Kontrowersja kolejki. Nie w tę stronę!

Lepiej prezentuje się ŁKS Łódź, który nie tylko ma lepszy dorobek punktowy i bramkowy od Rakowa Częstochowa, ale również bardziej może podobać się jego gra, dyrygowana przez Hiszpana Daniego Ramireza. Jednak w minionej kolejce zarówno łodzianie, jak i częstochowianie zanotowali bardzo głupie porażki na własne życzenie.

Ani Piast Gliwice nie był wyraźnie lepszy od ŁKS-u, ani Raków nie był bezradny na stadionie Górnika Zabrze. Gdyby beniaminkowie pokonali górnośląskie ekipy, wyniki tych spotkań nie należałyby do grona niesprawiedliwych. Jednak „nowi” przegrali na własne życzenie, bo przecież oba gole, które padły w tych meczach, były trafieniami samobójczymi.

Dośrodkowanie zabrzanina Erika Janży zostało podbite przez Igora Sapałę, który niechcący pokonał własnego bramkarza, Michała Gliwę – chociaż zrobił to bardzo widowiskowo. Bardziej dramatyczny był występ Artura Bogusza w Łodzi. 26-latek najpierw wywalczył rzut karny dla swojej drużyny, który został zmarnowany, a kilka minut później w podbramkowym zamieszaniu – tak jak Sapała – umieścił piłkę we własnej bramce, czym „przypieczętował” porażkę ŁKS-u.

Wiadomo, że wszystkie gole samobójcze należą do kategorii pechowych, ale niektórych można uniknąć, gdyby tylko bardziej się skoncentrowało. Gdyby nie centymetry, moglibyśmy nie pisać teraz o pierwszej wygranej w sezonie mistrza Polski z Gliwic, ani o wysokiej pozycji Górnika Zabrze. Dobrze podsumował to na pomeczowej konferencji Kazimierz Moskal, trener ŁKS-u:

– Jeżeli nie możemy takiego meczu wygrać, to absolutnie nie powinniśmy go przegrać. To jest ta różnica między pierwszą ligą a ekstraklasą. Tutaj grają zawodnicy z większym doświadczeniem i potrafią takie błędy wykorzystać. – Warto, aby beniaminkowie te słowa zapamiętali, ponieważ jeśli nadal będą strzelać gole dla przeciwników, zbliżą się tylko do ubiegłorocznych losów Zagłębia Sosnowiec i Miedzi Legnica…

 

Na zdjęciu: Igor Sapała niechcący pomógł Górnikowi.

Murapol, najlepsze miejsca na świecie I Kampania z Ambasadorem Andrzejem Bargielem

 

ZACHĘCAMY DO NABYWANIA ELEKTRONICZNYCH WYDAŃ CYFROWYCH

e-wydania „SPORTU” znajdziesz TUTAJ

Komentarze