GKS Tychy. „Abram” się pożegnał!

To ja wyszedłem z taką inicjatywą – mówi Dawid Abramowicz, pytany o rozwiązanie obowiązującej jeszcze przez rok umowy z tyskim klubem. Za 28-letniego dziś lewego obrońcę GKS zapłacił w 2017 roku swojemu katowickiemu imiennikowi niemałe pieniądze. Była to trafna decyzja, bo „Abram” był na swojej pozycji czołowym zawodnikiem I ligi, a wartością dodaną do umiejętności piłkarskich były też cechujące go dalekie wrzuty z autu, mogące wywołać spore zamieszanie pod bramką rywala w dowolnym momencie meczu.

Nie chciał się przyglądać

Powód odejścia „Abrama” określić można dwoma słowami: Ken Kallaste. Tego lata lewy obrońca reprezentacji Estonii trafił do Tychów z Korony Kielce. – Jeśli klub sprowadził nominalnego lewego obrońcę, to podejrzewam, że nie występowałbym w takim wymiarze, jak dotychczas. Jestem ambitną osobą w takim wieku, że potrzebuję gry. Tylko i wyłącznie to mnie interesuje. Nie po to podporządkowywałem życie piłce, by teraz przyglądać się z boku, jak ganiają za nią koledzy. Spodziewałem się, co może mnie czekać w najbliższym sezonie. Grałbym mniej, a umowa dobiegałaby końca. Nie mogłem pozwolić sobie na to, by za rok rozglądać się za nowym klubem mając za sobą sezon z małą liczbą minut. Jestem świadom swoich umiejętności. Zawsze starałem się pomagać drużynie. W każdy mecz, każdy trening, każdy sparing wkładałem mnóstwo zdrowia i serca. Nigdy nie przechodziłem obok swoich obowiązków obojętnie. Uważam, że stałem się ważną częścią tej układanki. Skoro jednak trener ma inną koncepcję, to pozostaje mi to uszanować i życzyć powodzenia. Wierzę, że w tym zestawieniu personalnym drużyna będzie punktowała lepiej niż dotychczas – mówi Dawid Abramowicz.

Sukcesy także prywatne

28-latek pochodzący z Brzegu Dolnego podkreśla jednak, że nie żywi urazy do trenera Ryszarda Tarasiewicza. – Oczywiście, że porozmawialiśmy! Podziękowałem mu. Przy trenerze Ryśku rozwinąłem się jako zawodnik. To skrupulatna osoba, wiele czasu poświęca na analizę. To mi pomogło. Patrząc na swoje zachowania z okresu, kiedy nie było go jeszcze w GKS-ie i porównując do tego, co jest teraz, stwierdzam, że podciągnąłem się w niektórych elementach. Chwała trenerowi za to. Życzę mu powodzenia w następnym sezonie. Oby okazało się, że nie mylił się w swoim zamyśle – przyznaje lewy obrońca. Mocno akcentuje, że Tychy będzie wspominał bardzo miło.

– Za mną dobre dwa lata; nie tylko pod względem sportowym, ale i prywatnym. Będąc zawodnikiem GKS-u poślubiłem swoją żonę, urodziła się moja córka Róża. Ten klub zawsze będzie bliski mojemu sercu. Zatęsknię też za szatnią. Tworzyliśmy fajny kolektyw, czuło się pozytywną atmosferę. Gdy miałem wolne, spoglądałem w grafik, by sprawdzić, kiedy zaczyna się trening i znowu spotkam się z tymi „mordkami”, by wspólnie robić to, co kochamy najbardziej, czyli ganiać za piłką. Trochę szkoda odchodzić, ale taki nasz los – mówi „Abram”.

Telefon jest gorący

Gdzie zagra w przyszłym sezonie? Na nasze pytanie, czy w przyszłym sezonie pojawi się w Tychach jako rywal, odpowiada ze śmiechem: – Może spotkamy się w Pucharze Polski! Nie chcę składać górnolotnych obietnic. Czy się zobaczymy, czy uda mi się pójść wyżej… Życie bywa przewrotne. Jeszcze nie tak dawno łączono mnie z drużyną z ekstraklasy, a skończyło się, jak skończyło. Teraz telefon jest gorący, ale głównie dzięki znajomym, przyjaciołom, rodzinie. Informacja o moim rozstaniu z Tychami musiała spowodować delikatne zdziwienie – podkreśla Abramowicz.

Dodajmy, że wczoraj kontrakt z GKS-em za porozumieniem stron rozwiązał też Dawid Rogalski, 23-letni napastnik wypożyczony ostatnio do II-ligowego Gryfa Wejherowo.

 

Na zdjęciu: Dawid Abramowicz po dwóch latach pożegnał się z Tychami.

 

 

63 MECZE w tyskich barwach rozegrał Dawid Abramowicz przez 2 lata. Strzelił 5 goli.

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ