ROW 1964 Rybnik. Wirtualne „siano”

 

Źle się dzieje w państwie duńskim… Naprawdę nie mam zamiaru chwalić się znajomością „Hamleta” Williama Szekspira (lub jak kto woli Shakespeare’a), lecz cytat z tego dramatu z przełomu XVI i XVII wieku może w końcu otworzy oczy działaczom ROW-u 1964 Rybnik i sprowokuje zarząd klubu do działania.

Jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. To żadna tajemnica, że piłkarze III-ligowca z Rybnika od miesięcy czekają na wypłaty. Ale nie tylko oni, również ci zawodnicy, którzy rozstali się z ROW-em latem ubiegłego roku.

Może działacze ROW-u tego nie wiedzą, a jeżeli wiedzieli o planowanej „akcji”, to odświeżę im pamięć. Otóż piłkarze (przynajmniej kilku z nich)
zamierzali – z powodu zaległości finansowych względem nich – zbojkotować półfinałowy mecz Pucharu Polski na szczeblu podokręgu Rybnik z Odrą Wodzisław Śląski, który miał się odbyć 29 lutego na stadionie przy ulicy Bogumińskiej w Wodzisławiu.

Sprawie „ukręciła łeb” policja z Wodzisławia Śląskiego, która nie wyraziła zgody na rozegranie tego spotkania jako imprezy masowej podwyższonego ryzyka. Nowy termin nie został ustalony i ów mecz może w ogóle nie dojść do skutku.

Mimo wielu próśb i monitów ze strony piłkarzy, żaden z działacz nie miał odwagi stanąć z nimi twarzą w twarz i zakomunikować im, kiedy mogą liczyć na uregulowanie zaległości. W końcu postanowili wysłać swoim pracodawcom sygnał ostrzegawczy i w miniony piątek nie wyszli na trening.

Ale to tylko pogrożenie paluszkiem, które na klubowych działaczach chyba nie zrobiło wrażenia. Tym bardziej, że do 22 marca wszystkie treningi zostały odwołane. Kolejny krok szykowany przez zawodników może jednak wstrząsnąć kierownictwem klubu, bo wizja cofnięcia licencji jest coraz bardziej realna. I to w niedalekiej przyszłości.

– Przez wiele tygodni prezes Henryk Frystacki grał na zwłokę – powiedział jeden z byłych już piłkarzy ROW-u. – Zbywał mnie pod byle pretekstem, przesuwał terminy uregulowania zaległości, w końcu przestał odbierać ode mnie telefony. Moja cierpliwość w końcu skończyła się i postanowiłem odzyskać należne mi pieniądze na drodze prawnej.

W tej chwili komornik ściąga pieniądze dla mnie z ich konta, do końca lutego powinienem mieć wszystko wypłacone, ale doszło do kolejnego „poślizgu”. W tej chwili klub z Rybnika jest mi winien 20 procent kwoty, która mi się należała.

– Pewnie pan nie uwierzy, ale w tej chwili już się pogubiłem, od ilu miesięcy ROW mi nie płaci – powiedział jeden z zawodników, grających obecnie w zespole trenera Rolanda Buchały.

– To cztery, a może nawet pięć miesięcy. Będę wiedział dokładnie, gdy wezmę wyciąg z konta bankowego. Cała sytuacja jest irytująca, bo my przecież nie jesteśmy zwolnieni z rozmaitych opłat, jak czynsz, energia elektryczna, gaz.

Niektórzy z nas spłacają kredyty, a musimy utrzymać nasze rodziny. To nie może trwać w nieskończoność, bo w końcu naprawdę puszczą nam nerwy i przyprzemy naszych działaczy do muru.

 

Na zdjęciu: Sytuacja w ROW-ie 1964 Rybnik jest „podbramkowa” jedna iskra może wzniecić pożar.

Komentarze