Komentarz „Sportu”. Goni nas Lichtenstein

Po trzech kolejkach zeszłego sezonu gliwiczanie otwierali ligową tabelę z 9 punktami na koncie. Tyle samo „oczek” miał na koncie Lech. Na koniec sezonu jedni cieszyli się z mistrzostwa Polski, a drudzy kończyli sezon na ósmej pozycji. Jak wygląda tabela dzisiaj, to wystarczy spojrzeć. Piast ma na swoim koncie ledwie dwa punkty. Kiepską atmosferę potęguje klęska w europejskich pucharach. Po raz kolejny, konkretnie po raz czwarty w europejskiej rywalizacji nie udało się pokonać żadnej przeszkody.

Patrząc na grę Piasta w niedzielnym meczu z Pogonią, ze smutkiem trzeba było skonstatować, że niewiele zostało z drużyny, która w tak świetnym stylu zdobywała wiosną historyczne mistrzostwo Polski. Bezbramkowy remis po nieciekawym meczu nie jest powodem do sukcesu. Teraz mozolnie wszystko trzeba odbudowywać.

Wiele złożyło się na to, że tak wszystko w Gliwicach na początku sezonu się ułożyło. Indywidualne błędy piłkarzy, zarówno tych grających z tyłu, jaki i tych z przodu, którzy co mecz marnują ciężko wypracowane sytuacje. Słabsza forma kilku kluczowych zawodników, z Piotrem Parzyszkiem na czele, bo po jego dyspozycji widać, jak wiele mu brakuje do tego, co było wcześniej. Do tego wszystkiego transfery. Z kilku pozyskanych latem graczy niewielu ma wpływ na postawę mistrza Polski. Mają się pojawić nowi piłkarze, ale wcale nie ma pewności czy szybko staną się pełnowartościowymi graczami. Wystarczy przywołać przykład Joela Valencii i to, ile czasu zajęło mu zaadaptowanie się w nowych warunkach i otoczeniu. Nie da się wszystkiego zbudować od razu. Stąd przed sztabem szkoleniowym Piasta w najbliższych tygodniach sporo pracy.

Sporo roboty mają też w Warszawie. Legia, jako jedyny nasz zespół została na placu boju w europejskich pucharach. Patrząc na dyspozycję wicemistrza Polski, to nie można być optymistą przed meczami w III rundzie eliminacji Ligi Europy z greckim Atromitos. Pierwszy mecz przy Łazienkowskiej już w czwartek. Drużyna przeczołgała się w rywalizacji z fińskim Kuopion, a w lidze gra bezbarwnie, co pokazał niedzielny mecze ze Śląskiem.

Tymczasem kolejne punkty i zwycięstwa w europejskich pucharach stanowią o być albo nie być. Staczamy się w rankingu UEFA z sezonu w sezon. Jeżeli za rozgrywki 2015/16 Polska zarobiła 5,500 punktu, to w kolejnych latach ta zdobycz tylko malała. 3,875 w 2017 roku, 2,875 rok temu i 2,250 za sezon 2018/19. Teraz jest to ledwie 1,625 pkt. Gonią nas inni, w tym Lichtenstein, za ten sezon 2,500 punktu, bo FC Vaduz dobrze sobie radzi w Lidze Europy. Malutkiemu Lichtensteinowi brakuje już do prześcignięcia Polski w rankingu UEFA, gdzie liczy się pięć ostatnich sezonów, niespełna trzech punktów…

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze