Zobacz
Do góry

Włosi nie od razu zrozumieli

Obrońca Romy i reprezentacji Serbii Aleksandar Kolarov nie wierzy, żeby jego zespół mógł rozegrać w ciągu dwóch miesięcy aż 18 spotkań.

 

Kluby Serie A zapowiadają wznowienie treningów w przyszłym tygodniu, ale na taki pośpiech sceptycznie zapatrują się piłkarze. Wśród nich reprezentant Serbii Aleksandar Kolarov z Romy.

– Wszyscy gracze otrzymali indywidualne programy zajęć i codziennie komunikujemy się z personelem technicznym – mówi Serb. – Dostarczono nam rowery treningowe, a także produkty żywnościowe, żebyśmy wychodzili z domu tylko wtedy, kiedy to konieczne. Ja właściwie byłem tylko dwa razy poza domem. Powinniśmy się spotkać w klubie w niedzielę, ale nie sądzę żeby tak się stało. Dzięki Bogu nikt w Romie nie ma wirusa, ale jeśli zaczniemy trenować, prawdopodobnie tak się stanie.

Rozgrywki krajowe i zagraniczne zostały wstrzymane, Euro przeniesiono na przyszły rok. – Piłka nożna nie jest teraz priorytetem. Szczerze mówiąc, nie bardzo wiem jak mamy zacząć w maju i zakończyć ligę 30 czerwca.

Roma ma jeszcze Ligę Europy, a w niej spotkania z Sevillą, w sumie powinniśmy zagrać 17-18 meczów w ciągu dwóch miesięcy. Chociaż chciałbym jak najszybciej powrócić do grania, jestem pesymistą. Jeśli chodzi o Euro 2020, tego się właśnie spodziewałem. Odroczenie finałów na rok było jedynym logicznym rozwiązaniem – uważa Kolarov.

Serbowie muszą jeszcze o awans do finałów Euro 2020 powalczyć w barażu z Norwegią, a w przypadku wygranej, ze zwycięzcą barażu Szkocji z Izraelem. Mieli z Norwegią grać 26 marca i mimo zagrożenia wierzyli, że tak się stanie. Selekcjoner Ljubisza Tumbaković przygotował listę powołań reprezentantów, jeszcze w ostatnią sobotę grano w Serbii o ligowe punkty, teraz mają stan wyjątkowy.

W Belgradzie pojawili się Luka Jović z Realu Madryt, gdzie została wprowadzona kwarantanna, oraz inny napastnik Nikola Ninković z włoskiego Ascoli. Naruszyli reżim izolacji, co wywołało bardzo negatywne reakcje. Wypowiedziała się o tym nawet premier Serbii, Ana Brnabić: – Widzieliśmy niektórych z naszych piłkarzy, którzy grają za granicą i wrócili do kraju nie przestrzegając wprowadzonych zasad. Są przykładami, z którymi nasze władze będą musiały sobie poradzić.

Jović zaprzeczył, że wziął udział w zabawie na urodzinach swojej dziewczyny i tłumaczył się na Instagramie tak: – Byłem przebadany w Hiszpanii, kiedy przyleciałem do Belgradu samolotem, zostałem poddany nowemu testowi, który znów był negatywny.

Niestety niektóre osoby wykonały swoją pracę nieprofesjonalnie, nie udzielając mi dokładnych instrukcji dotyczących zachowania w izolacji. W Hiszpanii mogłem pojechać do apteki i supermarketu, ale nie tutaj – stwierdził.

Jego starszy kolega z kadry Kolarov nie pochwala takiego zachowania. – Dołączam się do apelu do tych, którzy nie są jeszcze świadomi skali pandemii. Każdy powinien być odpowiedzialny. Jak ci mówią, że masz zostać w domu, to musisz to zrobić.

Tylko samodyscyplina może rozwiązać ten problem, ale niestety wielu nie potraktowało sytuacji poważnie. Włosi są mentalnie bardzo podobni do Serbów. Nie mogą czegoś zrozumieć za pierwszym razem. Kiedy wirus z taką siłą uderzył na północne Włochy, został zbyt lekko potraktowany.

Włosi podeszli do sprawy spokojnie, zachowywali się tak nawet wtedy, gdy sytuacja w Lombardii stawała się katastrofalna. Teraz ograniczenia są bardzo poważne i myślę, że będą jeszcze surowsze, ponieważ nadal są ludzie którzy ich nie przestrzegają.

 

Na zdjęciu: Aleksandar Kolarov w pojedynku z Krzysztofem Piątkiem.

Komentarze