Zobacz
Do góry

Jastrzębski Węgiel. Punkt do rozstawienia

„Pomarańczowi” mają zagwarantowany udział w fazie play off Ligi Mistrzów, ale dziś w Belgii mają o co grać.

 

Korespondencja z Maaseiku

W poniedziałek samolotem do Dortmundu, a dalej autokarem do Maaseik udali się na ostatni mecz fazy grupowej Ligi Mistrzów siatkarze Jastrzębskiego Węgla. Po pięciu zwycięstwach podopieczni Slobodana Kovaca mają już zagwarantowany udział w ćwierćfinale.

Jest jednak o co grać – żeby być zespołem rozstawionym w tej fazie rywalizacji, i trafić na teoretycznie łatwiejszego przeciwnika, jastrzębianie potrzebują zdobyć jeden punkt, czyli wygrać dwa sety. Lukas Kampa, rozgrywający czwartej w tabeli Plus Ligi drużyny, zapowiada jednak rywalizację o pełną pulę. – Jedziemy po zwycięstwo, bo chcemy zakończyć fazę grupową z kompletem wygranych spotkań – podkreślił kapitan Jastrzębskiego Węgla.

Taka sztuka jastrzębianom nigdy w historii występów w CEV Champions League się nie udała. Najbliżej byli w sezonie 2013/14, kiedy to rywalizując w grupie z bardzo mocnym wówczas Halkbankiem Ankara, Hypo Tirolem Innsbruck i Tomisem Konstanca, wygrali pięć spośród sześciu spotkań.

Jeżeli teraz poprawią tamto osiągnięcie to… pozostawią w grze o kolejną fazę rywalizacji Zenit Kazań. Jeżeli nie i mecz, choćby 3:2, wygra drużyna Greenyardu, to potężna ekipa z Rosji na pewno pożegna się z Ligą Mistrzów.
Często bywa tak, że tego typu kalkulacje ostatecznie kończą się źle, a przysłowiowa „karma” potrafi wrócić w najmniej nieoczekiwanym momencie.

Niemniej jednak w sztabie szkoleniowym jastrzębskiego zespołu górę może wziąć pragmatyzm. Przypomnijmy bowiem, że drużyna gra co trzy dni. W niedzielę, a więc kilkanaście godzin przed rozpoczęciem podróży do Maaseik, Jastrzębski Węgiel rozegrał trudny, prawie trzygodzinny mecz z Aluronem Virtu CMC Zawiercie.

Z Belgii zespół Slobodana Kovaca wróci w czwartek i już w sobotę rozegra kolejne ligowe spotkanie z Cerradem Czarnymi Radom. To nie koniec, bo we wtorek, 25 lutego JW zmierzy się na wyjeździe ze Skrą Bełchatów, by w kolejną sobotę gościć Asseco Resovię. Nie jest zatem wykluczone, że po ewentualnym wygraniu dwóch partii na parkiecie pojawią się zmiennicy.

Serbski szkoleniowiec doskonale zdaje sobie sprawę, że będzie w tym sezonie potrzebował dobrze ogranych siatkarzy. Wszystko wskazuje bowiem na to, że nie będzie mógł już liczyć na Juliena Lyneela. Francu, kolejny raz ma problemy z łydką i – prawdopodobnie – nie zagra już do końca sezonu.

Komentarze