Zamieszanie wokół PJS

Duże kontrowersje budzi modyfikacja uchwały o sposobie rozliczania Pro Junior System, której właśnie dokonał PZPN. Związek zamierza nagradzać spadkowiczów, czego obawiają się niektóre kluby. – Założenie tego programu jest świetne, ale trzeba dopracować go, by ograniczyć możliwość manipulacji – mówi Dariusz Mazur, prezes Wigier Suwałki.


Wielu klubom ze szczebla centralnego nie podoba się, że PZPN zmienił uchwałę o Pro Junior System. Związek wprowadził do uchwały zapis: „W sytuacji, gdy miejsce w klasyfikacji końcowej uprawniające do otrzymania nagrody finansowej zajmie klub zdegradowany ze względu na zajęcie miejsca spadkowego po zakończeniu sezonu rozgrywkowego, wartość przysługującej nagrody zostaje pomniejszona o 50%. Pozostałe 50% wartości nagrody zostanie przekazane Fundacji Piłkarstwa Polskiego na potrzeby realizacji projektów dedykowanych rozwojowi piłkarstwa polskiego”.

PZPN chciał pomóc

W skrócie chodzi o to, że spadkowicze, którzy zakończą sezon w PJS na miejscu premiowanym finansowo, otrzymają połowę tej kwoty, podczas gdy wcześniej zostawali z pustymi rękami.

– Patrzymy na to tylko i wyłącznie pod kątem pomocy klubom. Sytuacja jest wyjątkowa i przez jej pryzmat podjęliśmy taką decyzję. Każdy boryka się z jakimiś problemami, na każdym pandemia odcisnęła piętno. Chcemy, by wszyscy plasujący się wysoko w PJS mogli uzyskać jakieś środki. To rozszerzenie naszej związkowej tarczy antykryzysowej dla klubów piłkarskich – tłumaczy Jakub Kwiatkowski, rzecznik prasowy PZPN.

Przypomnijmy – Pro Junior System obowiązuje od sezonu 2016/17, został wprowadzony przez PZPN celem promowania finansowego klubów stawiających na wychowanków i młodzieżowców. Każda minuta rozegrana przez wychowanka-młodzieżowca (minimum 3 lata w jednym klubie) jest punktowana podwójnie, a młodzieżowca-niewychowanka – pojedynczo. By dany młodzieżowiec mógł być liczony w PJS, musi rozegrać co najmniej 5 meczów i 270 minut. Na tej podstawie sporządzane są klasyfikacje i nagrody pieniężne.

Na to się nie zanosiło

Kluby ze zmiany raczej nie są zadowolone. Z naszych informacji wynika, że organizacje zrzeszające pierwszo- i drugoligowców, czyli spółka Pierwsza Liga Piłkarska oraz stowarzyszenie Druga Liga Piłkarska zamierzają lobbować do członków zarządu PZPN o ponowną modyfikację tej uchwały – obawiając się, że w obecnym kształcie może wypaczać rywalizację przez kluby niemające już szans na awans czy – przede wszystkim – utrzymanie. Na szczeblu centralnym w czołówce każdej klasyfikacji PJS jest klub będący bardzo mocno zagrożony spadkiem. W ekstraklasie jest to ŁKS, w I lidze – Wigry Suwałki.

W II lidze ze spadkiem pogodzony może być już Gryf Wejherowo. W PJS plasuje się na 2. pozycji, gwarantującej zastrzyk 800 tysięcy złotych. W poprzednich sezonach zostałby z pustymi rękami, a jeśli teraz utrzyma to drugie miejsce (pierwsze w PJS są rezerwy Lecha Poznań), to zarobi połowę tej kwoty, czyli 400 tysięcy złotych. Nie do pogardzenia.

– Dzień po tej decyzji PZPN mieliśmy w gronie pierwszoligowców wideokonferencję. Wszyscy czuliśmy się zaskoczeni, na nic takiego się nie zanosiło – opowiada Leszek Bartnicki, prezes GKS-u Tychy.

– Nie podoba mi się ta decyzja. W drugiej lidze Gryf czy Legionovia niemalże nie mają szans na utrzymanie. Jeśli teraz, na 12 kolejek przed końcem sezonu, zaczną grać młodzieżowcami, to zajmą dwa pierwsze miejsca. Zgarną 550 i 400 tysięcy, podreperują swoje finanse. Jak w takiej sytuacji ma się czuć Górnik Łęczna, który zarówno walczy o awans, jak i najwyższe pozycje w PJS? – pyta Bartnicki.

Generator niezdrowych emocji

Wydaje się, że taka zmiana uchwały przez PZPN byłaby zasadna w razie przedwczesnego zakończenia sezonu. Bez rozegrania 12 kolejek trudno wtedy byłoby karać kogoś podwójnie – po pierwsze spadkiem, po drugie – brakiem środków z PJS, o ile na takowe zasłużył. Teraz jednak, w przypadku gdy sezon ma być dograny, wiele klubów uważa zmianę uchwały za potencjalny generator niezdrowych emocji.

– Wychodzę z założenia, że trzeba nagradzać tych, którzy potrafią pogodzić stawianie na młodzież z realizacją określonych celów sportowych. Nie sztuką jest grać samymi młodymi i odkładać na bok wyniki. Za chwilę zespoły niczym niezagrożone albo bez szans na utrzymanie będą wystawiać tylko młodzieżowców. To zachwianie rywalizacji. Jeden zespół zagra z drużyną X będącą w najsilniejszym składzie, a dwie kolejki później ktoś zmierzy się z tą samą drużyną X złożoną z samych młodych chłopaków – zwraca uwagę Leszek Bartnicki.

I dodaje, że na koniec każdej wideokonferencji przedstawicieli I-ligowców sporządzana jest lista wniosków, które władze Pierwszej Ligi Piłkarskiej przekazują w imieniu klubów do PZPN.

– Jedną z takich spraw jest właśnie kwestia Pro Junior System. Władze PLP są też w kontakcie z II-ligowcami, nasze stanowisko ma być wspólne – podkreśla prezes klubu z Tychów, będący zainteresowany tą sprawą tym bardziej, że GKS w I-ligowej klasyfikacji PJS jest 3., ustępując jedynie Sandecji Nowy Sącz i… plasującym się obecnie w strefie spadkowej Wigrom Suwałki.

W Anglii to byłby kryminał!

Załóżmy, że do końca sezonu tabela już nie drgnie. Gdyby PZPN nie zmienił uchwały o PJS, Wigry spadłyby i przepadłoby im 1,3 mln zł premii, a tę uzyskałby GKS Tychy, przesuwając się automatycznie z trzeciego (1,1 mln) na drugie miejsce.

– Nie będę teraz mówił, że jestem nieszczęśliwy, bo nam akurat zmiana w PJS nie zaszkodzi, a może tylko pomóc przy tak dramatycznej sytuacji, jaką byłby spadek. Na pewno jednak będziemy walczyli do końca, nie myśląc o wystawianiu na siłę młodzieżowców – przekonuje Dariusz Mazur, prezes Wigier. Dzieli się przy tym wieloma trafnymi spostrzeżeniami.

– O zmianie tej uchwały dowiedziałem się z mediów. Nie słyszałem żadnego uzasadnienia. Gdyby nie kończono rozgrywek, to wtedy taka 50-procentowa gratyfikacja za PJS dla drużyn ze strefy spadkowej byłaby logiczna. Nie wiem jednak, co kierowało prezesem Bońkiem. My akurat mamy do drużyn znad „kreski” 6 punktów straty, zimą wzmocniliśmy się i zamierzamy walczyć o utrzymanie, ale wiem, że w drugiej lidze jest w tej chwili olbrzymie larum. W Gryfie, Legionovii, zimą pozbyto się większości zawodników, by zredukować koszty. Teraz okazuje się, ze oni na 90 procent zajmą w drugoligowym PJS dwa pierwsze miejsca i zgarną po kilkaset tysięcy premii kosztem innych. W czasach pandemii to duże pieniądze, dlatego jestem pewny, że niektórzy będą grali na maksa młodzieżowcami, podwójnie liczonymi wychowankami. Oczywiście, każdy klub będzie się tłumaczył, że ogrywa młodych, że przygotowuje się pod kolejny sezon, ale to tylko słabe alibi. W Anglii takie przepisy to by był kryminał. Klub, który ani nie awansuje, ani nie spadnie, nagle zacznie grać pięcioma młodymi chłopakami, nigdy wcześniej niewystawianymi. Niektórzy mogą to robić już na 8, 9 kolejek przed końcem sezonu. Będą robić po 1000 punktów na mecz, skasują w tabeli wszystkich. Co to za rywalizacja? – pyta szef klubu z Suwałk.

Ogromny zastrzyk

Mazur przedstawia swoje propozycje.

– Nikt nie pytał nas, przedstawicieli klubów, co uważamy, choć od jakiegoś czasu sygnalizujemy, by zastanowić się nad PJS. Założenie tego programu jest świetne, ale trzeba dopracować go, by ograniczyć możliwość manipulacji. Może kilka ostatnich kolejek nie powinno już być uwzględnianych? Może zawodnik powinien rozegrać nie pięć, a 12 meczów? Nie 270 minut, a powiedzmy 700? No i co z tymi wychowankami? Mamy promować młodych chłopaków. Czy powinna być 100-procentowa różnica między punktowaniem kogoś ściągniętego z podsuwalskiego Gromu Bakałarzewo a wychowankiem akademii Wigier? Potrzebne są szersze konsultacje między związkiem klubami z I, II, III ligi. PJS oznacza dla wielu możliwość ogromnych wpływów do budżetu. Rok temu w I lidze wygraliśmy, zarobiliśmy 1,6 mln, zapłaciliśmy podatek dochodowy i byliśmy szczęśliwi – podkreśla prezes Wigier.

Z Ekstraklasy do Fundacji

Jest jeszcze jeden aspekt całej sprawy: uchwała PZPN przewiduje, że spadkowicz otrzyma 50 procent należnej nagrody, a drugie 50 procent trafi na konto Fundacji Piłkarstwa Polskiego. Jej fundatorem jest PZPN, prezesem – Zbigniew Boniek. To o tyle ciekawe, że o ile w I, II i III lidze środki na PJS łoży związek, to w ekstraklasie koszty dzielą się między PZPN a Ekstraklasę SA. Większość daje spółka (5,6 mln), a federacja tylko mniejszą część (2,5 mln). Jeśli wśród nagrodzony za PJS znajdować się będą spadkowicze (w tym roku prawdopodobnie ŁKS), to te proporcje jeszcze się zwiększą, bo część środków i tak wróci do PZPN (do fundacji). Zwróciliśmy się do Ekstraklasy SA z zapytaniem o stanowisko w sprawie zmian w PJS.
„To jest program stworzony i organizowany przez PZPN. Wszystkie ewentualne pytania proszę na chwilę obecną kierować do Związku” – napisał nam tylko Bartosz Orzechowski, menedżer ds. komunikacji Ekstraklasy SA.

A w I lidze na te „przepadające” środki z PJS mają pomysł.

– Skoro transmitowane będą teraz wszystkie mecze I-ligowej kolejki, to chcemy, by na każdym stadionie bandy ledowe. To wiąże się z określonym kosztem dla klubów. Część środków z PJS można by przeznaczyć na opłacenie takich band. Wtedy te pieniądze przynajmniej zostałyby w I lidze – przyznaje Leszek Bartnicki z Tychów.

***

Warto na koniec zaznaczyć, że uchwała nie precyzuje, iż zmiany w PJS zostały wprowadzone tylko na sezon 2019/20. Należy zatem póki co przyjąć, że spadkowicze będą premiowani finansowo również w kolejnych latach.

Na zdjęciu: Aleksander Buksa (z prawej) z Wisły Kraków i Konrad Matuszewski z Wigier, czyli pojedynek dobrze punktujących w PJS młodzieżowców z różnych klas rozgrywkowych.
Fot. Krzysztof Porębski/PressFocus

22,1 MILIONA ZŁOTYCH przeznacza PZPN oraz Ekstraklasa SA na Pro Junior System.

Tak płaci się w PJS

Ekstraklasa – 8,1 mln zł, 5 miejsc
(3 mln, 2 mln, 1,5 mln, 1 mln, 0,6 mln)
Fortuna 1 Liga – 6 mln zł, 7 miejsc
(1,6 mln, 1,3 mln, 1,1 mln, 0,8 mln, 0,6 mln, ,4 mln, 0,2 mln)
II liga – 4 mln zł, 7 miejsc
(1,1 mln, 0,8 mln, 0,7 mln, 0,5 mln, 0,4 mln, 0,3 mln, 0,2 mln)
III liga – 4 mln, po 4 miejsca w grupach I-IV
(0,4 mln, 0,3 mln, 0,2 mln, 0,1 mln)

Czołówki tabel PJS
(pogrubioną czcionką drużyny ze strefy spadkowej)

EKSTRAKLASA
1. Legia 8284 pkt, 2. Lech 6902, 3. ŁKS 5892, 4. Zagłębie 4653, 5. Lechia 3830.

FORTUNA 1 LIGA
1. Sandecja 5196, 2. Wigry 4576, 3. Tychy 3704, 4. Mielec 3545, 5. Stomil 3508, 6. Warta 3385, 7. Jastrzębie 3185.

II LIGA
1. Lech II 23606, 2. Gryf 6585, 3. Resovia 6565, 4. Łęczna 6549, 5. Znicz 6505, 6. Garbarnia 6126, 7. Stalowa Wola 6024.

Czy wiesz, że…
Jeśli rezerwy Lecha wygrają PJS, a jednocześnie Lech zajmie jedno z pierwszych trzech miejsc w ekstraklasowym PJS, to w II lidze jego II drużyna nie będzie liczona. Klub może zarobić w jednym sezonie jednorazowo, pod uwagę bierze się tę tabelę PJS, w której uzyskał wyższą nagrodę finansową.

Komentarze