Podbeskidzie. Jesteśmy dobrymi ludźmi

W tym sezonie rozegrał 22 pełne mecze na zapleczu ekstraklasy. W zespole Podbeskidzia tyle samo spotkań, od pierwszej do ostatniej minuty, ma na swoim koncie jedynie Kornel Osyra. Rafał Figiel jest doskonałym dowodem na to, że polityka transferowa „górali” się sprawdza. Przypomnijmy, że w poprzednim sezonie wywalczył z Rakowem Częstochowa awans do ekstraklasy. Nie znalazło się jednak dla niego miejsce w drużynie beniaminka i dlatego latem zdecydował się podpisać dwuletni kontrakt z bielskim klubem. Po tym, co zawodnik pokazał jesienią, a także w dwóch pierwszych spotkaniach rundy wiosennej, chyba nikt nie ma wątpliwości, że odpowiedzialni w klubie za pozyskiwanie nowych zawodników trafili w „dziesiątkę”.

Rozmawiali już w kwietniu

„Figo”, bo taki pseudonim od nazwiska byłego znakomitego pomocnika z Portugalii, nosi zawodnik, strzelił trzy gole i zanotował pięć asyst, chociaż udział przy zdobywaniu bramek nie jest jego nadrzędnym zadaniem na boisku. Niemniej jednak statystyki te świadczą najlepiej o tym, że zawodnik dobrze czuje się pod Klimczokiem.

– Bielsko-Biała jest wspaniałym miejscem do życia – mówi Rafał Figiel.

– Wraz z moją rodziną czuję się tutaj świetnie i jest nam bardzo dobrze. Podbeskidzie jest odpowiednim klubem, a drużyna – zarówno na boisku, jak i poza nim – funkcjonuje bardzo dobrze. Czy przychodząc tutaj spodziewałem się tego? I tak i nie. Z jednej strony w to wierzyłem, ale z drugiej była to trochę niewiadoma. Wiadomo bowiem, że nie jesteśmy w stanie pewnych rzeczy założyć. Wiele weryfikuje boisko. Ale przyszedłem tutaj, bo wiedziałem, że klub ma przed sobą pewne cele – podkreślił 29-letni piłkarz, a trener Krzysztof Brede zdradził pewną tajemnicę. Otóż przyznał, że zawodnikiem interesował się już w trakcie trwania poprzedniego sezonu, a rozmowę odbył z nim przy okazji meczu kwietniowego. Raków Częstochowa pokonał u siebie Podbeskidzie 2:0 i dzięki temu zaklepał sobie, wyczekiwany od dłuższego czasu, awans do ekstraklasy. Figiel w tamtym spotkaniu nie wystąpił, ale strony wiedziały już chyba, że częstochowski klub nie planuje przedłużyć z nim kontraktu. Tym sposobem „Figo” trafił do Podbeskidzia i jest jednym z kluczowych zawodników lidera rozgrywek I ligi.

Warto rozmawiać

Na to, czy zostaną one dokończone, trzeba jeszcze poczekać, choć optymistów jest coraz mniej. W każdym bądź razie klub spod Klimczoka prawdopodobnie awansuje do ekstraklasy. Jeżeli rzeczywiście tak się stanie, to Rafał Figiel zaliczy drugi awans pod rząd, choć – jak sam podkreśla – wolałby grać.

– Nasza pozycja w tabeli nie wzięła się znikąd. Na pewno chcielibyśmy grać. Po to, aby dokończyć naszą pracę. Mamy obecnie pewien handicap, gdyż jesteśmy liderem rozgrywek. Ciągle jednak czekamy – powiedział zawodnik, który czuje się gotowy do tego, aby wrócić do gry w każdej chwili.

– Po dwóch meczach nie odczuwam zmęczenia. Zupełnie inaczej było jesienią, kiedy pod koniec rundy, w listopadzie, oznaki zmęczenia się pojawiały. Ale później była przerwa. Był czas na regenerację. Teraz jestem gotowy do gry i chciałbym móc wychodzić na boisko. Jeżeli będziemy musieli grać co trzy dni, to nie widzę najmniejszego problemu. Osobiście lubię tak grać, na wysokiej intensywności. Jestem przekonany, że żaden z nas w szatni nie ma nic przeciwko temu. Mecz to dla nas świętość. Im częściej, tym lepiej. Jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu i mamy szeroką kadrę – podkreślił Figiel.

Pomocnik Podbeskidzia odniósł się również do sytuacji ważnej, a dla niektórych może nieco drażliwej. Chodzi o kontrakty, bo wszyscy zdają sobie sprawę z tego, że wobec przerwania rozgrywek wielu klubom grożą poważne kłopoty finansowe.

– To otwarty temat. Zdajemy sobie sprawę z tego, że obecna sytuacja dotyka gospodarkę. I problemy będą. Ale w tej sytuacji głos ma zespół. Darzymy się jednak wzajemnym szacunkiem. Jesteśmy dobrymi ludźmi. Jesteśmy też po to w Podbeskidziu, aby służyć. Dlatego warto rozmawiać – zaznaczył pomocnik Podbeskidzia.

Na zdjęciu: Rafał Figiel (z prawej) jest niezwykle ważnym ogniwem w układance trenera Krzysztofa Bredego.

Komentarze