Zobacz
Do góry

Ligowiec. Nerwowe ruchy w Górniku Zabrze nie pomogą

Co dalej w Górniku? Najlepiej na dzień dobry postarać się o ściągnięcie niedawny liderów Rafała Kurzawy i Szymona Żurkowskiego – pisze Michał Zichlarz w swoim felietonie po meczach 17 kolejki PKO Ekstraklasy.

Przed nami szczególne dni. W środę Barbórka, a w piątek Mikołaj. Wszyscy życzyliby sobie przystąpić do nich w dobrym i radosnym nastroju. Tymczasem 17 kolejka Ekstraklasy w wykonaniu górnośląskich zespołów nie dostarczyła powodów do optymizmu. Górnik Zabrze kontynuuje swoją fatalną passę meczów bez wygranej. Passa swoją drogą, ale gra zabrzan, którzy przed górniczym świętem odwiedzili kopalnię w Sośnicy, to inna sprawa. Tak słabo grających górników w tym sezonie jeszcze nie widzieliśmy. Jeden strzał w kierunku bramki przeciwnika przez cały mecz – to wynik kompromitujący. Nie ma w tej chwili żadnej jakości w grze jedenastki z Zabrza, a do końca roku jeszcze przecież trzy trudne spotkania: z krakowską Wisłą, Rakowem i Jagiellonią. Z taką postawą i formą trudno będzie myśleć o jakiejkolwiek zdobyczy…

W piątkowym meczu zabrzanie przebiegli o cztery kilometry więcej niż Zagłębie, w sumie 119 kilometrów i jest to przyzwoity wynik, ale co z tego? Piłka nie polega na bieganiu, ale zdobywaniu bramek. Górnik Zabrze jest w trudnym położeniu. Działacze, sztab szkoleniowy, a przede wszystkim piłkarze mają nad czym myśleć i co analizować. Jakieś nerwowe ruchy tutaj nie pomogą. Trzeba dograć pozostałe do końca mecze i zastanawiać się, co dalej. Najlepiej na dzień dobry postarać się o ściągnięcie niedawny liderów Rafała Kurzawy i Szymona Żurkowskiego, którzy w ostatnich miesiącach w ogóle nie grają, albo – jak „Zupa” – zaliczają epizody.


Zobacz jeszcze: Niech krytycy Angulo posypią głowę popiołem


Co innego 17. kolejka Ekstraklasy w wykonaniu Piasta Gliwice. Do przerwy sobotniego meczu z rozpędzonym w ostatnim czasie Śląskiem gliwiczanie rozgrywali znakomite spotkanie. Na nierównej i trudnej nawierzchni gliwickiego boiska piłka „chodziła” jak po sznurku. Kibice oglądali akcję za akcją. To się chciało oglądać! Niestety, dał o sobie znać brak skuteczności. Mecz, który mistrz Polski powinien był przesądzić w pierwszej połowie, został sromotnie przegrany po przerwie. „Piłka jest brutalna” – przyznał jeden z najlepszych graczy sobotniego spotkania przy Okrzei Wojciech Golla i miał rację.

Patrząc na postawę i występy mistrza Polski jest jednak nadzieja, że w nadchodzących dniach przerwą oni złą dla siebie passę. Już przecież we wtorek starcie w 1/8 Pucharu Polski w Ząbkach z rezerwami Legii, a potem wyjazdowe spotkanie z Pogonią. Po dwóch bolesnych porażkach z rzędu, z Lechem i ze Śląskiem, patrząc na to, w jakiej dyspozycji jest ekipa trenera Waldemara Fornalika i na wściekłość zawodników po przegranej u siebie z wrocławianami, jest nadzieja, że szybko nastąpi przełamanie.


Zobacz jeszcze: W PKO Ekstraklasie jak w wierszu Jana Brzechwy


Komentarze