Zobacz
Do góry

Wstęp przed koncertem!

Spotkanie z mistrzami Afryki to było zaledwie preludium przed najważniejszymi występami. Krok do Tokio został zrobiony, ale potrzeba jeszcze dwa!

Z hali ERGO Areny Michal Micor i Włodzimierz Sowiński

Harmonogram turnieju kwalifikacji olimpijskiej w Gdańsku został tak skonstruowany, że skala trudności i emocje za chwilę osiągnię „dychę”. Twórcą takiego kalendarza był oczywiście trener Vital Heynen, bo doskonale zdaje sobie sprawę, że każdy element poza boiskiem ma również istotne znacznie. Mistrzowie świata, biało-czerwoni, niejako na przystawkę mieli Tunezję, mistrza Afryki, która nie była wymagającym rywale. Polscy siatkarze szybko, bo 81 minut uporali się z rywalem i mogli się udać na zasłużony wypoczynek. Przed nimi dopiero najważniejsza potyczka z Francją. Ona, zdaniem fachowców, powinna zadecydować o awansie do turnieju olimpijskiego w Tokio.

Bez eksperymentów

W biurze prasowym przed meczem nie ustawały spekulacje o wyjściowym składzie biało-czerwonych. Wielu fachowców przekonywało, że belgijski szkoleniowiec znów wszystkich postawi w stan osłupienia i wystawi skład eksperymentalny. Byli i tacy, którzy utrzymywali, że od początku na parkiecie pojawią się Wilfredo Leon oraz Michał Kubiak, którzy w ostatnim czasie nie mieli wielu okazji do gry. Tak też się stało i rozgrywający Fabian Drzyzga wziął w obroty obu przyjmujących. I w ataku wykorzystywał wszystkie opcje. Tunezyjczycy prezentowali dość marne warunki fizyczne i wiedzieliśmy, że blokiem nie za wiele zwojują. Z kolei ten element to znak firmowy biało-czerwonych i rywalom trudno było się przez nasze podwójne czy potrójne zasieki. 11 razy zatrzymaliśmy blokiem Afrykanów, zaś oni zaledwie tylko 3.

Dobry poligon

Wszyscy zdawaliśmy sobie sprawę, że mecz z Tunezją nie będzie najtrudniejszy, ale jednocześnie był doskonałym poligonem doświadczalnym przed wymagającymi rywalami. Wszystkie elementy w ekipie biało-czerwonych nieźle funkcjonowały, choć po ostatnich wyczynach w memoriałowej potyczce z Brazylijczykami, mieliśmy się prawo obawiać o zagrywkę. Tutaj była ona na więcej niż przyzwoitym poziomie. Michał Kubiak, kapitan zespołu, mógł się pochwalić 2. pkt., zaś Piotr Nowakowski, Aleksander Śliwka oraz Mateusz Bieniek dorzucili po „oczku”.

Po szybkim I secie (25 min.) Heynen doszedł do wniosku, że nadszedł czas zmian, bo ten mecz nie będzie prawdziwym miernikiem siły naszej drużyny. Stąd od początku II partii pojawili się Śliwka oraz Bieniek i od pierwszej akcji zasygnalizowali, że można na nich liczyć. Ten pierwszy już w memoriałowej imprezie w Krakowie pokazał, że jest pełnowartościowym zmiennikiem kapitan reprezentacji. W polu serwisowym nie zwalniał ręki, przyjmował 80% skutecznością, zaś na 13 ataków skończył 9 (69%). Czy można więcej wymagać od naszego reprezentacyjnego? Śliwka już od dłuższego czasu nie schodzi z wysokiego poziomu i tylko należy się z tego cieszyć. Bartosz Kwolek miał okazję zaprezentować się w III odsłonie, zaś Artur Szalpuk pojawił się w niej w krótkim epizodzie.

Stan gotowości

Tempo akcji w wykonaniu naszych zawodników mogło zadowolić, choć zaczynaliśmy dość niemrawo i siatkarze z Tunezji do pewnego momentu dotrzymywali kroku. W stosownym momencie, zazwyczaj przed drugą przerwą techniczną, biało-czerwoni zyskiwali kilkupunktową przewagę i skrzętnie jej strzegli.

Tylko i aż trzy mecze od Tokio

W I secie od stanu 16:13 podopieczni trenera Heynena popisali się 7-punktową serią i zupełnie „rozmontowali” rywali. W tym fragmencie m.in. zaliczyliśmy 3. bloki, zaś Kubiak 2. razy „ustrzelił” rywala. Nawet najtwardszy rywal w taki momencie traci animusz oraz ochotę do przebywania na boisku. W kolejnej partii rywal poprawili przyjęcie, a co za tym idzie byli skuteczniejsi w ataku. Próbowali stawiać silniejszy opór, ale to na wiele się zdało. Znów końcowe fragmenty w wykonaniu naszych zawodników były bez zarzutu. Przy prowadzeniu 2:0 emocje opadły i – siłą rzeczy – zrobiło się nieco senniej. Wszystko odbywało się naszą kontrolą i zakończyło się zgodnie z planem.

Jednak w ekipie Heynena wyczuwa się stan gotowości bojowej przed 2. meczami z Francją (sob. 15.00) oraz Słowenią (niedz. 15.00). Na tę chwilę patrząc na poczynania siatkarzy wszystko przebiega z wcześniejszymi założeniami trenera Heynena. Forma, w porównaniu z turniejem w Krakowie, poszła w górę i zawodnicy odzyskali wigor. Jednak „trójkolorowi” to rywal z najwyższej półki i nie wolno im pozwolić się rozkręcić. Jeżeli są mocno naciskani wówczas tracą rezon i zaczynają popełniać błędy. Heynen, to niezwykle przebiegły trener, potrafiacy znaleźć słabe strony rywala, a siatkarze potrafią je wykorzystać. Gra o Tokio na pewno dzisiaj nas rozgrzeje do czerwoności.

 

Polska – Tunezja 3:0 (25:15, 25:19, 25:19)

POLSKA: Drzyzga, Leon (6), Nowakowski (5), Konarski (7), Kubiak (5), Kłos (6), Zatorski (libero) oraz Wojtaszek (libero) oraz Śliwka (10), Bieniek (8), Łomacz (2), Muzaj (4), Kwolek, Szalpuk (2). Trener Vital HENEN.

TUNEZJA: Ben Slimene (1), Ben Miladi (8), Ayech (4), Nagga (5), Mbareki (4), Moala (3), Hmissi (libero) oraz Jouini, Bongui (9).Trener Antonio GIACCOBE.
Sędziowali: Ali Fadili (Maroko) i Vladimir Siminović (Serbia). Widzów 9280.
Przebieg meczu
I: 9:10, 15:12, 20:13, 25:15.
II: 10:8, 15:12, 20:17, 25:19.
III: 10:7, 15:12, 20:15, 25:19.
Bohater – Aleksander ŚLIWKA.

Na zdjęciu: Piotr Nowakowski zaprezentował 100% skuteczność, kończąc wszystkie trzy ataki.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze