Gorący towar bez agenta

Nawet jeśli ktoś nie widział „serbskiej Antylopy” w akcji, wrażenie musi robić sama arytmetyka. Osiem goli i tyle samo asyst – to aktualny dorobek Żarko Udoviczicia, który zalicza swój pierwszy sezon w polskiej ekstraklasie. Beniaminek z Kresowej żegna się z krajową elitą, ale dla 31-letniego zawodnika to dopiero początek przygody z najwyższym szczeblem rozgrywkowym.

Teraz kasa

We wtorkowym numerze „Sportu” donosiliśmy się, że Udoviczić jest blisko angażu w Lechii Gdańsk. Serbski pomocnik nie znalazł się w meczowej kadrze Zagłębia przed niedzielnym spotkaniem ze Śląskiem Wrocław. Powodem takiego stanu rzeczy – jak tłumaczył, choć nie wprost, trener Valdas Ivanauskas – miało być zaangażowanie zawodnika w negocjacje z przyszłym pracodawcą.

– Żarko po zakończeniu rozgrywek najprawdopodobniej zmieni klub – przyznaje dyrektor sportowy Zagłębia, Robert Tomczyk. – Świetnie zrobiło mu przesunięcie z lewej obrony na lewą pomoc. Ma za sobą najlepszy sezon w karierze. Młodzieniaszkiem już nie jest, wiecznie w piłkę grał nie będzie. Pojawia się przed nim szansa zarobienia naprawdę dużych pieniędzy, więc zapewne z niej skorzysta. Jego transfer akurat do Lechii wcale jednak nie jest przesądzony…

Szczęście po polsku

Rzeczywiście, o zawodnika starają się nie tylko gdańszczanie. O jego względy zabiegają również przedstawiciele Jagiellonii Białystok i Lecha Poznań. – Słyszałem też o Wiśle Kraków i Miedzi Legnica – dodaje Żarko. – ale mogę otwarcie powiedzieć, że do tej pory rozmowy podjąłem tylko z przedstawicielami Lechii. Gdzie zagram w nowym sezonie? Nic nie jest jeszcze przesądzone. Na pewno zostanę w ekstraklasie. I na pewno w Polsce. Dobrze mi się tutaj mieszka, nauczyłem się waszego języka i nie zamierzam szukać szczęścia gdzie indziej.

Zaskakiwać może nieco zainteresowanie ze strony legniczan, skoro Miedź nadal drży o ekstraklasowy byt. Nie dziwi natomiast poruszenie wśród piłkarskich menedżerów. Udoviczić nie ma agenta i o swoje interesy dba sam. Nawiązanie współpracy z pożądanym piłkarzem, w dodatku mającym na ręku kartę zawodniczą, to perspektywa co najmniej kusząca.

Była propozycja

Kontrakt Serba z Zagłębiem wygasa z końcem czerwca. Czy pożegnanie od początku roku było nieuniknione? Niekoniecznie. W połowie marca klub zaproponował piłkarzowi prolongatę umowy o rok. Zachowałaby ona ważność również przez kolejne 12 miesięcy, pod warunkiem rozegrania przez zawodnika odpowiedniej liczby spotkań.

– Nie zgodziłem się, bo inaczej to sobie wyobrażałem, jeśli chodzi o długość kontraktu – tłumaczy sam zainteresowany. – Wiem, ile czasu spędziłem w Sosnowcu, jak wiele dałem Zagłębiu i ile mam w tej chwili lat. Nie mogłem przystać na złożoną mi propozycję.

Swoją rolę odegrała tu na pewno pozycja Zagłębia w tabeli i wysokie prawdopodobieństwo degradacji. Chłodna kalkulacja? Można piłkarza zrozumieć, skoro na najwyższym szczeblu rywalizacji dane mu będzie pograć, być może nie więcej niż 2-3 lata. Miał zatem prawo zaczekać na rozwój zdarzeń. Tym bardziej że serca na murawie nigdy sosnowieckiemu zespołowi nie żałował.

W trybie „profi”

Przyszłość Udoviczicia rozstrzygnie się po ostatnim gwizdku sezonu. Fani ze Stadionu Ludowego zastanawiają się tymczasem, czy w bieżących rozgrywkach zobaczymy go jeszcze w barwach Zagłębia. Taki scenariusz nie jest wykluczony. Wszystko zależy od decyzji sztabu szkoleniowego. W tej kwestii nie było żadnych instrukcji z góry.

– Od meczu ze Śląskiem nie rozmawiałem z trenerem Ivanauskasem – informuje Żarko. – Sam byłem bardzo zaskoczony nieobecnością w meczowej kadrze, ale nie szukam wyjaśnień na siłę. Mój kontrakt dobiega końca, to nie jest dobry moment na gwałtowne reakcje i robienie problemów. Zresztą, nie mam 17 lat. Jestem profesjonalistą – w tym zakresie ani przez moment nic się nie zmieniło…

 

Aktualizacja

Żarko Udoviczić spełnił swoje marzenie i w czwartek podpisał na dwa lata kontrakt z Lechią Gdańsk. W nowym klubie będzie mógł występować od lipca.

 

Na zdjęciu: Przy Kresowej Żarko Udoviczić dostał szlaban na ekstraklasę. Wszystko wskazuje jednak na to, że i tak jest na nią skazany…

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ