Zobacz
Do góry

To boisko to skandal!

Może i Stadion Narodowy jest szczęśliwy dla biało-czerwonych, którzy wygrywają tam mecz za meczem, ale stan boiska woła o pomstę do nieba!

Po październikowym meczu z Macedonią Północną Kamil Glik pytany o ocenę stanu boiska mówił.

– Nie chciałbym za wiele mówić o murawie, bo kiedyś coś powiedziałem i pan producent murawy na PGE Narodowy nie tylko mnie, ale innych też zrugał i powiedział, że lepiej, żebyśmy się wzięli za grę. Więc co tutaj mówić? Wolałbym tego nie komentować – odpowiadał jeden z liderów naszej reprezentacji.

Robert Lewandowski i Grzegorz Krychowiak nie owijają w bawełnę, co myślą o stanie murawy na PGE Narodowy. Fot. Adam Starszyński/Pressfocus.pl

Grabki i łopatka

Nie pierwszy raz stan boiska na PGE Narodowym wzbudza kontrowersje. Podobnie było we wcześniejszych meczach reprezentacji. Choćby w spotkaniu z Czarnogórą w eliminacjach MŚ czy później w towarzyskiej potyczce z Urugwajem dwa lata temu. W tym pierwszym meczu oderwała się cała rolka z trawą! Włoski sędzia Daniele Orsato musiał nawet na krótko przerwać spotkanie.

Zabiegi organizatorów sprawiły, że sami piłkarze, jak Kamil Glik ostatnio, niewiele mówili na temat stanu boiska. Krytykowanie byłoby przecież mało dyplomatyczne. Po meczu ze Słowenią zawodnicy, a i sam selekcjoner już jednak nie wytrzymali. Nie może być jednak inaczej, patrząc na to, co się działo podczas wtorkowego spotkanie, kiedy piłkarze, niczym łyżwiarze, co chwila się przewracali. Dotyczy to i Polaków i Słoweńców.

– Boisko było w fatalnym stanie. Cud, że nikomu nic się nie stało – mówił selekcjoner Jerzy Brzęczek.

– Każdy widział, jak to wyglądało. Piasek na pewno nie pomagał, ale utrudniał. Trochę też się ślizgaliśmy. Szczęście, że nikt nie złapał poważnej kontuzji. Naprawdę mięśnie odczuwają to na drugi dzień, bo to jest inny ruch. Ciało nie jest przyzwyczajone do takiego boiska. Mam nadzieję, że nie tylko Stadion Narodowy, ale też rząd czy Polski Związek Piłki Nożnej siądą do rozmów i znajdą rozwiązanie, by murawa była dużo lepsza, bo wiadomo, że nie od dziś jest z nią problem – nie owija w bawełnę Robert Lewandowski.

Podobne zdanie co kapitan i lider reprezentacji Polski mają też inni zawodnicy. – Murawa była trudna, brakowało tylko grabek i łopatki… Ktoś powinien coś zrobić w tej kwestii, bo mamy taki piękny stadion, jeden z najpiękniejszych w Europie… Za każdym razem jak wyjeżdżaliśmy do rywali w tych eliminacjach, graliśmy na wyśmienitej murawie, tylko tutaj są problemy. Każdy narzeka – mówi bez ogródek lider naszej środkowej formacji Grzegorz Krychowiak.

Premier w szatni

Nasi piłkarze już po wtorkowym treningu zgłaszali swoje zastrzeżenia. Mówił o nich podczas pomeczowej konferencji rzecznik PZPN Jakub Kwiatkowski.

– Nie ma się co czarować. Wszyscy wiedzieliśmy, jaka ta murawa była. Mieliśmy już w poniedziałek zastrzeżenia, po naszym treningu. Może dobrze się stało, że odwiedził nas w szatni premier Mateusz Morawiecki. Oczywiście były podziękowania i gratulacje za wynik, ale też piłkarze powiedzieli premierowi, że może warto się zastanowić, co zrobić z tą murawą, aby wyglądała tak, jak przystało na boisko piłkarskie – mówi Kwiatkowski.

– Po poniedziałkowym treningu staraliśmy się dobrać odpowiednie obuwie. Jednak pomimo to grało się ciężko. To boisko jest w złym stanie. Piłka na nim dziwnie się zachowuje, raz staje, raz skacze. Trzeba powiedzieć, że nie było dobrze przygotowane. Dlaczego tak jest? To nie od nas zależy. My przecież tego boiska nie przygotowujemy. Takie przygotowali i tyle. Na pewno inaczej powinno to wyglądać – komentował z kolei lewy obrońca Arkadiusz Reca.

Czekanie na nieszczęście

W „Sporcie” nie raz pisaliśmy o stanie murawy na PGE Narodowym. Nikt jednak za bardzo się tym nie przejmował. Teraz wreszcie wyszło szydło z worka. Mówi o tym znany śląski greenkeeper Dariusz Kozielski.

– Patrząc na ten wtorkowy mecz, to zastanawiałem się, co oni z tym boiskiem zrobili. To była zdaje się ta sama murawa, na której piłkarze grali w październiku. Tyle tylko, że ją pokolorowali, żeby bardziej zielono wyglądała. Szkoda, że z bliska nie udało mi się zobaczyć tej trawy, bo to było coś niespotykanego. Nie rozumiem, jak na czymś takim można grać – dziwi się osoba odpowiedzialna za wiele ligowych boisk w naszym regionie.
Kozielski ostatnio porównał stan boiska w stolicy z dobrym lodowiskiem.

– To tak, jakby zaprosić najlepszą rewię z artystami na lód, a potem kazać im jeździć na plastiku zamiast na lodzie. Myślę, że drugi raz by już nie przyjechali. Sam się dziwię, że mało kto dostrzega ten problem – mówił nam po październikowym meczu z Macedonią Północną.
Teraz w sztabie kadry już nie wytrzymali.

– To na razie jest cud, że przez te lata nikomu nic się nie stało. Nie wiem, czy będziemy czekać – odpukać – na jakieś nieszczęście? Czy wreszcie ktoś odpowiedzialny i decyzyjny coś zrobi. Wszyscy to widzą, tylko nie osoba, która jest odpowiedzialna za tę nawierzchnię – stwierdza ostro selekcjoner Brzęczek.

Tymczasem Stadion Śląski i jego wspaniała murawa czeka na piłkarzy kadry… Fot. Łukasz Laskowski/Pressfocus.pl

Śląski czeka…

Gdzie w takim razie grać?

– Jest Stadion Śląski, gdzie wejdzie tyle samo widzów co na Narodowy. Jest też Wrocław i Gdańsk. Mamy obiekty, gdzie godnie można organizować piłkarskie mecze reprezentacji – podkreśla Kozielski. Być może jeden albo i więcej meczów towarzyskich odbędzie się na tych stadionach wiosną, kiedy naszej reprezentacji przyjdzie grać mecze sparingowe przed Euro 2020. W gronie drużyn, z którymi biało-czerwoni mają się zmierzyć, wymienia się tak silnych rywali, jak Anglia czy Szwecja.

Komentarze