Zobacz
Do góry

Dawid Rogalski. Gole prosto z serca

Dawid Rogalski poprowadził GKS Katowice do pierwszej od ponad roku domowej wygranej. Droga do tego wiodła przez… oddział transplantologii.

W połowie sierpnia usłyszał, że jest ryzyko, iż może już więcej nie zagrać w piłkę, a miesiąc ten zakończył… dwoma golami wbitymi Skrze Częstochowa, które przesądziły o upragnionym domowym zwycięstwie GieKSy. Dla Dawida Rogalskiego to były dość zwariowane dni.

– Najważniejsze są 3 punkty i to, że w końcu przełamaliśmy tę złą serię na własnym stadionie. Dla mnie osobiście te bramki też były ważne. Miałem ostatnio ciężki okres. Wykryto, że mogę mieć problem z sercem, wypadłem z tego powodu na dwie kolejki. Wiadomo, że gdy nie możesz trenować, to jest ciężko, ale starałem się spokojnie czekać na dodatkowe badania. Na szczęście wyszły OK i mogę kontynuować grę – opowiada 22-letni napastnik.

Trener Rafał Górak uzupełnia: – Dawidowi zdiagnozowano dysproporcję w wielkości komór serca. Trzeba to było bardzo dokładnie zbadać. Udało się, dzięki pomocy bardzo mądrych i mocno postawionych lekarzy z oddziału transplantologii. Wykonano badania i tam podjęto decyzję, że z Dawidem wszystko jest OK.

Górak: Charakter trzeba kształtować

Minionej soboty Rogalski strzelił dwa gole Skrze i uczcił tym samym debiut w wyjściowym składzie GKS-u. Wcześniej zanotował tylko trzy wejścia z ławki, a podstawowym napastnikiem katowickiego II-ligowca był Daniel Rumin.

– To nie tajemnica, że przyszedłem do Katowic dość późno i nie przepracowałem z zespołem okresu przygotowawczego. Musiałem zaczynać poniekąd od zera. Gdy w końcu myślałem, że dostanę szansę, musiałem zrobić badania serca. Od tamtej pory mocno trenuję na każdych zajęciach, aż znalazłem się w podstawowej jedenastce – mówi Rogalski, którego w sobotę kibice na Bukowej nagrodzili gromkimi brawami. Pierwszą bramkę zdobył głową po dośrodkowaniu Szymona Kiebzaka z rzutu rożnego, drugiego – z rzutu karnego. – Wyznaczony jako pierwszy był do niego Arek Woźniak, ale oddał mi piłkę. Każdy gol cieszy – przyznaje napastnik, który do Katowic trafił z GKS-u Tychy. Tam nie było mu dane zanotować ligowego debiutu. W pierwszym sezonie grał wyłącznie w IV-ligowych rezerwach, w kolejnym – na wypożyczeniu w Gryfie Wejherowo, dla którego zdobył 11 bramek w II lidze.

– Latem wróciłem z Gryfa i liczyłem, że dostanę w Tychach większą szansę. Od razu jednak zorientowałem się, co się dzieje i uznałem, że chcę odejść. Wiedziałem, że to nie będzie miejsce dla mnie, że może być problem z grą. Gdy dowiedziałem się, że zainteresowany mną jest GKS Katowice, jak najszybciej chciałem rozwiązać kontrakt z Tychami i tu przyjść – deklaruje Rogalski. W poprzednim sezonie walczył z Gryfem o utrzymanie, teraz liczy na realizację zupełnie innego celu. – Mam nadzieję, że zrobimy awans. Po siedmiu kolejkach mamy 10 punktów. W każdym meczu walczymy o 3. Jeśli ich nie zdobywamy, to zawsze czujemy niedosyt i świadomość, że jest sporo do poprawy – mówi napastnik GKS-u.

 

Na zdjęciu: Czy Dawid Rogalski na dłużej stanie się podstawowym napastnikiem II-ligowej GieKSy?

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

Komentarze