Zobacz
Do góry

Górak: Charakter trzeba kształtować

Rozmowa z Rafałem Górakiem, trenerem GKS-u Katowice.

Domowe przełamanie i wygrana 2:0 ze Skrą Częstochowa ucieszyły chyba tym bardziej że 3 punkty pozwoliły na złapanie odrobiny oddechu w tabeli przed trudnym wyjazdem do Rzeszowa?
Rafał GÓRAK: – Nie patrzmy tak na to. Grajmy dalej i nie kalkulujmy.

Jest szansa, że na mecz ze Stalą będzie pan miał do dyspozycji szerszą niż ostatnio kadrę?
Rafał GÓRAK: – Maciej Stefanowicz i Adrian Błąd w poniedziałek trenowali już z zespołem. To ogromnie pozytywna informacja, oby wszystko szło dobrze. Od piątku w pełni ćwiczy też Radek Dejmek. W sobotę mógł już nawet zagrać kilkanaście minut. W razie czego byłby do dyspozycji. Chcemy go spokojnie wprowadzić. Czekamy jeszcze na badanie USG Mateusza Kompanickiego, którego w spotkaniu ze Skrą „pociągnął” mięsień.

W sobotę dwa gole strzelił Dawid Rogalski. Trafiliście z wyborem napastnika. Nie było myśli, by dać jeszcze jedną szansę Danielowi Ruminowi, który do Katowic trafił właśnie ze Skry?
Rafał GÓRAK: – Chcemy wykorzystywać to, co mamy najlepsze. Widzimy w Dawidzie potencjał. Dostał szansę również dlatego, że Daniel miał ją w poprzednich meczach. Nie powiem, że jej nie wykorzystał, ale tym razem postanowiliśmy inaczej. Obdarzyliśmy zaufaniem zawodnika, który czekał na taki występ. Fajnie, że się udało.

Rogalski miał uderzać karnego?
Rafał GÓRAK: – Był w sobotę wytypowany wraz z Arkiem Woźniakiem. „Woźny” widział, że Dawid dobrze się czuje i to on powinien podejść do piłki. Między nimi jest chemia. Cieszę się, że w poczynaniach Arka nie ma zachowania na zasadzie: „To ja muszę”.

GKS wygrał na Bukowej

Ostatnio GieKSa strzela gole wyłącznie po stałych fragmentach gry. To problem?
Rafał GÓRAK: – W tej lidze stałe fragmenty znaczą dużo. My je dobrze uderzamy, stwarzamy niebezpieczeństwo. Faktem jest, że te stałe fragmenty trzeba jeszcze wywalczyć. Ze Skrą było wiele momentów, kiedy mogliśmy coś strzelić z gry. Nie wykorzystywaliśmy tych szans, były słupki… Gdybyśmy stwarzali zagrożenie tylko po „stałych”, to bym się martwił. Ja jestem jednak zadowolony z liczby okazji, jakie wykreowaliśmy w ostatnim meczu. Było tego dużo.

W obliczu plagi kontuzji nie wykluczał pan aktywności GieKSy w ostatnich dniach okienka. Co zadecydowało, że do niej nie doszło? Brak środków?
Rafał GÓRAK: – Środki to jedna kwestia. Wydaje mi się, że trzeba kształtować twardy charakter. Mamy szeroką kadrę, a nastał moment, że zostaliśmy w kilkunastu. Uważam, że na razie podjętą decyzją wiele wygrywamy.

Czy rozmawiał pan już dłużej z nowym prezesem Markiem Szczerbowskim?
Rafał GÓRAK: – Od jak dawna prezes pracuje? Tygodnia? To było już z 55 rozmów! Znamy się wiele lat, choć nigdy nie była to jakaś mocna zażyłość. Gdy prezes był szefem Stadionu Śląskiego, a ja funkcjonowałem w małym Ruchu Radzionków, to zawsze ujmowało mnie u niego, że wystarczył jeden telefon – a drzwi były otwarte i można było przyjechać. Mimo że cały region bywał zimą zasypany, to mogliśmy trenować na Śląskim. Tam się poznaliśmy. Zawsze byłem pod wrażeniem prężności i dynamiki jego działania. Było widać, że wygrana ze Skrą ucieszyła prezesa. Tuż po meczu wszedł do szatni, podziękował i pogratulował drużynie.

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze