Hokej. Kajety pełne notatek

Jeden został już w całości wypełniony, zaś drugi prawie w połowie. Niemal każdy trening oraz ciekawe wydarzenia z meczów Krzysztof Majkowski przelewa na papier.



Chłopaki, najpierw musimy przeprowadzić rozgrzewkę, a potem możemy grać, ile będziemy mieli sił – te słowa przez lata stały się rytuałem podczas osiedlowych bojów – piłkarskich czy hokejowych. A któż je wypowiadał? 10-latek wówczas, a dziś 42-letni trener mistrzów kraju, GKS-u Tychy, Krzysztof Majkowski.


– W tym zawodzie chciałem pracować od zawsze, więc realizuję chłopięce marzenia – uśmiecha się nasz bohater, który od 14 stycznia prowadzi tyski zespół. A jest z nim związany od zawsze.


Naczynia połączone


Razem zdobywali kilka medali mistrzostw, w tym najważniejszy – złoty – oraz Puchary Polski. Jeden w roli zawodnika, drugi – trenera. To duet Wojciech Matczak – Krzysztof Majkowski, który od wielu lat ze sobą współpracuje, i to z dobrym skutkiem.

Ten pierwszy był trenerem, który spełnił marzenia kibiców w Tychach, zdobywając pierwszy, historyczny tytuł mistrzowski. Ten drugi, w roli obrońcy, cieszył się nie tylko złota, ale i z kilku innych krążków. Matczak – już w roli szefa hokejowej sekcji – nominował swojego byłego podopiecznego na asystenta czeskiego szkoleniowca, Jirzego Szejby.

Najpierw więc Majkowski nabierał doświadczenia przy mistrzu świata oraz byłym hokeiście z przeszłością w NHL. Przez minione niespełna 3 sezony był drugim trenerem, przy Andreju Gusowie.

Styczniowe zawirowania sprawiły, że białoruski szkoleniowiec opuścił zespół i nominacja Majkowskiego wydawała się w tym momencie naturalna. Był również asystentem w reprezentacji Polski, prowadzonej przez Jacka Płachtę oraz Kanadyjczyka Teda Nolana. 7 lat terminowania w trenerskim to wystarczający czas, by zacząć pisać własną historię w macierzystym klubie.


Własna ścieżka


Bodaj na palcach jednej ręki można policzyć 7-latków, lub nieco starszych chłopaków, którzy nie marzą o karierze piłkarskiej. Nie inaczej było z naszym bohaterem. Ale gdy przychodziła zima, boisko zamieniało się w lodowisko. Choć musiało upłynąć jeszcze trochę czasu, by pojawiła się hokejowa pasja.


– Przede wszystkim kopałem w piłkę, zimą natomiast był hokej i narty – uśmiecha się Krzysztof Majkowski.


– Z powodu zawodowych zawirowań rodziców na 3 lata na początku mojej edukacji mieszkaliśmy w Ustroniu. Jednak z tatą od czasu do czasu jechaliśmy na hokejowe mecze w Tychach. Wystarczyło, bym zechciał spróbować sił w hokeju. Gdy wróciliśmy do Tychów, w IV klasie trafiłem na zajęcia hokejowe i tak już zostało.


Trenował w grupie m.in. z Tomaszem Kurzawą, dzisiaj trenerem specjalizującym się w doskonaleniu jazdy na łyżwach oraz w technice użytkowej, czyli jak mieć kontrolę nad niesfornym krążkiem. Majkowski szerokim łukiem ominął Szkoły Mistrzostwa Sportowego; wybrał znane nie tylko w Tychach liceum im. Leona Kruczkowskiego.


– Wybrałem własną ścieżkę edukacyjną i, patrząc z perspektywy czasu, dobrze zrobiłem – wyjawia.


– Starałem się godzić naukę z grą, choć czasami nie było to wcale łatwe. Gdy studiowałem, miałem indywidualny tok nauczania, ale specjalnie tym się nie afiszowałem i starałem się bywać na zajęciach. Nieobecności związane z meczami lub treningami szybko odrabiałem z inną grupą. Wyszło mi to na zdrowie, bo studia skończyłem w terminie, a moja gra chyba też nie ucierpiała.


Huczne świętowanie


10 medali mistrzostw Polski, w tym złoty oraz 4 Puchary Polski – tyle Majkowski zdobył jako zawodnik. Do tego dochodzą 4 złote krążki oraz 3 srebrne i kolejne Puchary Polski wywalczone w roli trenera.


– Przeszedłem twardą szkołę, bo w klubie nie zawsze było tak stabilnie jak teraz – uśmiecha się trener.


Przeczytaj jeszcze: Liga chudsza i uboższa



– Debiutowałem u trenera Henryka Grutha, kiedy kłopoty, nie tylko z podstawowym sprzętem, były na porządku dziennym.


– W klubie miałem wielu trenerów i tylko z jednym nie było mi po drodze. Pavel Hulva, czeski trener, nie wiem dlaczego wziął mnie na celownik i uznałem, że trzeba zmienić otoczenie. Z bólem serca przeniosłem się na sezon do Katowic. Hulva szybko opuścił Tychy, a ja po sezonie wróciłem tam – wspomina pan Krzysztof.


Przed sezonem 2004/05 w Tychach i pobliskim Oświęcimiu było niezwykle gorąco. Sebastian Gonera i Adrian Parzyszek, występujący w Unii, chcieli przejść do GKS-u. Targi finansowe były długie, w końcu jednak mogli występować w drużynie prowadzonej przez Matczaka i współpracującym z nim Dariuszem Wieczorkiem.


– To było dla nas poważne wzmocnienie. A potem doszedł jeszcze Robin Bacul – wspomina ówczesny czołowy obrońca zespołu.


– Mieliśmy świetną atmosferę i ona sprawiła, że przełamaliśmy monopol Unii, mimo że w klubie wciąż się nie przelewało. Nikt jednak nie przejmował się zaległościami, bo wiedzieliśmy, że prędzej czy później zostaną one uregulowane.

Wygraliśmy serię 4-0, ale jakie nam emocje towarzyszyły tym meczom! Dwa z nich wygraliśmy po karnych i nie ukrywam, że było huczne świętowanie. Byli i tacy, którzy po tygodniu ledwo zdążyli na przejazd po mieście na specjalnej platformie. No ale tęsknota za złotem była duża, że trzeba to było… odreagować.


A potem było „zatrucie” srebrem (4 razy z rzędu), ale okraszane Pucharem Polski – tak funkcjonował GKS i jego przyszły trener przez kilka lat.


Po drugiej stronie


W swojej bogatej przygodzie hokejowej miał wielu trenerów, których podpatrywał, jednocześnie prowadząc notatki. Jeden kajet, zapewne bezcenny, został już w całości wypełniony, zaś drugi prawie w połowie. Niemal każdy trening oraz ciekawe wydarzenia z meczów są przelewane na papier.


– Od początku wiedziałem, jaki mi przyświeca cel – uśmiecha się nasz bohater.


– Miałem okazje – jako zawodnik i adept zawodu – współpracować z wieloma szkoleniowcami, ale pragnę iść własną ścieżką zawodową. A po chwili dodaje:


– Chcę być trenerem Majkowskim i być być po latach postrzeganym. Przez 7 lat współpracowałem ze szkoleniowcami z różnych szkół i mogę wybrać wiele elementów, moim zdaniem, tych najlepszych. Nie boję się presji, jaka towarzyszy występom hokeistom, bo ona była od zawsze. Liczy się złoto, zaś reszta jest tylko dodatkiem.

Nie boję się relacji z zawodnikami, z którymi jeszcze miałem okazje grać. Każdy zna swoje miejsce w szeregu i na pewno z tym również nie będzie żadnych kłopotów. Nie byłem wirtuozem krążka, w mistrzostwach świata występowałem tylko w kategoriach młodzieżowych, kilka razy byłem na zgrupowaniach kadry seniorów, ale przed ogłoszeniem reprezentacji na mistrzowski turniej odpadałem.

Występowałem tylko w towarzyskim meczach. Jako trener chciałbym osiągnąć więcej niż zawodnik i zrobię wszystko, by tak było.


Przed nadchodzącym sezonem następuje zmiana pokoleniowa wśród trenerów. Rudolf Rohaczek, Robert Kalaber czy Nik Zupancić należą do grona seniorów, Marek Ziętara do średniego pokolenia, zaś 40-latkowie: Majkowski, Piotr Sarnik (GKS Katowice) oraz Grzegorz Klich (Zagłebie Sosnowiec) są młodzikami w fachu, ale teraz już będą pracowali na własny rachunek. Trzej ostatni m.in. przez ostatnie 2 sezony odpowiadali za wyniki reprezentacji młodzieżowej, a więc yym ciekawiej zapowiada się między nimi rywalizacja.


Fot.: Przemek Charatynowicz/Pressfocus


Krzysztof MAJKOWSKI – ur. 4.04.1978 r. w Tychach. Żonaty (Magdalena); synowie: Mateusz (13 lat) i Filip (10).

Kluby – jako zawodnik: GKS Tychy (1995 – 2003), HC GKS Katowice (2003 -2004), GKS Tychy (2004 – 2013);

jako trener: (2013 – 2017 II trener, zespoł prowadził Jirzi Szejba); (2017 – 14 styczeń 2020 II trener zespół prowadził Andrej Gusow i otrzymał nominację na trenera głównego); od polowy 2017 r. był asystentem trenera Teda Nolana i Toma Coolena w reprezentacji kraju; latem 2018 trener w sztabie reprezentacji młodziezowej do lat 20.

Sukcesy – jako zawodnik: złoto MP (2005 r.), 5xsrebro (2006 – 2009, 2011), 4xbrąz (2002, 2004, 2010, 2013), 4xPuchar Polski (2001, 2006 – 2009);

jako trener: 4xzłoto (2015, 2018, 2019, 2020), 3xsrebro (2014, 2016, 2017), 3xPuchar Polski (2014, 2016, 2017), 3xSuperpuchar (2015, 2018, 2019) – wszystkie sukcesy z GKS Tychy. W lidze rozegrał 608 meczów i zdobył 85 pkt. (33 gole+52 asyst). W reprezentacji rozegrał 19 spotkań.

Komentarze