Smutna noc w Kolumbii

Przemieszczali się za swoją reprezentacją z miejsca na miejsce. Ich podróż dobiegła kresu we wtorek wieczorem na stadionie Spartaka w Moskwie. – To smutna nocna dla milionów naszych kibiców. Myślę, że mamy dobry zespół ze świetnymi piłkarzami, ale co zrobić, taki jest futbol. Ja jako dziennikarz z Kolumbii mogę powiedzieć tak, że jestem dumny z tego, jak ta drużyna się pokazała i zaprezentowała na tegorocznym mundialu – tłumaczy Julian Capera z Radia Caracol.

Głównej przyczyny porażki z Anglią w karnych dziennikarze z Kolumbii, których do Rosji przyjechało równie wielu co tamtejszych kibiców, dopatrywali się w braku na boisku Jamesa Rogrigueza.

– Wiadomo jak ważny jest to piłkarz dla naszej reprezentacji. To lider zespołu, który daje tej drużynie jakość i klasę. Na pewno też w decydującym momencie zabrakło trochę szczęścia, bo wiadomo rzuty karne to loteria i wszystko może się zdarzyć. Szkoda, że tak się to skończyło bo nasze oczekiwania był większe niż druga runda mistrzostw świata – mówi dziennikarz z Kolumbii.

Nie wiadomo jaka będzie najbliższa przyszłość kolumbijskiej reprezentacji, która cztery lata temu na mundialu w Brazylii grała przecież w ćwierćfinale. Selekcjoner tamtejszej kadry Jose Pekerman, który prowadzi zespół od sześciu lat już wcześniej zapowiedział, że po MŚ w Rosji chce ustąpić z zajmowanego przez siebie stanowiska.

– To w tej chwili pytanie numer 1 czy Pekerman zostanie czy nie. Jeśli chodzi o piłkarzy, to tutaj nie ma wątpliwości kogo chcą. Tacy zawodnicy jak Falcao, Ospina czy James jasno deklarują, że Pekerman to ich trener i nie wyobrażają sobie na tym stanowisku kogoś innego. Jeśli chodzi o media i kibiców, to tutaj zdania są już podzielone pół na pół – tłumaczy Julian Capera.

Komentarze