrian KONDRATIUK: 24, 55 (56,12), 148, 18
Krzysztof ŁYŻWA: 24, 40 (52,63), 66, 14
Szymon MEDWID, 1, 0 (0,00), 0, 0
Szymon SIĆKO: 24, 120 (56,60), 88, 32
Iso SLUIJTERS (Holandia): 23, 64 (52,46), 57, 16
Aleksander TATARINCEW (Rosja): 13, 7 (41,18), 6, 10

Skrzydłowi
Krystian BONDZIOR: 23, 43 (66,15), 8, 4
Aleksander BUSZKOW (Białoruś): 23, 63 (71,59), 14, 10
Jan CZUWARA: 24, 46 (73,02), 11, 2
Patryk GLUCH (w trakcie sezonu odszedł do Piotrkowianina): 9, 31 (67,39), 1, 2
Bartłomiej TOMCZAK: 24, 100 (81,97), 19, 8

Obrotowi
Bartłomiej BIS: 23, 41 (66,13), 12, 46
Marek DAĆKO: 18, 64 (77,11), 10, 4
Damian PAWELEC: 18, 3 (60,00), 1, 12
Trener: Marcin LIJEWSKI (ur. 21.11.1977), grający asystent Rafał Gliński, grający trener bramkarzy Martin Galia, fizjoterapeuta Rafał Biliński.

LICZBY „BRĄZOWYCH”

0
ŻADNEJ czerwonej kartki nie otrzymali w sezonie piłkarze ręczni NMC Górnika.

2
REMISY zanotowali zabrzanie, po których nastąpiła seria rzutów karnych: wygrali ją w Puławach z Azotami, przegrali u siebie z Piotrkowianinem.

4
PORAŻKI w regulaminowym czasie zabrzanie ponieśli w rywalizacji z PGE Vive Kielce i Orlen Wisłą Płock (po 2); wygrali 18 z 24 meczów, łącznie zdobyli 57 punktów, bramki 699-614.

7
PUNKTÓW przewagi zabrzanie mieli nad czwartymi w lidze Azotami; puławianie zdobyli więcej bramek – 761, ale też więcej od Górnika stracili – 673.

29,13
ŚREDNIO bramek w meczu zdobywali zawodnicy z Zabrza; tracili 25,60.

46
MINUT przesiedział na ławce kar Bartłomiej Bis, rekordzista w zespole; drugi Szymon Sićko „odpoczywał” 32 minuty.

120
BRAMEK zdobył najskuteczniejszy strzelec Górnika, Szymon Sićko; w klasyfikacji najskuteczniejszych więcej trafień zanotował tylko Arkadiusz Moryto z PGE Vive Kielce – 127.

Na zdjęciu: Szymon Sićko – jeden z najmłodszych w drużynie, ale dziś symbol brązowych medalistów ligi, podobnie jak jej kapitan, Bartłomiej Tomczak.

Komentarze