Z drugiej strony. Inteligentny off-side

Piłkarski świat obiegła wiadomość, że już w przyszłym roku, na mundialu, decyzja o spalonym będzie podejmowana „przez technologię”.


Autorem tej niemałej sensacji jest Arsene Wenger, obecnie zatrudniony przez FIFA jako jej dyrektor ds. rozwoju. Zdaniem byłego menedżera Arsenalu obecne rozwiązania nie są zadawalające. Dlaczego? Ludzkie oko – tu jako oko sędziego liniowego – jest niestety zawodne. Szybkie tempo gry i różne dystanse pomiędzy zawodnikami mogą wywoływać złudzenia optyczne. Dużo zależy od dobrego ustawienia sędziego liniowego. Co prawda off-side może być weryfikowany przy użyciu VAR, niemniej obecnie weryfikacja spornych sytuacji dzięki VAR nie przebiega z prędkością światła. Przerwanie meczu – czasem nawet na kilka minut – dekoncentruje zawodników. Niewątpliwie psuje też to kibicom dynamikę widowiska sportowego. Realizatorzy obrazu przez dobrych parę chwil nie wiedzą na co skierować kamery. Rozwiązaniem obecnych niedogodności ma być zastosowanie nowych technologii dla potrzeb odgwizdania spalonego. Statystyczny ankietowany na pytanie „kim nie chciałbyś być na boisku?” w 99,99% przypadków odpowie : „nie chciałbym być sędzią liniowym”. Po wprowadzeniu tych zmian sędzia liniowy do reszty zgubi swój etos.

Rewolucja technologiczna nie pomija piłki nożnej. W sporcie profesjonalnym decydują czasami detale, które często nie są do wykrycia przez ludzkie zmysły. Niemniej pojawia się pytanie czy podejmowanie na boisku decyzji poniżej progu koncentracji arbitra, zawodników i kibiców ma sens? Z pewnością zastosowanie precyzyjnych narzędzi uczyni zawody sportowe bardziej sprawiedliwymi ale czy nie ucierpi przez to widowisko? Piłka nożna to nie rozrywka mierzona w skali wagi aptekarskiej czy mikroskopu. Przede wszystkim chodzi w niej o ludzkie emocje.

Czy off -side to jedyna kompetencja, która może zostać pochłonięta przez nową technologię? Z pewnością nie. Nowe technologie mogą być pomocne w rozstrzyganiu czy piłka całym obwodem przekroczyła linię bramkową, czy piłka wyszła na aut, który z zawodników ostatni dotknął piłkę, itp. Podany komunikat otwiera jednak pytanie czy w nieodległej przyszłości omylny człowiek w ogóle nie zostanie zastąpiony przez AI (sztuczną inteligencję)? Sędzia homo sapiens to nie Trygław Światowid, nie ma oczu wokół głowy. Nie mógłby rywalizować z technologią widzącą okami kamer każdy milimetr boiska. Połączenia neuronowe człowieka nie wyprzedzą szybkości analizy danych dokonywanych przez maszyny. Ocena sytuacji spornych dokonanych przez człowieka, działającego pod wpływem emocji, jest obarczona poważnym ryzykiem błędu. Decyzja podejmowana na chłodno przez AI w oparciu o zaimplementowane terabajty danych, przy użyciu odpowiednich algorytmów, byłaby doskonała. Epoka bramek „zdobytych ręką Boga” nigdy by już się nie powtórzyła. Wszystko byłoby szpitalnie sterylne.

Wydaje się jednak, że nie wszystko co jest postępem musi od razu wszędzie zostać zastosowane. Gdzieś musi być rozsądna granica. Publiczny monitoring jest niewątpliwie dobrodziejstwem ale nikt go przecież nie instaluje na wieczorze kawalerskim.

Rafał Adamus

Rafał Adamus –
profesor Uniwersytetu Opolskiego, specjalista w zakresie prawa cywilnego

Komentarze