Jak przechytrzyć Anastasiego?

Reprezentacja siatkarzy jest na ostatniej prostej przygotowań do mistrzostw świata. Przed tygodniem nasi siatkarze wygrali Memoriał Huberta Jerzego Wagnera. Pokonali Kanadę, Francję i Rosję. Swoją postawą jednak nie zachwycili. Popełniali bowiem jeszcze sporo błędów i ich gra falowała. – Walczyliśmy w tym turnieju o każdą piłkę, ale w naszej grze są jeszcze niedociągnięcia. Tak jest jednak u wszystkich drużyn. Cieszy właśnie ta walka – mówił po zawodach Grzegorz Łomacz, rozgrywający naszej drużyny. – Wszystkie elementy mogą być na jeszcze lepszym poziomie, np. blok czy atak. Nie pamiętam, kiedy nasza zagrywka tak dobrze wyglądała, ale może minimalnie podniesiemy jeszcze poprzeczkę. Wtedy będzie nam się grało zdecydowanie łatwiej – dodał Mateusz Bieniek, środkowy biało-czerwonych.

Bez żelaznej szóstki

Teraz przed Polakami ostatnie sprawdziany. W Szczecinie dzisiaj i w środę zmierzą się z Belgią. Dodajmy, że początkowo oba zespoły miały rozegrać tylko jeden oficjalny mecz, a drugi miał być grą szkoleniową zamknięto dla widzów. Duże zainteresowanie kibiców spowodowało jednak, że szefowie Polskiego Związku Piłki Siatkowej postanowili o otwarciu dla publiczności obu spotkań. – Kibice ze Szczecina kochają siatkówkę, dlatego zdecydowaliśmy o umożliwieniu kibicom obejrzenia dodatkowego meczu towarzyskiego – wyjaśnił Jacek Kasprzyk, prezes Polskiego Związku Piłki Siatkowej.

Czy po meczach z Belgami poznamy wyjściową szóstkę na mistrzostwa świata? Wątpliwe. Trener Polaków, Vital Heynen, konsekwentnie rotuje składem, dając szanse całej czternastce, która przygotowuje się do mundialu. – Naszą siłą jest zespół. Każdy zawodnik, który wchodzi z ławki, może odwrócić losy meczu. Oczywiści, mamy graczy, którzy są pewniakami, którzy grali częściej niż inni, ale trener cały czas zmienia skład i to się sprawdza. Każdy z nas czuje się potrzebny reprezentacji – przyznał po Memoriale Huberta Jerzego Wagnera Bieniek.

Polskie ślady

Belgia, tak jak nasza drużyna, również przygotowuje się do mistrzostw świata. To zespół nieobliczalny, grający szybką i niekonwencjonalną siatkówkę, mający w swoim składzie kilku świetnych siatkarzy. Jedną z jego gwiazd jest doskonale znani z występów w PlusLidze Sam Deroo oraz Tomas Rousseaux. Ten pierwszy od kilku sezonów stanowi o sile ZAKSY Kędzierzyn-Koźle., a Rousseaux w poprzednim sezonie bronił barw Indykpolu AZS Olsztyn, a w zbliżających się rozgrywkach zagra dla katowickiej GieKSy. Dodajmy, że trenerem drużyny jest Andrea Anastasi. Włoch naszych graczy zna znakomicie. Był trenerem reprezentacji Polski, a w ostatnich latach z powodzeniem prowadzi Trefla Gdańsk. W ostatni weekend Belgowie sparowali z Holandią, przegrywając 2:3 i wygrywając 3:2.

Za dużo uśmiechów

Polacy ostatni tydzień spędzili n treningach w Spale, szlifując formę i eliminując niedostatki. Humory im dopisywały, zdaniem Vitala Heynena nawet za bardzo. – Moim problemem w tym tygodniu była zbyt dobra atmosfera. Mówiłem zawodnikom, żeby byli bardziej poważni i skoncentrowani. Czują się dobrze, pracują ciężko i sumiennie, ale czasami śmiechu było zbyt dużo. Przyjdą mistrzostwa świata i myślę, że uśmiechy znikną z ich twarzy – mówił na antenie Telewizji Polskiej.

Liczy się tylko Kuba

Polacy po spotkaniach ze Belgią udadzą się do Warny. Pierwszy mecz w mistrzostwach świata rozegrają w środę 12 września z Kubą. Potem zagrają kolejno z: Portoryko, Finlandią, Iranem i Bułgarią. Do kolejnej rundy awansują cztery najlepsze ekipy z grupy. Cel? – Nie możemy myśleć dalej, niż o pierwszym rywalu. Liczy się każdy mecz i każdy set. Po pokonaniu Kuby będziemy mieć 24 godziny na następnego przeciwnika. Ludzie będą mówić, że Bułgaria i Iran to nasi najgroźniejsi rywale, ale z nimi zagramy dopiero po dziesięciu dniach, w ciągu których wiele może się wydarzyć – przyznał Heynen.

 

Wtorek, 4 września

SZCZECIN, 20.00: Polska – Belgia

Środa, 5 września

SZCZECIN, 20.00:Polska – Belgia

Transmisja obu meczów w Polsat Sport.

 

Na zdjęciu: W Memoriale Wagnera Polacy pokazali – w akcji Bartosz Kwolek- że nawet Rosjanie nie są im straszni.

Komentarze