Zobacz
Do góry

Odra Wodzisław Śląski. „Czarna owca” w rodzinie

No to mamy kolejny „pasztet” związany z działaczem piłkarskim. Nie dalej jak w październiku zamieszany w sprawę pobicia hokeisty GKS-u Katowice był ówczesny wiceprezes GKS-u Jastrzębie, a teraz światło dzienne ujrzała kolejna afera.

 

Otóż w ubiegłym tygodniu policjanci z wydziału kryminalnego komendy miejskiej w Wodzisławiu Śląskim zatrzymali 26-letniego mężczyznę, oskarżonego o handel narkotykami. W mieszkaniu Mateusza K. policjanci znaleźli marihuanę, w ilości wystarczającej do przygotowania 500 działek dilerskich, a ponadto 40 gram mefedronu i 73 tabletki ecstasy. Zabezpieczono również inne substancje psychotropowe, które zostały przesłane do analizy.

Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, że zatrzymany (decyzją sądu trafił już na 3 miesiące do aresztu) w przeszłości był kierownikiem drużyny, a później wiceprezesem Odry Wodzisław Śląski, występującej obecnie w IV lidze.

W sierpniu br. Mateusz K. był inicjatorem niedopuszczenia do sparingu MKP Odra Centrum Wodzisław Śląski z Unią Turza Śląska. Włos mu wtedy z głowy nie spadł, a za taki wyskok powinien być wyrzucony z klubu na zbitą twarz, by nie powiedzieć dosadniej.

Tymczasem – podobno – funkcji wiceprezesa pozbawiony został dopiero 29 października, podczas walnego zgromadzenia członków spółki, choć – jak stwierdził na łamach portalu „Nowiny” prezes klubu Grzegorz Smiatek – „pisemną rezygnację złożył trzy miesiące wcześniej ze względu na wyjazd do pracy za granicę”.

Tłumaczenie jest – powiedzmy sobie szczerze – słabe, ale nie będziemy sprawdzać wiarygodności słów działacza Odry. Klub i tak może mieć w najbliższym czasie kłopoty, bo policja – według naszych ustaleń – zaczęła sprawdzać, czy pieniądze ze sprzedaży narkotyków nie trafiały do klubu.

Łukasz Sosnowski

Komentarze