Zobacz
Do góry

GKS Katowice ostudził nadzieje kibiców

Znicz Pruszków lepszy w przy Bukowej. GKS Katowice źle rozpoczął drugoligowy sezon.

Piłkarze Znicza Pruszków zaczęli spotkanie przy Bukowej dość mocno. Po trzech minutach w pole karne GieKSy wbiegł Marcin Rackewicz, ale uderzenie nie było dość precyzyjne i piłka przeleciała koło słupka bramki Bartosza Mrozka. Odpowiedzią katowiczan był mocny strzał Adriana Błąda, ale piłka poszybowało wysoko ponad bramką Znicza.

Pomału zaczęła rysować się przewaga piłkarzy GKS-u Katowice, ale w bramce gości dobrze spisywał się Bartłomiej Gradecki. Nie trwało to jednak zbyt długo, gdyż kontry drużyny gości zaczęły być coraz groźniejsze. I stało się! Szybkie rozegranie piłki w polu karnym GieKSy i z piątego metra do siatki trafił Paweł Moskwik. W 26. minucie na tablicy świetlnej pojawił się wynik 0:1.

GKS Katowice. Zupełnie nowy rozdział

Po paru minutach katowiczanie mieli świetną okazję na wyrównanie, gdy Daniel Rumin podawał do Łukasza Wrońskiego. Nic z tego nie wyszło. Na trybunach jęk zawodu, ale prawdziwe powody do niezadowolenia były po tym, gdy Radek Dejmek ciągnął za koszulkę obrońcę Znicza, Marcina Bochenka – na sześć metrów przed swoją bramką. Sędzia nie miał wątpliwości. Dla Dejmka żółta kartka, a dla gości rzut karny! Do piłki podszedł Maciej Michalski i huknął pod poprzeczkę. 0:2 przy Bukowej po 36. minutach grania.

Piłkarzom z Pruszkowa jednak to nie wystarczało. Po kilku minutach na 0:3 uderzył Patryk Czarnowski. Kibice zaczęli się zastanawiać, co dzieje się z defensywą GieKSy. Świetny okres gry Znicza.

W przerwie trener Rafał Górak powinien trochę potrząsnąć swoimi piłkarzami, gdyż pierwsze 45 minut zdecydowanie należało do przyjezdnych.

Gospodarze drugą połowę rozpoczęli niezwykle bojowo, co zaowocowało dwoma rzutami rożnymi. Najpierw zablokowany Błąd, potem Michalski. Potem kolejny. Nic z dośrodkowań nie wyszło i piłkarze Znicza rozpoczęli akcję ofensywną na bramkę gospodarzy. I od tego momentu mecz zaczął być coraz bardziej emocjonujący. Jeden i drugi zespół starał się zmienić wynik spotkania.

Po parunastu minutach trener Rafał Górak wycofał z boiska Szymona Kiebzaka, a wpuścił na nie Marcina Urynowicza, byłego snajpera Górnika Zabrze. Wyraźny manewr ofensywny, który zmieniłby niekorzystny wynik i obraz nieskutecznej gry katowiczan. Ale to Arkadiusz Jędrych dał nadzieję na lepszy wynik, gdy w zamieszaniu po wrzuceniu piłki z rzutu rożnego skierował ją do bramki Znicza. Teraz na tablicy wyświetla się 1:3 dla Znicza.

GieKSa podbudowana zdobyciem gola zaczęła szukać kolejnej szansy na poprawę wyniku. Na przeszkodzie stawał dobrze interweniujący Gradecki, który wyłapywał piłki posyłane w jego kierunku przez piłkarzy GKS-u.

W ostatnim kwadransie gry doszło do kilku zmian w składach obu zespołów. Można powiedzieć, że wszystkie siły rzucone zostały na boisko, aby szala zwycięstwa przechyliła się na jedną ze stron. Jednak to goście bliżej byli w tym momencie od zdobycia kompletu punktów. Znicz zaczął szanować piłkę i rozgrywał ją spokojnie i dokładnie. Gdy tylko dochodziło do przejęcia jej przez katowiczan ruszali w stronę bramki Znicza. Bramkarz gości jednak dalej nie miał problemów z jej wyłapywaniem, jak choćby po strzale Rogali. Potem znowu próbował z dystansu Błąd, ale za mocno. Piłka kolejny raz przeleciała nad poprzeczką bramki Znicza.

W ostatniej minucie Gradecki dwa razy uratował swój zespół przed stratą bramki. Dwie świetne interwencje po strzałach piłkarzy z Katowic, Rogalskiego i Urynowicza.

W czasie doliczonym katowiczanie próbowali szybko rozgrywać piłkę. Szkoda, że tak nie grali w pierwszej połowie, a tak, na inaugurację drugoligowego sezonu porażka 1:3 na własnym boisku.

 

GKS KATOWICE – ZNICZ PRUSZKÓW 1:3 (0:3)

0:1 – Moskwik, 26 min, 0:2 – Michalski, 36 min (karny), 0:3 – Czarnowski, 43 min, 1:3 – Jędrych, 63 min

GKS: Mrozek – Michalski, Dejmek, Jędrych, Rogala – Kiebzak (59. Urynowicz), Gałecki (46. Habusta), Stefanowicz, Błąd, Wroński (79. Grychtolik) – Rumin 76. Rogalski). Trener Rafał Górak

ZNICZ: Gradecki – Czarnowski, Bochenek, Rybak, Nojszewski (69. Obst), Zjawiński, Machalski, Moskwik  (67. Tarnowski), Drobnak, Baran, Rackewicz (78. Szymański). Trener Andrzej Prawda

Sędziował Albert Różycki (Łódź). Żółte kartki: 35. Dejmek – 65. Baran, 89. Machalski

 

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze